Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech traci najlepszego piłkarza. Nad drużyną wisi fatum

włącz .

Szymon Pawłowski był bohaterem meczu w Zabrzu. Zaliczył asystę, zdobył bramkę, kibice i eksperci uznali go za czołową postać całej ligowej kolejki. Od początku roku utrzymuje się w doskonałej formie, bez niego trudno sobie wyobrazić ofensywę Kolejorza. I takiego gracza drużyna właśnie traci, nie wiadomo na jak długo. Po starciu z obrońcą Górnika Kopaczem złamał kość jarzmową.

Niespełna kwadrans przed końcem meczu w Zabrzu Lech prowadził 2:0. Boiskowe wydarzenia miał pod kontrolą, bo choć Górnikowi bardzo zależało na zdobyciu bramki, nie radził sobie z mądrą i skuteczną grą gości. Za sprawą kontrataków bliżej było do trzeciego gola dla Lecha niż pierwszego dla Górnika. Jedna z takich akcji zakończyła się jednak fatalnie. Do dośrodkowanej przez Lovrencsicsa piłki ambitnie rzucili się Pawłowski, który za chwilę miał opuścić boisko i Kopacz, w powietrzu nastąpiła kolizja. Szymon bardziej ucierpiał. Miał problemy z zachowaniem równowagi, pojechał do szpitala na badania. Diagnoza była fatalna: złamanie kości twarzoczaszki. Nie wiadomo jeszcze, kiedy piłkarz wróci na boisko i czy dzięki ochronnej masce uda się to przyspieszyć.

Nad Lechem wisi fatum. Klub specjalizował się niegdyś w sprowadzaniu i promowaniu napastników. Teraz ludzie odpowiedzialni za pozyskiwanie piłkarzy ściągają nie gwiazdy, ale krytykę na siebie za dziwne decyzje. Kupno Thomalli było strzałem kulą w płot, podobnie jak dostrzeżenie zbawcy w podatnym na kontuzje, nie do końca wyleczonym weteranie Robaku. Thomalli już tu nie ma, a Robak być może odzyska zdrowie jeszcze przed końcem kariery. Jesienią bramki zdobywał Hamalainen, aż stwierdził, że Polski ma już dość i teraz musi spróbować szczęścia na wschodzie, w Warszawie. Młody Kownacki jesienią długo się leczył, a wiosną stał się jedynym napastnikiem, bo sprowadzony do Poznania Nicki Bille prawie natychmiast poszedł na chorobowe. W Zabrzu Lech stracił swego najważniejszego ofensywnego piłkarza, a w dodatku trener nie widzi w drużynie miejsca dla Jevticia, zawodnika chimerycznego, ale najbardziej kreatywnego. Nie jest dobrze...