Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Juniorzy Lecha bez awansu

włącz .

Lech bardzo dobrze szkoli młodzież, ale od kilku lat nie udaje mu się zdobyć mistrzostwa Polski w kategorii juniorów starszych. Nie inaczej będzie w tym roku. Lech przegrał u siebie rewanż z Legią i odpadł w półfinale. Zadecydował pierwszy mecz w Warszawie, przegrany w ciągu dwóch minut. W rewanżu młodzi Lechici mieli przeciwko sobie nie tylko przeciwników, ale i bytomskiego arbitra Piotra Lasyka.

Spokojnie zaczęli ten mecz młodzi gracze Lecha, nie było szturmu na bramkę Legii. Po kilku minutach

na indywidualną akcję zdecydował się Kacper Chodyna. Minął na pełnej szybkości kilku przeciwników, wyszedł sam na sam z bramkarzem i niewiele zabrakło mu do szczęścia. To była najlepsza akcja Lecha w całym spotkaniu, wyrównanym i zaciętym. Początkowo Legia próbowała strzałów z daleka, a Lech indywidualnych akcji po podaniach na jedno lub drugie skrzydło. Obie drużyny były świadome, że jedna bramka przesądzi o wyniku rywalizacji.

Lech nie kwapił się do ataków. Rozgrywał piłkę głównie w środku boiska. Po 20 minutach Legii udało się przeprowadzić dobrą akcję. Po serii celnych podań przedostała się pod bramkę Mleczki, Lechowi sprzyjało jednak szczęście – strzał był niecelny. Gra była szybka, ale z akcji obu drużyn niewiele wynikało. Lechowi brakowało determinacji w ataku, wyraźnie bał się kontry, nie zapędzał się pod bramkę przeciwnika większymi siłami. Wolał oddawać strzały z dystansu niż silić się na rozgrywanie. Strzałów tych było bez liku, ale przypominały podania do bramkarza. Krzywdy zrobić mu nie mogły.

Krótko przed końcem pierwszej połowy, po prostej stracie piłki przez Lecha w środku boiska, Legia wyprowadziła płynną akcję. Było groźnie, sytuację w ostatniej chwili wyjaśnili obrońcy. W odpowiedzi Lech przeprowadził szybki, ale nieskuteczny atak. Gra była szybka, ale akcje nadal toczyły się głównie w centralnej strefie boiska. Po pierwszej połowie Legia była bliższa awansu. Nie pozwalała sobie zrobić krzywdy. W Lechu zawodzili zawodnicy ofensywni – Kurminowski i Tomczyk.

Po przerwie nadal nie oglądaliśmy szturmu Lecha. Dwukrotnie przed szansą stanął jednak Tomczyk. Przeprowadził szybki rajd, w swoim stylu, ale celu nie osiągnął. Potem przejął dalekie podanie, oddał z bliska strzał, bramkarz to obronił. Kilka minut później groźny strzał z bliska wybił bramkarz Lecha. Po rzucie rożnym Legii udało się zamknąć Lecha w polu karnym. Wydawało się, że bramka musi paść, na szczęście Mleczko ratował Lecha. Po kilku minutach role się odwróciły i to Lech na dłużej zagościł pod bramką Legii, strzałów jednak nie oddawał. Najgroźniej było w 74 minucie, gdy wystarczyło dołożyć nogę, by zdobyć gola, nie miał jednak kto tego zrobić.

Do pracy arbitra z Bytomia można było mieć zastrzeżenia. Mówiąc delikatnie – nie faworyzował Lecha. W 75 minucie, gdy Nawrocki starł się z rywalem w walce o piłkę, a legionista po chwili zwijał się z bólu, obrońca Lecha zobaczył czerwoną kartkę. Zrobiło się jeszcze trudniej, tym bardziej, że juniorzy Legii raz po raz kładli się na murawę, a arbiter dyktował kolejne rzuty wolne przeciwko Lechowi. Kiedy natomiast piłkarz Lecha wychodził tuż przed końcem sam na sam i został złapany w pół, reakcją arbitra była tylko żółta kartka.

Końcówka meczu to ambitne próby zdobycia przez Lecha bramki. Nie były one udane, brakowało dokładnych podań i celnych strzałów. Legia skutecznie się broniła i próbowała atakować. Miała też po swojej stronie sędziego, który w spornej sytuacji, tuż przed końcem, podyktował rzut karny dla Legii. To przesądziło sprawę. Rozżaleni młodzi piłkarze Lecha mieli po meczu pretensje do sędziego. Całkiem słuszne.

Lech Poznań – Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramka Aftyka (90 rzut karny)

Lech: Miłosz Mleczko, Jakub Zagórski, Filip Nawrocki, Kacper Wojdak, Jan Andrzejewski (81 Kamil Szubertowski) – Maciej Spychała (85 Maciej Kwasigroch), Jakub Moder (81 Damian Sierant) – Kacper Chodyna, Marek Mróz, Paweł Tomczyk – Dawid Kurminowski (71. Tomasz Kaczmarek).

Legia: Radosław Majecki, Mateusz Hołownia, Mateusz Żyro, Mateusz Wieteska, Jakub Szrek – Adrian Małachowski – Konrad Michalak (67 Piotr Cichocki), Sebastian Szymański (73 Grzegorz Aftyka), Miłosz Szczepański (81 Mikołaj Napora), Aleksander Waniek, Konrad Michalak (67 Cichocki) – Mateusz Leleno (53 Eryk Więdłocha).