Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Skład Lecha ustali lekarz

włącz .

Dzień przed najważniejszym meczem ligowym w sezonie trener Jan Urban nie miał pojęcia, z których piłkarzy będzie mógł skorzystać. Nie dość, że kilku jest kontuzjowanych, to prawie połowę drużyny dopadła infekcja, wielu z nich wznowiło treningi dopiero w piątek wieczorem. Natomiast Legia jest w tym sezonie mocna jak nigdy, góruje nad rywalami nawet w przegranych meczach. Nadzieja w tym, że zawodnikom Kolejorza pomoże adrenalina. Emocje rosną z każdą godziną.

Pytany o plan na Legię Jan Urban, który sam jest mocno przeziębiony, twierdzi: nie mam planu nawet na moją drużynę. Ostatnio z infekcją walczyli Tetteh, Arajuuri, Bille, Lovrencsics, Burić, Kędziora, Jevtić, Dudka. Niektórych z treningu trzeba było odesłać do domu. Do tego kontuzja wyłączyła Pawłowskiego. Linetty złamał żebra. W środę kostkę skręcił Trałka. – Karol i „Trała” palą się do gry w tym hitowym meczu. Zapewniają, że dadzą radę. Mocno się jednak nad ich wystawieniem zastanawiamy – mówi trener. Pauzującego za żółte kartki Kamińskiego z pewnością zastąpi Wiluszem, innych możliwości nie ma.

Nie ma wątpliwości, jak ten mecz rozpocznie Legia: rzuci się na Lecha, zastosuje mocny pressing, żaden z graczy Kolejorza nie będzie miał swobody. Tak gra we wszystkich ostatnich meczach i to jej przynosi dobre skutki. Ma szeroką kadrę. Nawet brak Hamalainena, który nie przyjedzie do Poznania z powodu urazu, którego akurat teraz doznał, nie jest żadnym osłabieniem. – Zmontowali mocną paczkę – mówi z podziwem Jan Urban.

Jak się takiej drużynie przeciwstawić? Najlepiej tak, jak ten sam trener przeciwstawił się Lechowi pracując w Legii. Zagrała ona defensywnie, wyprowadziła trzy zabójcze kontry i wygrała 3:1. To było w 2012 roku. Od tamtego czasu Legia przy Bułgarskiej nie wygrała. W ubiegłym roku uległa mu aż czterokrotnie, zwyciężając tylko w finale Pucharu Polski. Można się więc spodziewać, że Lech rozpocznie ten mecz bardzo ostrożnie, wręcz defensywnie, spróbuje uwolnić się spod pressingu posyłając podania do wysuniętych do przodu graczy ponad linią obrony. Oby tylko nie były to takie podania, jakie widzieliśmy w beznadziejnym meczu pucharowym w środę.

Na boisku znajdzie się nowa nawierzchnia, co ułatwi grę Legii – na dziurawej murawie znacznie trudniej stosować pressing. – Gdybyśmy wygrali, miejsce w ósemce byłoby pewne. Byłyby też szanse na awans, bo drużyny z czołówki będą się mierzyć między sobą – mówi trener. Twierdzi, że Legia i Lech znacznie górują nad pozostałymi drużynami – klasą piłkarzy, wysokością budżetu, organizacją. Obecna sytuacja, gdy Lech jest tak nisko w tabeli, nie jest normalna.