Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Darko Jevtić wraca do gry. Łatwo mu w Lechu nie będzie

włącz .

Powtarzające się kryzysy i przesilenia, wyrzucanie trenerów i zatrudnianie nowych nie sprzyja sportowemu rozwojowi piłkarzy. Młodzi nie zamieniają się w klasowych graczy, trochę starsi gubią formę. Dotyka to tak wielu zawodników, że można mówić o prawidłowości. Jednym z tych, którzy nie potrafią się odnaleźć, jest Darko Jevtić. Urodzony w Szwajcarii Serb wciąż jednak wierzy, że nadejdą dla niego dobre czasy.

Wychowanek FC Basel nie mieścił się w składzie najlepszej szwajcarskiej drużyny. Został wypożyczony najpierw do Wackera Innsbruck, potem do Lecha. Maciej Skorża zamierzał oprzeć na nim ofensywną grę swej drużyny, a kiedy udało się wykupić Darko z FC Basel, uznał to za najlepszy, najbardziej perspektywiczny transfer Lecha. Młody pomocnik rzeczywiście zadziwiał umiejętnościami, jednym magicznym zagraniem potrafił stworzyć zagrożenie pod bramką rywala, świetnie strzelał lewą nogą. Obserwatorzy widzieli w nim większy potencjał niż w Semirze Stiliciu.

Przy tym wszystkim był jednak podatny na kontuzje, a leczył się zwykle bardzo długo. Kiedy w Lechu nastąpił kolejny kryzys i Maciej Skorża poszedł w ślady Mariusza Rumaka, Jevtić grał gorzej, tylko w kilku meczach pokazał dużą klasę. Na domiar złego Jan Urban wolał stawiać na innych piłkarzy, nie przyjmował do wiadomości, że taki gracz, nawet jeżeli nie błyszczy przez cały mecz, kilkoma zagraniami potrafi zadecydować o wyniku. Wytrącony z rytmu meczowego, walczący z urazami Darko nie mógł ustabilizować formy, zawodził. Wdawał się w dryblingi, po których z reguły tracił piłkę, miał problemy z celnością podań. Latem wydawało się, że odejdzie z klubu, mówiło się o ciekawych ofertach transferowych, piłkarz jednak wolał zostać w Poznaniu. – Nie chcę o tym rozmawiać – kwituje, gdy jest dziś o to pytany.

Letni okres przygotowawczy miał zmienić jego sytuację. Piłkarz mocno w to wierzył, ciężko trenował – aż do momentu, gdy nabawił się kolejnej kontuzji. Ortopedzi i fizjoterapeuci taką dolegliwość nazywają „kolanem biegacza”. Darko odczuwał mocny ból, jak obrazowo mówi – jakby mu ktoś nóż wbijał w kolano. Został odesłany z obozu treningowego do Poznania, leczył się także w Bawarii. Teraz, po miesięcznej kuracji, trenuje już na pełnych obrotach. – Chciałbym wreszcie wrócić do gry, pomóc drużynie – mówi. Ma nadzieję nawet na występ już przeciwko Jagiellonii, ale wątpliwe, by otrzymał szansę tak szybko. – Nic mnie nie boli, ale nie wiem, jak bym wypadł w meczu, bo długo nie grałem – przyznaje.

Twierdzi, że drużynie brakuje teraz skuteczności, dlatego nie wygrywa. Ma zamiar pomóc w kreowaniu okazji bramkowych. – Chcę w tym sezonie grać więcej niż w poprzednim. Będę mocno trenował, zrobię wszystko, by pokazać się trenerowi – obiecuje. Jego sytuacja nie jest jednak łatwa. Na tej samej pozycji w Lechu mogą grać Radosław Majewski i Maciej Gajos. Jan Urban nie sprawia wrażenia fana talentu Jevticia, piłkarzowi będzie więc trudno wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.