Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zmęczone Zagłębie ośmieszyło słabiutkiego Lecha

włącz .

Miała być nowa drużyna, z lepszymi piłkarzami, grającymi z charakterem. Jest jeszcze gorzej niż wiosną. Lech gra bojaźliwie, jednym tempem, jest fatalnie ustawiony taktycznie, czołowi piłkarze go opuszczają, wbrew obietnicom władz klubu – nie zastępuje ich nikt wartościowy. Przeciwko Zagłębiu Lubin znów zagrało dwóch napastników. Obaj są dramatycznie słabi. Na naszych oczach Lech zamienia się w ligowego średniaka. Nie ma kto rozgrywać, nie ma kto strzelać, już po dwóch meczach widać, że Kolejorz się stacza.

Zagłębie Lubin pokazało, że można znaleźć receptę na zmęczenie pucharowymi meczami i dobrze sobie radzić w lidze. Wystarczy mieć mądrego trenera i ambitnych piłkarzy. Rok temu walczący w Europie Lech w lidze przegrywał mecz za meczem. Zagłębie w czwartek stoczyło ciężki, 120-minutowy bój z Partizanem, a po trzech dniach ośmieszyło Lecha, dawną ligową potęgę. Jan Urban ma poważne problemy z ustawianiem zespołu taktycznie. Gra trzema obrońcami kończyła się wysokimi porażkami, teraz efektem wystawianie dwóch napastników jest zero strzelonych bramek w dwóch spotkaniach.

Na zdobywanie goli wpływ ma nie liczba napastników, ale ich klasa. Ludzie, którzy do Poznania sprowadzili Bille Nielsena i Robaka mówią, że nie będzie nowych atakujących, bo przecież jest ich aż dwóch, więc kolejny do niczego nie jest potrzebny. Takie rozumowanie to doskonały sposób na wywołanie kolejnego kryzysu, zaczynanie wszystkiego za jakiś czas od początku. W ten sposób klub nie tylko się nie rozwija, ale jest coraz słabszy. W pierwszej połowie obaj napastnicy próbowali współpracować, ale każdy z nich partolił zagrania od partnera.

Choć Zagłębie nie miało wielu okazji bramkowych, to grało o niebo mądrzej. Lech atakował dwoma, najwyżej trzema zawodnikami. Zagłębie – co najmniej pięcioma. Potrafiło zamykać Lecha w polu karnym i swobodnie rozgrywać piłkę. Tak zdobyło pierwszego gola. Zagrało z obrońcami w dziada, w dodatku szybki Cotra ośmieszył zwodami nieruchawego Formellę, a Papadopoulusowi wystarczyło wyskoczyć do dośrodkowania, by pokonać Buricia. W drugiej połowie na boisko wszedł Filip Starzyński, uczestnik Euro 2016. W kapitalny sposób wykonał rzut wolny, zdobył filmową bramkę. A co z Lechowymi uczestnikami Mistrzostw Europy? Kadar jeszcze dochodzi do siebie. Linetty lada moment zmieni klub.

Przegrywając dwoma bramkami Lech wreszcie zaatakował większą liczbą zawodników. Był jednak w ofensywie bezproduktywny i dramatycznie nieskuteczny. Co z tego, że zagrało dwóch napastników, skoro mieli za plecami dwóch defensywnych pomocników. Jedyny kreatywny piłkarz, Radosław Majewski, znalazł się na skrzydle. To nie sprzyjało tworzeniu dobrych okazji bramkowych. Grający na skrzydle Formella był jednym z najsłabszych piłkarzy na boisku. Boczny obrońca Kędziora jest przykładem piłkarza, któremu gra w Lechu nie służy. Kiedyś zdobywał bramki głową po stałych fragmentach, świetnie dośrodkowywał. Teraz prawie wszystkie jego podania zatrzymywały się na pierwszym obrońcy, strzelać głową już nawet nie próbuje. Postępy robi oklaskiwany przez kibiców Robert Gumny. Oby nie padł ofiarą kolejnego przesilenia i kryzysu, a jeżeli zarząd klubu w porę nie zareaguje na słabość drużyny, nieszczęście będzie gotowe.

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 0:2 (0:1)

Bramki: Papapdopoulos 33, Starzyński 63.

Żółte kartki: Rakowski, Papadopulos, Janus.

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri (42. Lasse Nielsen), Maciej Wilusz, Robert Gumny - Dariusz Formella, Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski (74. Maciej Gajos) - Nicki Bille (63. Maciej Makuszewski), Marcin Robak.

Zagłębie: Martin Polacek, Dorde Cotra, Maciej Dąbrowski, Jarosław Jach, Aleksandar Todorovski - Jakub Tosik, Adrian Rakowski - Krzysztof Janus, Jan Vlasko (58. Filip Starzyński), Łukasz Janoszka (72. Arkadiusz Woźniak) - Michal Papadopulos (53. Krzysztof Piątek).