Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech coraz liczniejszy

włącz .

Kolejni zawodnicy Kolejorza stopniowo wracają do zdrowia. Na wtorkowym treningu, pierwszym po udanym meczu w Łęcznej, stawiło się ich aż 27. W tym gronie znalazło się jednak pięciu piłkarzy drużyny rezerw, doskonale spisującej się wiosną pod kierownictwem trenera Ivana Djurdjevicia. To nie znaczy, że sytuacja stała się idealna. Nadal niedomagają Wilusz, Lovrencsics, Ceesay i Sisi, w najbliższych meczach trener z ich usług z pewnością nie skorzysta.

Także Szymon Pawłowski, choć wrócił do treningów z drużyną, wciąż nie jest w pełni dysponowany, leczy przecież złamanie kości twarzy. Wiele jednak wskazuje, że wybiegnie na boisko jeszcze w tym sezonie ligowym, sam najbardziej liczy na występ w Pucharu Polski. Uraz pleców Dawida Kownackiego, przywieziony z meczu reprezentacji młodzieżowej, został wyleczony. Zawodnik twierdzi, że jest w pełni sił i może pomóc drużynie w piątek na Łazienkowskiej. Na pełnych obrotach trenuje wreszcie Marcin Robak. Piłkarska reguła głosi, że na powrót do formy trzeba czekać tyle, ile trwało leczenie kontuzji. Gdyby miało się to potwierdzić, 34-letni napastnik długo jeszcze nie będzie zdobywał bramek.

Trener Jan Urban informował, że wysłannicy klubu, w tym i on, prowadzą intensywne obserwacje piłkarzy, którzy latem mogliby wzmocnić Lecha. Nikt przy Bułgarskiej nie ma wątpliwości, że najbardziej drużynie potrzebni są zawodnicy ofensywni. To dobra wiadomość, bo po wyzdrowieniu Robaka i pozyskaniu Bille władze klubu, w charakterystyczny dla siebie sposób, mogłyby ogłosić, że nie są zainteresowane jeszcze jednym napastnikiem, skoro jest ich w drużynie tak wielu.

Kilku napastników w drużynie wcale nie świadczy o mocnym, bramkostrzelnym ataku. Bille potrzebuje wielu znakomitych okazji, by strzelić jedną bramkę, zresztą w poprzednich klubach rzadko zdobywał w sezonie więcej niż kilka goli. Marcin Robak, nawet całkowicie wyleczony, Lecha nie zbawi nigdy. Młody Kownacki też nie zdobywa bramek seriami. W każdej chwili może zresztą odejść, bo zainteresowanie utalentowanym graczem wciąż jest duże. Wątpliwe jednak, by z dnia na dzień znalazł się w klubie tak potężnym, jak Liverpool. Być może Jurgen Klopp rzeczywiście, jak informuje bulwarowa prasa, nakazał skautom obserwowanie Dawida, ale jako jednego z kilkudziesięciu młodych napastników z całego świata.

Media informują też, że wysłannik Lecha obserwował ostatnio mecz ligi portugalskiej. Także z tego faktu niewiele wynika. Prawdopodobnie ludzie Lecha oglądają wiele meczów z udziałem zawodników stanowiących potencjalne wzmocnienie drużyny. Ich sprowadzenie, nawet jeżeli klub na to stać, to zupełnie inna bajka. Takie decyzje, wymagające wiedzy, doświadczenia, wyobraźni to słabe ogniowo Lecha. Przypadkowa osoba nie oceni przydatności piłkarza. Przedstawiciele klubu długo obserwowali Nikolicia i byli o nim dobrego zdania. Ktoś jednak ich pracę zmarnował.