Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trudne zadanie przed osłabionym Lechem

włącz .

W tydzień trzeba rozegrać trzy bardzo ważne, być może kluczowe dla całego sezonu mecze, a ubywa zdolnych do gry piłkarzy. Do Chorzowa nie jadą nie tylko Bille i Pawłowski, ale także Linetty i Jóźwiak. Może być jeszcze gorzej – kluczowym graczom Kolejorza grozi absencja, jeśli w twardym pojedynku z Ruchem sędzia Szymon Marciniak pokaże im żółtą kartkę. Dla Lecha najważniejsza będzie gra ostrożna, defensywna, zdyscyplinowana taktycznie. Nie będzie gry radosnej, ofensywnej.

Karol Linetty skarżył się na stłuczenie żeber. Badania nie wykazany niczego poważnego, więc zaciskając zęby zagrał przeciwko Cracovii. Teraz okazuje się, że uraz jest poważny, mówi się nawet o złamaniu, nie ma mowy o grze w najbliższych spotkaniach. Nicki Bille, który w Bielsku-Białej, w drugim swym meczu w barwach Lecha naderwał mięsień, wznowił już treningi, musiał je jednak przerwać z powodu infekcji. Od poniedziałku ma już pracować na pełnych obrotach. Kamil Jóźwiak skarży się na ból pleców, do tego się przeziębił. Szymon Pawłowski, który przeszedł operację złamanej kości jarzmowej, marzy o powrocie na boisko przed finałem Pucharu Polski. Marcin Robak to dla kibiców napastnik-widmo. Niewielu pamięta, że Lech wciąż go ma „na stanie”. Trener Jan Urban miał problem ze skompletowaniem osiemnastu piłkarzy na wyjazd do Chorzowa.

– Ruch to specyficzna drużyna, co drugi sezon mają bardzo dobry. To jeden z największych, obok Cracovii, Pogoni, Zagłębia, rywali Lecha w walce o miejsce na ligowym podium. Legia i Piast mają dużą przewagę. Niełatwo się z Ruchem gra. Ma piłkarzy bardzo doświadczonych, takich jak Surma, Zieńczuk, Iwański. Z ich dorobku korzystają młodsi – skuteczny Lipski, groźny Stępiński, szybki Mazek. Drużyna dobrze gra piłką, w czym trochę przypomina Cracovię – ocenia Jan Urban.

Jak się takiemu przeciwnikowi przeciwstawić? Nie wolno pozwalać na kontry, na prostopadłe podania. – Poradziliśmy sobie z Cracovią, stworzyliśmy wiele okazji bramkowych, więc liczę, że tak samo będzie w Chorzowie. Nie jesteśmy od nich słabsi. Zapowiada się ciekawe spotkanie. Zwycięzca będzie miał już prawie pewność, że zakwalifikuje się do pierwszej ósemki. Nasz podstawowy cel to właśnie takie miejsce w tabeli na koniec rundy zasadniczej oraz awans do finału Pucharu Polski – mówi trener Lecha.

Można się więc spodziewać, że Lech znów pokaże się jako drużyna ustawiona kompaktowo, z formacjami skupionymi na małej przestrzeni. Najważniejsze będzie zachowanie czystego konta bramkowego i próbowanie zdobycia goli. To trudne zadanie biorąc pod uwagę, że niewielu ofensywnych zawodników pozostało trenerowi. – Nie lamentuję, poślę do boju tych, których mam. Niektórzy czekali na szansę gry, więc niech ją teraz wykorzystają, a będą występować częściej. Z rotacji nie rezygnuję. Jesienią wykorzystywałem wszystkich piłkarzy i dało to dobre rezultaty – podkreśla trener.

Ruch to szczególny przeciwnik dla Marcina Kamińskiego. Debiutował w meczu przeciwko niemu, zdobył pierwszą ligową bramkę, przestrzelił rzut karny. – Kilku nam grożą żółte kartki wykluczające z gry w meczu przeciwko Legii, ale nie zamierzamy odpuszczać. Nikt tego nie bierze pod uwagę, bo najważniejszy jest najbliższy mecz. Potem pomyślimy o następnych – mówi obrońca. Oprócz niego trzy żółte kartki zobaczyli już w tym sezonie Arajuuri, Kędziora, Tetteh. Zanim za tydzień Lech zagra z Legią, we wtorek musi zmierzyć się w półfinale Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Ten właśnie mecz może uratować sezon, jeżeli kolejne porażki nie pozwolą zająć czołowego miejsca w lidze.