Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Remis Lecha w upalnym sparingu

włącz .

Trener Jan Urban jest konsekwentny. W kolejnym meczu sparingowym podczas letniego zgrupowania na Mazowszu, przeciwko Górnikowi Łęczna, wystawił dwie różne drużyny w każdej połowie. Lech rozpoczął grę w takim składzie, jak przeciwko Wiśle Płock, tylko kontuzjowanego Jevticia zastąpił Gajos. Wiedząc, że może nie doczekać się sprowadzenia do klubu choćby jednego lewego obrońcy, trener ponownie na tej pozycji wystawił Macieja Wilusza.

W wielkim upale rozpoczął się ten kontrolny mecz, więc nie było mowy o szybkich akcjach któregoś z zespołów. Gra toczyła się głównie w środku. Dopiero w 8 minucie Lech zainicjował pierwszy groźniejszy atak, po którym egzekwował rzut rożny. Chwilę potem, po złym zagraniu Kownackiego, nadział się na kontrę Górnika. Środkowi obrońcy, a zwłaszcza Nielsen nie potrafili zatrzymać Danielewicza i drużyna z Łęcznej wyszła na prowadzenie. W odpowiedzi widzieliśmy atak Lecha zakończony niecelnym strzałem Gajosa.

Mecz był wyrównany, każda starta kończyła się atakiem przeciwnika, strzały były jednak prawie zawsze niecelne. Najwięcej błędów popełniał wdający się w nieudane dryblingi Gajos, straty notował też Majewski. Niepewnie interweniowali też środkowi obrońcy. Całe szczęście, że nieczęsto będą wspólnie pojawiać się na boisku. Przeciwnik sprawiał wrażenie mniej zmęczonego. Górnik trochę częściej był przy piłce, inicjował ataki, pewniej rozgrywał akcje niż Lech, którego gra była rwana. Po kilka podań udawało się wymienić tylko na własnej połowie, zanim zbliżyli się rywale.

Im bliżej przerwy tym bardziej ospale toczyła się gra. Sytuacja zmieniła się dopiero w ostatniej minucie, gdy Lech wyrównał, zresztą po pięknej akcji dwóch napastników, choć w tym momencie skrzydłowego i napastnika. Kownacki obsłużył Bille, a Nicki oddał piękny strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. To był filmowy gol. Dzięki niemu nie można powiedzieć, że Lech w pierwszej połowie nie zaistniał. W drugiej pokazała się nowa drużyna Lecha, na boisku przetrwał tylko Gajos. Zanim dobrze weszła w mecz, Lech znów przegrywał, po rzucie rożnym i gapiostwie innej już pary obrońców.

Górnik w drugiej połowie też grał pewniej, stosował proste środki. Lech atakował sporadycznie. Ładną akcją popisał się Gumny, Kolejorz bliski był wyrównania, jednak piłka po podaniu Pawłowskiego nie dotarła do Robaka. Napastnik wyzdrowiał i mógł zagrać w tym sparingu, choć niczego dobrego nie zademonstrował. Lechowi udawało się wreszcie zamknąć przeciwnika na jego połowie. Niestety, brakowało wykończenia akcji. Gra się zaostrzyła, Łęcznianie raz po raz byli opatrywani przez masażystów, sędzia z Żuromina żółte kartki pokazał Ceesayowi i Makuszewskiemu. Twarda gra Lecha nie przekładała się na jakość gry Lecha.

Po przerwie na uzupełnienie płynów w miejsce grającego w upale od początku spotkania Gajosa ponownie pojawił się na boisku Majewski. Obrazu gry to nie zmieniło. Jeden niecelny strzał z daleka, kilka rzutów rożnych i trochę zamieszania przed polem karnym – to wszystko, na co było stać Lecha w pierwszej części drugiej połowie. Sytuacja zmieniła się kwadrans przed końcem. W drugiej połowie w drużynie z Łęcznej zagrał dobrze w Poznaniu znany Szymon Drewniak i właśnie on popełnił brzemienny w skutki błąd, po którym wyrównującą bramkę zdobył Maciej Makuszewski.

Obie drużyny miały jeszcze szanse objęcia prowadzenia, szczególnie Górnik, gdy nie popisał się Piesio. Lech zaczął grać piłką, wymieniać podania. Dobrze w upale czuł się aktywny Ceesay, natomiast Robak uciekał na skrzydło, próbował dośrodkowywać do… środkowego napastnika, czyli do nikogo.

Lech w I połowie: Putnocky – Kędziora, Dudka, Nielsen, Wilusz – Trałka, Gajos – Kownacki, Majewski, Jóźwiak – Bille.

Lech w II połowie: Putnocky – Ceesay, Arajuuri, Bednarek, Gumny – Tetteh, Gajos (Majewski) – Makuszewski, Formella, Pawłowski – Robak.