Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bój to jest ich ostatni?

włącz .

W czwartek może się okazać, że Lech, po kolejnej, czwartej stracie punktów nie ma szans na grę w europejskich pucharach dzięki lidze. Do Poznania przyjeżdża mocna pod koniec sezonu, ofensywnie grająca Lechia Gdańsk, też walcząca o miejsce na podium. Piłkarze Lecha zapowiadają to, co zawsze – walkę o zwycięstwo, wyciągnięcie wniosków z porażek. Nie wiemy, czy stać ich na pełną mobilizację – w perspektywie mają to, co pozwoli zakończyć sezon z twarzą: finał Pucharu Polski.

Trener Jan Urban przyznaje, że nie spodziewał się, iż Lech nie potrafi wygrać trzech kolejnych meczów w najważniejszej fazie rozgrywek, gdy wszystko się decyduje. To paradoks, że w Szczecinie poległ, choć grał lepiej niż jesienią, gdy wygrał 2:0. Także w Warszawie nie rozegrał gorszego spotkania niż wtedy, gdy tam zwyciężał, a mecz z Piastem miał pod kontrolą prowadząc do przerwy dwoma bramkami. Największym problemem drużyny jest brak skuteczności.

– W poprzednich sezonach miał napastnika potrafiącego zdobywać bramki – zauważył trener. Od dawna nie gra Robak, który trafił do Lecha mimo problemów zdrowotnych, a zawodził od samego początku, zanim jeszcze rozstał się na wiele miesięcy z boiskiem. Częstym kontuzjom ulegał Kownacki, a Nicki Bille, choć jest graczem walecznym, nigdy nie był typem napastnika seriami zdobywającego gole. Trafił do Lecha w ostatniej chwili, gdy zamykało się okienko transferowe, a sprowadzenie bramkostrzelnego zawodnika nie powiodło się. Teraz drużyna ponosi tego skutki. Jeśli nie zakwalifikuje się do pucharów, to poniesie straty większe niż trzeba byłoby wydać na napastnika, dzięki któremu wygrywałby mecze.

Przeciwko Lechii nie zagrają, za nadmiar żółtych kartek, Kadar i Trałka. Jan Urban podkreśla, że są to właściwie jedyni zawodnicy, którzy potrafią zachęcić kolegów do walki, dużo mówią na boisku (szczególnie Kadar), podpowiadają partnerom, jak się ustawiać, jak rozgrywać akcje. Zdaniem trenera, w Lechu brakuje ludzi o takiej mentalności. Nie jest tajemnicą, że latem do klubu trafią nowi piłkarze. Musi być ich spora grupa, bo z wieloma zawodnikami Lech się po sezonie rozstaje. W klubie pozostanie jednak komitet transferowy, więc nie ma gwarancji, że nowi gracze będą dobrani lepiej.

Nie wiadomo, czy do meczu z Lechią wykuruje się Marcin Kamiński (jeden z tych, którzy mogą po sezonie odejść z Lecha). W meczu w Szczecinie urazu kostki nabawił się Dawid Kownacki, więc i jego występ nie jest pewny. Pozostali zawodnicy są zdrowi. Trener Urban nie zapowiada wielu rotacji. Twierdzi, że choć trzy dni później drużynę czeka występ na Stadionie Narodowym, to piłkarze nie są tak bardzo obciążeni częstymi meczami, jak jesienią. Stać ich na dobrą grę i w czwartek, i w poniedziałek.

Lechia przyjedzie do Poznania bez wykartkowanego Grzegorza Wojtkowiaka, byłego zawodnika Kolejorza. Może natomiast zagrać inny dobrze tu znany piłkarz – Sławomir Peszko. Niewiele brakowało, by znalazł się w składzie Lecha. Nie doszedł do porozumienia w sprawie długości kontraktu, mimo iż władze Lecha nie miały oporów przed podpisywaniem długoterminowych umów z Marcinem Robakiem i Dariuszem Dudką. Peszko nie pokazuje teraz tego, czym imponował przed laty, jednak podobnie jak cała jego drużyna gra lepiej od czasu przejęcia jej przez Piotra Nowaka. Lechia gra ofensywnie, z trzema obrońcami, a trener Nowak zapowiedział walkę o zwycięstwo. Mecz może być więc otwarty, atrakcyjny dla widzów.