Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trzy piękne bramki i Ruch na kolach

włącz .

Osłabiony Lech, pozbawiony głównej siły ofensywnej, rozegrał bardzo dobry mecz zwyciężając w Chorzowie Ruch 3:1. Kilku ważnych graczy leczy kontuzje, ale wciąż grają Gajos i Jevtić, a ich umiejętności są wielkie. Oddali trzy przepiękne strzały. Ruch grał ambitnie, parł do przodu, a piłkarze Lecha używali głowy – stosowali mądrą taktykę. Jedyny minus sobotniego wieczoru to żółta kartka Kamińskiego. Z Legią nie zagra. Był lepszym graczem w tym meczu niż jego partner Arajuuri, a od obu środkowych obrońców dużo lepiej spisywał się Kadar.

Bardzo spokojnie, wręcz kunktatorsko rozpoczął ten mecz Lech. Trudno się dziwić, skoro trener miał problemy ze skompletowaniem wyjazdowej osiemnastki, włączył do niej nastolatka Roberta Gumnego, któremu nie zdarzyło się wcześniej zasiadać na ławce rezerwowych. Obok niego przebywał tam Sisi, a poza Hiszpanem na boisku znaleźli się wszyscy ofensywni gracze, z jakich Jan Urban mógł skorzystać. Drużyna ustawiła się kompaktowo, blisko siebie, podobnie jak w dwóch poprzednich meczach, nie było pressingu, a raczej wyczekiwanie na przeciwnika na własnej połowie.

Nic dziwnego, że Ruch miał przewagę w posiadaniu piłki. Młodzi jego gracze dochodzili do dobrych okazji bramkowych. Pomagał im w tym Paulus Arajuuri. Fin zamienił się w kłębek nerwów, popełniał faule, pozbywał się piłki, gdy można było zrobić z niej użytek. Najpierw zbyt krótko podał do Buricia i Stępiński był o włos od zdobycia bramki. Po jego faulu padł gol po rzucie wolnym i dośrodkowaniu. Sędzia go nie uznał widząc, że strzelec Oleksy jest na minimalnym spalonym. Lech nie mógł się zrewanżować podobnymi akcjami, bo Kownacki miał ogromne problemy z przyjęciem podania, opanowaniem piłki, choć koledzy wyprowadzali go na dobre pozycje.

Mniej więcej po pół godzinie Lech zmienił taktykę. Nie było już wycofywania się na własną połowę. Piłkarze Ruchu mieli problemy ze wznowieniem gry spod własnej bramki, bo goście podeszli bardzo blisko. Często udawało się przejmować piłki, inicjować ataki, niestety kompletnie niegroźne. Nie było strzałów. Gajos, który w Jagiellonii zdobywał piękne bramki strzałami z dystansu, w Lechu tego nie próbował – aż do końca pierwszej połowy meczu w Chorzowie. Jevtić podał do Kownackiego, ten lekko wycofał, a Gajos uderzył kapitalnie sprzed pola karnego, poza zasięgiem bramkarza. Minutę później Szymon Marciniak zakończył pierwsze 45 minut.

Jak było do przewidzenia, Ruch od początku drugiej połowy ruszył do przodu. Osiągnął przewagę, Lech musiał grać bardzo uważnie w obronie, by nie stracić prowadzenia. Nie dość, że był skuteczny w defensywie, to miał na skrzydle świetnie dośrodkowującego Lovrencsicsa. Fantastycznie obsłużył Gajosa, ale ten, choć miał w idealnej sytuacji piłkę na głowie, oddał beznadziejny strzał. Kilka minut później Węgier, po szybkim rajdzie, zacentrował równie doskonale. Tym razem piłka trafiła Jevticia, który przyjął ją prawą nogą, a lewą strzelił nie do obrony.

Kto myślał, że jest po meczu, bo dwukrotnie trafiony Ruch już się nie podniesie, przeżył rozczarowanie. Nie na darmo Czesław Michniewicz mawia, że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. Wystarczy, że rywal złapie kontakt i robi się nieprzyjemnie. I Ruch złapał kontakt. Po błędach i braku zdecydowania kolejno Trałki, Arajuuriego i Buricia Stępiński przepchnął się z piłką do pustej bramki, wciskając ją w ostatniej chwili. Mało tego – kilka minut później powinien być remis. Stępiński miał znacznie łatwiejszą sytuację niż za pierwszym razem, ale potknął się i zamiast wyrównania znów były dwa gole przewagi Kolejorza. Przeprowadził natychmiastową kontrę. Na prawym skrzydle piłka trafiła do Jevticia. Szwajcar rozpędził się, minął obrońców zwodami, zbiegł do środka i oddał przepiękny, filmowy strzał, znów poza zasięgiem bramkarza.

Ruch nie ustępował, atakował frontalnie, w polu karnym Lecha raz po raz się kotłowało. Gospodarze seriami wykonywali rzuty rożne. Kilka razy Lechowi sprzyjało szczęście. Kilka minut przed końcem jedna z jego kontr mogła przynieść kolejnego gola, po akcji rezerwowych – Volkova i Dudki. Ten drugi uderzył potężnie sprzed pola karnego. Gdyby trafił, byłaby to kolejna piękna bramka. Strzelił jednak fatalnie.

Ruch Chorzów – Lech Poznań 1:3 (0:1)

Bramki: Stępiński 63– Gajos 44, Jevtić 56, 71.

Żółte kartki: Koj - Kamiński

Ruch: Matus Putnocky - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Koj, Paweł Oleksy - Łukasz Surma, Maciej Iwański (72. Łukasz Hanzel) - Kamil Mazek (84. Michał Efir), Patryk Lipski, Łukasz Moneta (72. Marek Zieńczuk) - Mariusz Stępiński.

Lech: Jasmin Burić - Kebba Ceesay, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Tamas Kadar - Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh (88. Dariusz Dudka) - Gergo Lovrencsics, Darko Jevtić (82. Vladimir Volkov), Maciej Gajos - Dawid Kownacki (66. Sisi).