Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trudna sytuacja Dawida Kownackiego. Da radę?

włącz .

Utalentowany napastnik Lecha przyznaje, że znalazł się w niełatwej sytuacji. Konkurencja w drużynie jest mocna. Interesujących ofert transferowych nie ma. Zgłaszają się tylko kluby chcące go wypożyczyć, i to wcale nie te topowe. – Chciałbym się rozwijać, do tego potrzebna jest częsta gra. Nie wiem, jakie mam na to szanse w tym sezonie. Gdybyśmy doszli do wniosku, że lepsze dla mnie jest wypożyczenie, trzeba byłoby usiąść i porozmawiać. Ciągle jednak jestem piłkarzem Lecha Poznań – mówi Dawid Kownacki.

U progu sezonu nastawił się przede wszystkim na wygranie rywalizacji o miejsce w drużynie. Do Warszawy na mecz o Superpuchar Polski trener go nie zabrał. – Podczas treningu podkręciłem staw skokowy, ale nie wiem, czy to była bezpośrednia przyczyna tego, że na mecz nie pojechałem. Trzeba spytać trenera – mówi Dawid Kownacki. Konkurencja w ataku jest duża, ale 19-latek ma nadzieję, że do Wrocławia, na inaugurację rozgrywek ligowych pojedzie choćby po to, by zagrać na skrzydle. Z drużyny wypadli przecież Pawłowski i Makuszewski.

Młody piłkarz przyznaje, że wydarzyło się wiele rzeczy, które go męczą, nie dają komfortu psychicznego, nie zapewniają spokoju. – Trzeba to przezwyciężyć. Nie zawsze będzie kolorowo. W innych klubach, gdybym gdzieś trafił, może być podobnie. Kibice Lecha wymagają bardzo dużo, a ja jeszcze więcej wymagam od siebie. Wiem z doświadczenia, że czasami, kiedy się bardzo chce, nic z tego nie wychodzi. Presja dała mi się we znaki, ciężko mi było sobie z tym poradzić, ale moim zamiarem jest dobrze grać dla Lecha, powrócić do europejskich pucharów, z czasem awansować do Ligi Mistrzów. To byłoby spełnieniem moich marzeń – podkreśla napastnik Lecha.

Piłkarz wzmocnił się fizycznie, a teraz – jak twierdzi – największe rezerwy tkwią u niego w głowie. Pracuje nad tym zdając sobie sprawę, że wszystko zależy od niego. – Muszę inaczej do pewnych spraw podchodzić, żeby się aż tak bardzo nie przejmować. Moim mankamentem jest to, że za dużo biorę bezpośrednio do siebie. To nie pomaga. Muszę oczyścić głowę, a wtedy na boisku będę podejmował lepsze decyzje – mówi „Kownaś”.