Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech jedzie na obóz bez debiutantów

włącz .

Trener Lecha, bez względu na to, kto akurat pełni tę funkcję, zazwyczaj na obóz przygotowawczy przed rundą wiosenną, czy przed nowym sezonem, zabiera ze sobą młodych piłkarzy z rezerw lub drużyny juniorów. Nabierają w ten sposób doświadczenia, uczą się od dużo lepszych. Tym razem tak nie będzie. Lechowa młodzież późno zakończyła rozgrywki. Jan Urban uznał, że lepiej będzie, gdy kandydaci do rozpoczęcia treningów z pierwszą drużyną najpierw zregenerują organizmy, nabiorą sił.

Kadra Lecha w nowym sezonie będzie mniej liczna niż w poprzednim. To normalne w sytuacji, gdy trzeba wziąć co najmniej roczny rozbrat z europejskimi pucharami. Pozostaje gra w lidze i kilka (prawdopodobnie) spotkań w Pucharze Polski. Z Lechem już pożegnało się kilku zawodników, kolejni zrobią to niebawem. Kończącego karierę Krzysztofa Kotorowskiego zastąpi dotychczasowy bramkarz Ruchu – Matus Putnocky. Drużynę zasilili dwaj inni doświadczeni gracze, za których nie trzeba płacić – Lasse Nielsen i Radosław Majewski. Wypożyczony został Maciej Makuszewski.

Kolejne ruchy transferowe zależą od tego, czy znajdą się chętni na obecnych piłkarzy Kolejorza. Największe szanse na zmianę klubu na dużo lepszy mają Karol Linetty, Tamas Kadar i Paulus Arajuuri, ale nie jest wykluczone odejście następnych, np. Jevticia i Kownackiego. Dla tego drugiego najbliższy czas może okazać się przełomowym. Jeśli zostanie w Kolejorzu, szybko się okaże, czy to ciągle napastnik rozwojowy, z wielkim potencjałem i szansą na wielką karierę, czy też popadnie w przeciętność.

W Lechu z dużym rozmachem i z niemałym wysiłkiem finansowym szkolą młodzież, ale brakuje tu ludzi z doświadczeniem, wiedzących jak zapewnić dojrzewającym zawodnikom start w profesjonalnej piłce. Klub cierpi na brak profesjonalistów. Prawdziwych fachowców, głównie byłych piłkarzy, znajdziemy w klubach słynących z „produkcji” gwiazd. Wystarczy wymienić Ajax Amsterdam, gdzie wiedzieli, jak obchodzić się z talentem Arkadiusza Milika. Na takiej robocie znają się też w klubach niemieckich, gdzie to, co w Lechu określają awanturnictwem transferowym, nazywa się inwestowaniem. Nie wszędzie stawiają na darmowych 30-latków. Niektórzy wolą zapłacić za diament, oszlifować go, zamienić w klasowego piłkarza. Jeszcze jest czas uratować karierę „Kownasia”…

Lech jest klubem szkolącym młodzież być może najlepiej w Polsce. Skoro wydaje się na to mnóstwo pieniędzy, to nie można zatrzymywać się w pół drogi. Nie wolno szczędzić pieniędzy na zatrudnienie zawodowców potrafiących poznać się na prawdziwych talentach. Rezygnacja z takiego wydatku przynosi klubowi ogromne straty. Wystarczy wymienić fatalne ruchy, które ma na sumieniu osławiony komitet transferowy, czy nieumiejętne obchodzenie się utalentowanymi piłkarzami. Młodzieży trudno rozwijać się w klubie regularnie wpadającym w totalny kryzys sportowy. Kolejni nowi trenerzy nie są tu szkoleniowcami lecz ratownikami. Gdyby zarządzanie sportem było lepsze, nie trzeba byłoby teraz wymieniać drużyny, czyli zaczynać od początku.