Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kolejorz wreszcie zwycięski

włącz .

Takiego Lecha chcielibyśmy oglądać zawsze - grającego pewnie, ambitnie, mądrze i szybko, czyli zupełnie inaczej niż w poprzednich meczach. Zdesperowany Górnik robił wszystko, by przerwać fatalną passę, ale wobec takiego Lecha był bez szans. Miał szczęście, że stracił tylko dwie bramki.

Bardzo ostrożnie zaczęły ten mecz obie drużyny a szczególnie Lech. Nie było ofensywnej i radosnej gry, za to mnóstwo podań na własnej połowie, wszerz boiska, z częstymi interwnecjami Buricia.
Na palcach jednej ręki można było policzyć akcje mogące przynieść bramkę. Podobnie grał Górnik, więc mecz był zamknięty. Dopiero po pół godzinie Lech przeprowadził jedną groźną akcję i oddał jeden strzał. Z prawej flanki piłka została zagrana na lewą. Tam dopadł ją Pawłowski, nie strzelał jednak, lecz wrzucił ją w pole karne, gdzie świetnym timinigiem wykazał się Kownacki i zdobył głową kolejnego wiosną gola. W poprzednich meczach, Lech w takich sytuacjach nie zachowywał koncentracji, ale tym razem było inaczej. Natychmiast zaatakował, strzałów jednak nie oddawał. Drugą połowę Górnik zaczął energiczniej, ambitniej, z dwoma nowymi ofensywnymi graczami. Lechowi taka gra gospodarzy odpowiadała, mógł liczyć na kontrę. Musiał się jednak zmagać nie tylko z Górnikiem, ale i arbitrem Jakubikiem, który nie zareagował na faul wychodzącego na "czystą pozycję" Kownackiego. W innych, podobnych sytuacjach Lechowi brakowało celnych podań i spokoju w rozegraniu. Po kwadransie przeprowadził najładniejszą akcję ofensywną tego meczu. Na pełnej szybkości wpadł na połowę Górnika, tym razem podania były celne i spowodowały wielkie zamieszanie w obronie Górnika. Strzał Kownackiego został zablokowany, na szczęście piłka trafiła do Pawłowskiego, a ten już wiedział co z nią zrobić. Gdy zrobiło się 2:0, kibice Górnika zaproponowali władzom klubu zmianę trenera ich drużyny. Górnik nie miał już nic do stracenia. Mocno zaatakował. Pod bramką Lecha było gorąco, trzeba było się bronić niemal całą drużyną. Lech nie zapomniał przy tym o ofensywnie i starał się jeszcze raz skaleczyć gospodarzy. Po jednej z kontr i dośrodkowaniu Lovrencsicsa, doszło do groźnego zderzenia głowami dwóch piłkarzy. Bardziej ucierpiał Pawłowski i oszołomiony, z prawdopodobnym złamaniem kości twarzy, musiał zejsć z boiska. Lech został bez ataku, bo zastępował on wcześniej zmienionego Kownackiego. Szkoda, bo można było odnieść jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo.


Górnik Zabrze - Lech Poznań 0:2 (0:1)

Składy:

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Tamas Kadar - Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh - Gergo Lovrencsics, Karol Linetty, Szymon Pawłowski - Dawid Kownacki

Górnik: Radosław Janukiewicz - Paweł Golański (Sadzawicki 57'), Paweł Widanow, Bartosz Kopacz, Oleksandr Szeweluchin, Ken Kallaste - Roman Gergel, Aleksander Kwiek, Szymon Matuszek, Sebastian Stebecki (Madej 46') - Jose Kante (Korzym 46')

Bramki: Kownacki 29', Pawłowski 61',

Kartki: Golański 27' (żółta), Kownacki 50' (żółta), Kwiek 54' (żółta)