Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech zdemolował Victorię Września

włącz .

To nie był zwykły sparing. Gospodarze, czyli Victoria Września świętuje 85-lecie, a mecz z Lechem potraktowany został jako jeden z głównych punktów obchodów i miał uroczystą oprawę. Na kameralnym stadionie zgromadziło się mnóstwo mieszkańców Wrześni, by oglądać miejscowych piłkarzy w starciu z klasową drużyną. Lech nie włożył w ten mecz wielkiego wysiłku, mimo tego rozniósł czwartoligowego jubilata strzelając mu 9 goli.

Lech nie wznosił się na piłkarskie wyżyny, nie gryzł trasy. Występując w stosunkowo mocnym składzie (choć jeszcze bez biorącego ślub Makuszewskiego, bez Radosława Majewskiego) nie miał problemów z zademonstrowaniem wyższości nad piłkarzami z Wrześni. W 9 minucie Łukasz Trałka dobrze obsłużył Szymona Pawłowskiego, a ten celnym strzałem wyprowadził Lecha na prowadzenie.

Podopieczni Marcina Drajera, byłego Lechity pokazali kilka ładnych akcji wykorzystując to, że klasowy przeciwnik nie wkłada w mecz wszystkich umiejętności. Nie powstawało z tego zagrożenie dla bramki Lecha. Natomiast piłkarzom Kolejorza nie było trudno spokojnie rozgrywać piłkę, ćwiczyć atak pozycyjny. Dwa razy bliski zdobycia bramki był Kownacki, a Trałka mógł zapisać na swoim koncie jeszcze jedną precyzyjną asystę. Gra najczęściej toczyła się w odległości 20-30 metrów od bramki Victorii.

W 34 minucie piłkę na prawym skrzydle rozegrali Jóźwiak i Kownacki. Ten drugi, po kilku próbach, osiągnął wreszcie cel, a zrobił to w sposób popisowy. Z dużego kąta uderzył celnie i mocno pod poprzeczkę nie dając bramkarzowi miejscowej drużyny szans na reakcję. Po kilku minutach powtórzył ten wyczyn wykorzystując jeszcze jedno świetne prostopadłe podanie Trałki. Napastnik Lecha znów przedarł się pod bramkę prawą stroną boiska. Minutę później oglądaliśmy firmową akcję Pawłowskiego – plasowany strzał po serii zwodów. Piłka odbiła się od słupka, ale do bramki nie wpadła. W następnej akcji równie efektownie strzelał Gajos, a stracie bramki zapobiegła widowiskowa parada miejscowego bramkarza, Tobiasza Nowickiego. Po chwili znów zapobiegł on stracie gola.

Czwartą bramkę, tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie, zdobył dla Lecha Marcin Robak, który dopiero co wszedł na boisko. Dopełnił formalności, bo otrzymał podanie stojąc sam przed pustą bramką. W Lechu po przerwie pokazali się też Formella, Lasse Nielsen, Bednarek i Ceesay. I właśnie Gambijczyk zdobył piątego gola strzałem sprzed pola karnego. Tym razem bramkarz Victorii nie popisał się, bo strzał nie był trudny do obrony. Zapowiadało się na pogrom jubilata, Lech ani myślał przestać atakować, mimo iż grał na luzie, swobodnie, bez wkładania w mecz dużego wysiłku i w bezpośrednich pojedynkach prawie bezkontaktowo. Victorii dopisywało szczęście, gdy piłkarze Lecha trafiali w słupki lub minimalnie pudłowali.

Kolejnym Lechitą, który wpisał się na listę strzelców, był Kamil Jóźwiak. Po jego mierzonym strzale bramkarz miejscowych był bez szans. Potem Robak znów dołożył nogę do piłki wykorzystując asystę Ceesaya i Lech prowadził już 7:0 z kompletnie bezradnym, ograniczającym obecność na boisku do biegania za piłką przeciwnikiem. To nie był koniec ostrego strzelania, bo Robak w 79 minucie zdobył kolejnego gola, po akcji lewą stroną boiska Pawłowskiego. Ostatnie minuty to coraz bardziej spokojna gra Lecha, który chyba zlitował się nad jubilatem i starał się, by nie padł wynik dwucyfrowy.

W 85 minucie mecz został przerwany, miejscowi kibice urządzili rabowisko upamiętniające rocznicę istnienia wrzesińskiego klubu. Kiedy piłkarze wznowili grę okazało się, że Lech nie ma zamiaru rezygnować ze strzelania. Swą drugą bramkę, dziewiątą w tym meczu zdobył Kamil Jóźwiak ustalając wynik meczu, który mimo wysokiej porażki był świętem dla miejscowych, a dla Lecha pierwszym letnim sparingiem.

Victoria Września - Lech Poznań 0:9

Bramki: Pawłowski (9), Kowmacki (33), Kownacki (39), Robak (50), Ceesay (53), Jóźwiak (62), Robak (72), Robak (78), Jóźwiak (88).

Skład Lecha: Jasmin Burić (46. Matus Putnocky) - Tomasz Kędziora (4.Kebba Ceesay), Maciej Wilusz, Dariusz Dudka (46. Lasse Nielsen), Robert Gumny (46. Dariusz Formella) - Łukasz Trałka (46. Jan Bednarek), Abdul Aziz Tetteh - Kamil Jóźwiak, Maciej Gajos, Szymon Pawłowski - Dawid Kownacki (46. Marcin Robak).