Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Smutek i marazm przy Bułgarskiej

włącz .

Ostatni mecz sezonu nie ma żadnego znaczenia. Gdyby nie pożegnanie odchodzącego Krzysztofa Kotorowskiego, nie budziłby zainteresowania. Nic dziwnego, że podczas przedmeczowej konferencji prasowej większość pytań dotyczyła przyszłego sezonu. Nową drużynę też poprowadzi Jan Urban. Jak się dziś dowiadujemy, od dwóch miesięcy był pewny przedłużenia kontraktu, tak jak wielu piłkarzy pewnych było odejścia z klubu. To pozwala na fatalne wyniki drużyny patrzyć z wyrozumiałością.

Władze Lecha znów dowiodły, że wyniki drużyny nie mają żadnego znaczenia. Prowadzą politykę zachowawczą, ostrożną, pozbawioną –jak same to określają – szaleństw. Gdyby nawet drużyna nie zakwalifikowała się do górnej połowy tabeli i teraz walczyła o uniknięcie spadku, niczego by to nie zmieniło, a w razie nieszczęścia te same osoby właśnie by pracowały nad powrotem do ekstraklasy, być może już w roku 2020. Jest to całkowicie sprzeczne z oczekiwaniami wszystkich, którym na Lechu zależy. Można było liczyć, że takie postępowanie, prowadzące od kryzysu do kryzysu, od przesilenia do przesilenia, zostało w tym sezonie wystarczająco skompromitowane, by zmienić politykę. Nic z tego.

Spora grupa piłkarzy odejdzie po sezonie. Trener najbardziej boi się osłabienia defensywy. Liczy na sprowadzenie wartościowych następców Kamińskiego, Arajuuriego, być może także Kadara. Nowi zawodnicy mają też wzmocnić boki pomocy, bo jedynymi skrzydłowymi będą Pawłowski i młody Jóźwiak. Najbardziej zaskakuje opinia trenera na temat napastników. Przez cały sezon trzeba było radzić sobie właściwie bez nich, bo chorowali jeżeli nie jednocześnie, to przynajmniej na zmianę. Teraz trener twierdzi, że trzech napastników to liczba wystarczająca i że gdyby wszyscy byli zdrowi, to Lech nie będzie w ofensywie bezradny. Tymczasem Marcin Robak, który wyleczył staw skokowy, właśnie nabawił się urazu mięśniowego i dwa ostatnie mecze sezonu znów są dla niego stracone.

W każdym poprzednim sezonie plaga kontuzji dopadała drużynę w najgorszych momentach. Niektórzy piłkarze wypadali z gry na długo, a przykład Robaka jest szczególnie wymowny. Trudno mieć nadzieję, że 34-letni zawodnik nie wpadnie w kolejne tarapaty i że seryjnie będzie zdobywać gole. Jeszcze trudniej opierać siłę ofensywną na 19-letnim Kownackim, który niestety nie rozwija się tak, jak można było oczekiwać, być może za sprawą kolejnych kontuzji. Nicki Bille, jak sam trener przyznaje, nigdy nie był typowym snajperem, a wiosną wiele spotkań go ominęło z powodu kolejnych dolegliwości. Szybko może się okazać, że w nowym sezonie drużyna też musi sobie radzić bez napastnika, co zresztą nikogo w klubie specjalnie nie zmartwi, bo przecież nie wyniki drużyny odgrywają tu decydującą rolę.

W meczu przeciwko Ruchowi trener chce dać szansę piłkarzom, których będzie miał do dyspozycji w nowym sezonie, a wielu ich nie zostanie. Z pewnością znów pokażą się Jóźwiak i Gumny. Ten drugi na pozycji lewego obrońcy gra z konieczności, jest bowiem zawodnikiem prawonożnym i dużo pewniej, jak twierdzi trener, czuje się na prawej stronie boiska. Młodych zawodników trudno obwiniać za zmarnowany sezon. Dla nich obecna sytuacja jest szansą na grę. Akademia ma być chlubą klubu, dostarczającą pierwszej drużynie coraz większą liczbę piłkarzy. W ostatnich latach trafili do niej na stałe Linetty, Kownacki, Jóźwiak, Gumny. Kiedy zobaczymy następnych? Kto oglądał niedawny finał Pucharu Polski na szczeblu okręgu z udziałem rezerw Lecha, nie zobaczył zawodników z ekstraklasowymi kwalifikacjami. Niezłym graczem jest Zulciak, ale to już nie junior.

W meczu z Ruchem nie zobaczymy Tomka Kędziory. Nie wiadomo, czy wyzdrowieje Jevtić. Tego drugiego piłkarza rok temu traktowano jako nadzieję Lecha, miał szybko wyrosnąć ponad poziom ekstraklasy. Co się z nim stało? Wiosną o żadnym piłkarzu Lecha nie można powiedzieć, że osiągnął szczyt formy. Niektórzy z trudem utrzymują się na powierzchni, pozostali dołują. Wśród nich jest i Jevtić. Czy dlatego, że trener nie stawia na gracza, z którym Skorża wiązał ogromne nadzieje? Takich zagadek przed nowym sezonem jest więcej. Największa to jakość piłkarzy, którzy do Lecha dołączą. Komitet transferowy nie może być dumny z ostatnio podejmowanych decyzji. Nie ma gwarancji, że teraz wszystko się odmieni. Duża jakość kosztuje, a klub nie widzi potrzeby powierzenia działu sportu fachowcowi potrafiącemu dostrzec potencjał w piłkarzach, za których dużo zapłacić nie trzeba.