Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech śrubuje rekord. Przegrał kolejny mecz

włącz .

Siedemnastą porażkę w sezonie poniósł właśnie Lech. Ostatniego słowa jeszcze nie powiedział, w niedzielę może ten doskonały wynik poprawić. Ludzie, którzy doprowadzili klub do takiego stanu mają się świetnie. Budują już drużynę na nowy sezon, a obowiązki trenera powierzyli Janowi Urbanowi, specjaliście od przygotowywania drużyny do rozgrywek. Mecz zaczął się nieźle dla Lecha, grał swobodnie, tworzył okazje bramkowe. W drugiej połowie zapłacił za brak skuteczności, luki w składzie, błędy taktyczne.

W pierwszej połowie można jeszcze było na grę Lecha patrzeć bez wstrętu. Przestało liczyć się to, z czym ta drużyna nie radziła sobie przez cały sezon – presja. Można było zagrać swobodnie, bez stresu. Nie bez znaczenia było i to, że w składzie od samego początku znaleźli się dwaj młodzi zawodnicy – Gumny i Jóźwiak. Spisywali się nie gorzej niż ich starsi koledzy. Nieźle grali też zawodnicy ofensywni, choć w pierwszej połowie borykali się z tym, co przesądziło o przegraniu sezonu: brakiem skuteczności.

Zagłębie to czołowa drużyna ekstraklasy, grająca agresywnie, ofensywnie, widowiskowo. Walczyło o europejskie puchary, potrzebne mu były punkty. Wydawało się, że od razu zdominuje Lecha, dla którego sezon właściwie się skończył. Już drugiej minucie padł gol dla Zagłębia, jednak strzelec, Marcin Janoszka, znajdował się na pozycji spalonej i chorągiewka arbitra znalazła się w górze. Od tego momentu stroną dominującą był Lech. Grał tak, jak w drugiej połowie ostatniego meczu z Cracovią, gdy próbował gonić wynik. Sytuacji bramkowych tworzył sobie nawet więcej niż wtedy.

Specjalnością Lecha stało się obijanie słupków i poprzeczek. W Lubinie znów tego dokonał. Pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Maciej Gajos i w drugim meczu z rzędu trafił tylko w poprzeczkę. Po kilku minutach po ładnej akcji zmusił bramkarza do dużego wysiłku. Aktywny, choć chaotyczny był Bille, grę na siebie brał młody Jóźwiak, ładnymi akcjami popisywał się Pawłowski. Boczni obrońcy – Kędziora i Gumny – raz po raz wrzucali piłkę w pole karne, nikt jednak nie potrafił zrobić z tego użytku. W doliczonym czasie do pierwszej połowy po rzucie wolonym wykonanym przez Starzyńskiego Lecha uratował Burić.

Przy stałych fragmentach gry Lech był, jak zwykle, totalnie bezradny. Nie dość, że niczego nie wykorzystał, to już na początku drugiej połowy stracił w ten sposób bramkę. Zagłębie nietypowo rozegrało piłkę i zaskoczyło obronę Lecha. W tym sezonie traci on bramki niezależnie od tego, czy gra dobrze, czy źle, a sam ich nie zdobywa nawet gdy ma wiele dogodnych okazji. Jeżeli znów, w kolejnym okienku transferowym nie pozyska zawodników potrafiących strzelać gole, to z miejsca nie ruszy. O sytuacji kadrowej i formie zawodników Kolejorza dobrze świadczy sytuacja po urazie Kędziory. Cierpiał, próbował grać, trener zwlekał ze zdjęciem go z boiska, bo wiedział, czym grozi wpuszczenie na nie Ceesaya. Tym razem jednak Kebba nie zagrał aż tak fatalnie jak w niedzielę.

Lech w tym sezonie strat odrabiać nie potrafi, raczej trzeba było bać się wyższej porażki. No i stało się. Znów się przekonaliśmy, jak łatwo przeciwnikom przychodzi pokonywanie Buricia, nawet gdy nie mają świetnych napastników. Dwa gole dla Zagłębia strzelił obrońca Dąbrowski. Drużyna ta została mądrze zbudowana i dobrze przygotowana do rozgrywek. Lech – po partacku. Ostatnie minuty meczu mogły przynieść rekordową jego porażkę. Trener wpuścił na boisko trzeciego stopera, Kamińskiego. Boczni obrońcy ruszyli do przodu. Cud, że Zagłębie zdobyło w końcówce tylko trzecią bramkę.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań 3:0

Bramki: Dąbrowski (50), Dąbrowski (68), Woźniak (88).

Żółte kartki: Guldan - Kędziora, Gumny.

Zagłebie: Martin Polacek - Aleksandar Todorovski, Lubomir Guldan, Maciej Dąbrowski, Jakub Tosik - Łukasz Piątek, Jarosław Kubicki - Łukasz Janoszka (81. Damian Zbozień), Filip Starzyński (83. Adrian Rakowski), Arkadiusz Woźniak - Krzysztof Piątek (86. Michal Papadopulos).

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora (65. Kebba Ceesay), Paulus Arajuuri, Maciej Wilusz, Robert Gumny - Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh (84. Marcin Kamiski) - Szymon Pawłowski, Maciej Gajos, Kamil Jóźwiak - Nicki Bille (55. Dawid Kownacki).