Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pojechali do Sosnowca ratować sezon

włącz .

Trudno się jeszcze łudzić, że Lechowi uda się zająć miejsce na ligowym podium łapiąc się do europejskich pucharów. Teoretycznie jest to możliwe, szczególnie po podziale punktów, ale w piątek widzieliśmy, że piłkarzom zwyczajnie już się niczego nie chce. Nie podjęli walki ze słabym Śląskiem. Jedyną nadzieją na ratowanie sezonu jest wyeliminowanie Zagłębia Sosnowiec w Pucharze Polski i liczenie, że w finale zespół potrafi się zmobilizować.

Władze Lecha nie ukrywają, że brak startu w europejskich pucharach byłby katastrofą wymagającą przebudowy zespołu. Rację ma jednak sponsor klubu, prezes firmy STS twierdząc, że sensowniejsza byłaby przebudowa całego klubu. Zbudowanie nowej drużyny to nie jest zadanie dla amatora. Niezbędny byłby fachowiec potrafiący tego dokonać, osoba z piłkarską wiedzą i niezbędnym w takich sytuacjach doświadczeniem. Lepiej więc nie wydawać pieniędzy na kolejnych piłkarzy, z których byłby taki sam pożytek, jak z tych zatwierdzonych w ostatnich latach przez komitet transferowy.

Mecz ze Śląskiem, podobnie jak wszystkie poprzednie kompromitacje, nie wywołał w klubie żadnego trzęsienia ziemi. A przydałoby się ono, bo nawet osłabiona drużyna miała mnóstwo czasu na przygotowanie się do spotkania rozgrywanego w decydującej fazie sezonu. To prawda, że kilku graczy wystąpić nie mogło, ale brak ofensywnych piłkarzy na ławce rezerwowych mistrza Polski jest zjawiskiem kompromitującym klub. Poza tym - dlaczego walki nie podjęli ludzie, którzy wyszli na boisko nie uskarżając się na stan zdrowia? Ważne jest też jedno jeszcze pytanie: kto sprowadził do klubu Dariusza Dudkę i podpisał z nim trzyletni kontrakt?

W tej sytuacji półfinał Pucharu Polski stał się dla Lecha meczem o wszystko. – Zdajemy sobie sprawę z wagi tego spotkania – mówi Łukasz Trałka, kapitan drużyny. – Musimy dostać się do finału, a zwycięstwo w nim będzie najkrótszą drogą do europejskich pucharów. Wtorkowy mecz jest dla nas priorytetem. Ligi też nie odpuszczamy, bo przegraliśmy wprawdzie dwa ostatnie mecze, ale wystarczy wygrać dwa następne i znów będziemy w grze.

W Poznaniu, w pierwszym meczu półfinałowym słabiutko grający Lech z trudem wygrał 1:0 z beniaminkiem pierwszej ligi. Niewiele brakowało do remisu, bo kilkakrotnie goście znaleźli się w dobrych sytuacjach. Sam awans do półfinału jest dla nich wielkim sukcesem, a awans do finału stałby się wydarzeniem historycznym, więc w rewanżu zrobią wszystko, by przy pełnych trybunach postarać się o sensację eliminując trzecią już drużynę z ekstraklasy.

– Nie wiem, w jaki sposób z nami zagrają, ale na każdy wariant musimy być gotowi. Jestem przekonany, że potwierdzimy swoją wyższość. Wystarczy, że strzelimy bramkę jako pierwsi i mecz będzie już pod naszą kontrolą. Z takim nastawieniem tam jedziemy. Będzie nam sprzyjać boisko znajdujące się w lepszym stanie niż nasze – mówi kapitan Kolejorza. Zapewnia, że nie wyobraża sobie, by Lecha zabrakło w europejskich pucharach.