Dobre wieści z Bułgarskiej: piłkarze zdrowieją

włącz .

Kolejni zawodnicy Lecha kończą rehabilitację i wznawiają treningi z pełnym obciążeniem. Doczekamy się wreszcie debiutu w Lechu Douglasa i powrotu na boisko Murawskiego. W najbliższym meczu z Widzewem trener nie będzie miał problemów z ustaleniem składu. Po udanym debiucie Jana Bednarka, w ekstraklasie mogą pokazać się kolejni młodzi zawodnicy.

 Trener Mariusz Rumak dał dziś wolne większości zawodnikom grającym w poniedziałek przeciwko Piastowi. – Trenowali wczoraj rano, jeden wolny dzień w tygodniu im się należy – mówi trener. Na trening wyszło czternastu zawodników, w tym czterej gracze powołani z drużyny rezerw, a także Barry Douglas i Rafał Murawski. Piłkarze pograli w dziadka, ćwiczyli rytm gry, zachowanie się w momencie straty piłki i jej odzyskania..

Zajęcia trwały prawie dwie godziny. W tym czasie wokół boiska biegał przechodzący rekonwalescencję Kebba Ceesay, który w trening z pełnym obciążeniem wejdzie w poniedziałek. Potem dołączył do niego Barry Douglas, pracujący nad wytrzymałością tlenową. Na temat Szkota krążą już w Poznaniu dowcipy. Mówi się na niego yeti. Wszyscy słyszeli, że ktoś taki istnieje, ale nikt go nigdy nie widział. A jednak są szanse, że Douglas pojawi się w składzie Lecha już w najbliższym meczu. – Jest gotowy do gry – zapewnia Mariusz Rumak.

Z pełnym obciążeniem, oprócz „Murasia” i Douglasa, trenowali dziś Szymon Pawłowski i Marcin Kamiński. Zdaniem trenera, każdy z tych graczy może znaleźć się w protokole meczowym już w niedzielę, bo jest w pełni zdrowy. Rafał Murawski twierdzi jednak, że zanim wybiegnie na boisko, powinien nadrobić zaległości treningowe. – Czy mam siły na 90 minut? Obawiam się, że na kwadrans. Będę jednak mocno pracował, głównie nad bieganiem – obiecuje.

Trener jest zadowolony z postawy całego zespołu grającego w Gliwicach, chwali też debiutantów. – Błędy się zdarzały, ale nie straciliśmy bramki, wygraliśmy na wyjeździe – mówi Mariusz Rumak. Nie daje gwarancji, że w zespole nie będzie już tak drastycznych zmian, jak odsunięcie od meczowej osiemnastki Arboledy. Trener twierdzi zresztą, że jego celem nie było ukaranie Kolumbijczyka, nie ma do niego pretensji o mecz z Pogonią. – Dokonałem analizy branek traconych w tym sezonie. Padały po błędach obrony. Trzeba było wyciągnąć wniosku – mówi trener.

Sytuacja zdrowotna w zespole poprawia się, ale trener nie ma zamiaru odsyłać młodych piłkarzy z powrotem do rezerw. – Póki co trenują z nami. Okrzepli, zachowują się coraz pewniej. Zdecydowałem się ostatnio wystawić Jana Bednarka, bo ma on największe doświadczenie, gra w reprezentacji. Ma też ogromny potencjał. Tomek Dejewski ma jednak nie mniejszy. Każdy z młodych piłkarzy ma szanse grać w pierwszej drużynie Lecha – zapewnia Mariusz Rumak.