Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech zbyt słaby by wygrywać

włącz .

Nie ma co się łudzić, że Lech zajmie miejsce dające dzięki lidze przepustkę do pucharów. Gra słabiej niż rywale. Nie stać go na zwycięstwo nawet gdy ma przewagę i tworzy jedną dobrą okazję bramkową po drugiej. Pogoń nie wygrała dziesięciu meczów, ale na Lecha potrafiła się zmobilizować. Piłkarze Kolejorza sprawiają wrażenie ociężałych, bezradnych, niezorganizowanych, fatalnie ustawionych taktycznie. W Szczecinie zabrakło wszystkiego – szczęścia, zdecydowania, umiejętności, boiskowej mądrości.

Na boisko wybiegła inna drużyna Lecha niż ta, co odpuściła drugą połowę meczu z Piastem. Trener zmienił aż sześciu graczy w wyjściowym składzie, w tym całą defensywę. Pozostał wprawdzie Kadar, ale wreszcie mógł się pokazać na ulubionej pozycji, czyli na środku obrony. Oby więcej nie miał okazji. Inna była też gra, bardziej ofensywna. Dość powiedzieć, że już w pierwszym kwadransie mogło paść kilka bramek. Ponad bramką w dobrych pozycjach dwukrotnie uderzał Kownacki, doskonałe strzały Gajosa i Pawłowskiego fenomenalnie obronił Słowik, piłka po tzw. centrostrzale Pawłowskiego odbiła się od poprzeczki.

Lech miał przewagę, atakował, starał się szybko rozgrywać piłkę, zrezygnował tym razem z notorycznego wycofywania jej z połowy boiska do bramkarza. To nie znaczy, że Pogoń nie istniała. Trener Michniewicz wystawił dwóch napastników, więc gospodarze słabiej wprawdzie radzili sobie w środku boiska, za to groźni byli pod bramką Buricia. Niewiele brakowało, by to oni wyszli na prowadzenie. Dwukrotnie Lecha świetnymi interwencjami ratował bramkarz, a raz nieznacznie pomylił się Dwaliszwili trafiając tylko w boczną siatkę. Mecz był bardzo intensywny, bez przestojów, obie drużyny przed przerwą oddały po cztery celne strzały. Jeśli można mieć pretensje do gry Lecha w tej fazie meczu, to za nieskuteczność. Drogo ich ona kosztowała.

Po przerwie na boisko nie wyszedł Lovrencsics. Zastąpił go Nicki Bille, a na skrzydło powędrował Gajos, gdzie nigdy nie czuł się dobrze. Na „dziesiątce” znalazł się Kownacki. Zmiana ta Lechowi nie posłużyła. Nie miał już przewagi w środkowej strefie, nie miał też prawego skrzydła. Do głosu doszła Pogoń, częściej atakowała, a Lech przestał sobie tworzyć dobre okazje bramkowe. Poza tym Pogoń ma w składzie niechcianego w Poznaniu Rafała Murawskiego. Wykonywał rzut rożny, odbita piłka wróciła do niego, posłał ją jeszcze raz w pole karne zaliczając asystę. Bramkę głową zdobył nieupilnowany przez Kadara Zwoliński. Niezależnie od tego, w jakim zestawieniu gra obrona, zawsze popełnia błędy, co kompromituje głównie sztab szkoleniowy.

Stało się oczywiste, że Lechowi bardzo trudno będzie pokonać zdeterminowaną Pogoń. Nie potrafił nawet zremisować. Próbował przejąć inicjatywę, stać go jednak było tylko na wrzucanie piłki w pole karne lub bezproduktywne rozgrywanie jej po obwodzie. Niewiele przyniosła kolejna zmiana, gdy Kownackiego zastąpił Jevtić, piłkarz o dużych umiejętnościach, lecz często zawodzący, wyglądający na zmęczonego już w momencie wejścia na boisko. Lech osiągnął przewagę, ale był bezradny, nie oddawał już takich strzałów, jak w pierwszej połowie. Pogoń grała na przetrwanie, starała się tylko kontrować. Było jej łatwo, bo zmierzyła się z ekipą fatalnie rozrywającą spotkanie taktycznie. Nawet kiedy piłkarzom Lecha chce się biegać, zmęczone nogi ich nie niosą, a głowy używają tylko do odbijania piłki.

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Bramka: Zwoliński (59)

Żółte kartki: Murawski, Frączczak, Czerwiński – Kadar, Ceesay, Pawłowski.

Pogoń: Jakub Słowik - Adam Frączczak, Sebastian Rudol, Jakub Czerwiński, Mateusz Lewandowski - Takafumi Akahoshi, Mateusz Matras, Rafał Murawski, Ricardo Nunes (84. Marcin Listkowski) - Łukasz Zwoliński, Vladimer Dwaliszwili (90. Dawid Kort)

Lech: Jasmin Burić - Kebba Ceesay, Maciej Wilusz, Tamas Kadar, Vladimir Volkov - Łukasz Trałka, Karol Linetty (75. Abdul Aziz Tetteh) - Gergo Lovrencsics (46. Nicki Bille), Maciej Gajos, Szymon Pawłowski - Dawid Kownacki (64. Darko Jevtić).