Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Do Stadionu Narodowego dwa kroki

włącz .

Wszyscy w Poznaniu od dawna żyją ligowym klasykiem – sobotnim meczem Lecha z Legią. Zanim jednak do tego dojdzie, Kolejorz zmierzy się w półfinale Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Będzie to o wiele ważniejsze wydarzenie dla ratującej sezon drużyny. Ligowy mecz może niczego nie zmienić, natomiast awans do finału Pucharu Polski daje szansę ponownego zmierzenia się z Legią, pokonania jej i wywalczenia sobie prawa gry w europejskich pucharach.

Osłabiony kontuzjami najważniejszych piłkarzy Lech musi ostatnio grać co kilka dni. Trener Jan Urban zapowiada stosowanie rotacji w składzie, ale możliwości ma ograniczone. Z napastników został mu tylko wtorkowy jubilat Dawid Kownacki. 19-latek we wszystkich ostatnich meczach wchodził na boisko w pierwszym składzie, ale trener zawsze pod koniec spotkania go zmieniał. Wszystko wskazuje, że i we wtorek zagra od początku.

– Być może będzie to najważniejszy mecz w roku. Chcemy zagrać w finale i zrewanżować się Legii. Łatwo nie będzie. Wiemy, jak się gra z zespołami z niższych lig. Trzeba być skutecznym, wykorzystać okazje bramkowe i uchronić się przed kontratakami. Będziemy dominować, z pewnością stworzymy jakieś dogodne sytuacje, ale nie możemy sobie pozwolić na brak uwagi, trzeba grać blisko siebie. My musimy wygrać, oni mogą, nie mają niczego do stracenia – mówi młody napastnik, który apeluje do kibiców, by licznie przyszli na stadion i wsparli drużynę.

Zapowiada się jednak, że frekwencja wysoka nie będzie. Należy się spodziewać kilkunastu tysięcy kibiców, w tym półtora tysięcznej grupy z Sosnowca. Tamtejsi fani, w przeciwieństwie do Ślązaków, rozkochani są w Legii, więc szczytem ich marzeń byłoby zagrać przeciwko niej na Stadionie Narodowym. W rozgrywkach pierwszoligowych Zagłębie, czyli beniaminek, radzi sobie bardzo dobrze, ma poważne szanse na awans do ekstraklasy. W drużynie gra kilku zawodników ze stażem z najwyższej klasy rozgrywkowej, m.in. dobrze w Poznaniu znany Jakub Wilk. Jest i zdolna młodzież, z wypożyczonym z Legii napastnikiem Arakiem.

W Chorzowie osłabiony kontuzjami Lech zagrał mądrze i skutecznie, a klasę pokazał Darko Jevtić, strzelec dwóch pięknych bramek. – Jestem dobrze przygotowany do sezonu. Gdy często gram, czuję się coraz lepiej. Chciałbym dać drużynie jak najwięcej, ale nie wiem, czy zawsze pójdzie mi tak dobrze jak w Chorzowie. Czasami ja strzelam, czasami zrobi to ktoś inny. Musimy zrobić wszystko, by zagrać w finale Pucharu Polski. Tylko to się dziś dla nas liczy – mówi Darko.

Piłkarze Lecha zapewniają, że nie żyją jeszcze sobotnim meczem przeciwko Legii. Najpierw trzeba rozegrać spotkanie półfinałowe z Zagłębiem Sosnowiec i uzyskać taki wynik, żeby do rewanżu na wyjeździe można było podejść spokojnie. – Możemy grać w tym samym składzie co kilka dni, fizycznie stać nas na to. Po meczu z Legią czeka nas przerwa na mecze reprezentacji, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by teraz dać z siebie 200 procent – mówi Dawid Kownacki. Pytany, czego sobie życzy z okazji urodzin twierdzi, że przede wszystkim zdrowia, wtedy będzie mógł sprzedać swoje umiejętności.