Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Górnik Lecha się nie boi. Nikt Lecha się boi

włącz .

Wstyd to przyznać, ale drużyny z samego dna ligowej tabeli mecz z Lechem traktują jako okazję do wydobycia się z kłopotów. Niedawno udało się to Podbeskidziu, pójście w jego ślady zapowiada trener Górnika. Kolejorz zwykle dobrze radzi sobie w Zabrzu ale środowy mecz nie ma faworyta. Odbędzie się na nowym w trzech czwartych stadionie, przy trybunach wypełnionych kibicami obu drużyn. Emocje będą duże, a wynik jest sprawą otwartą, bo po obecnym Lechu możemy spodziewać się wszystkiego.

Nikt się nie zdziwi, gdy mistrz Polski poniesie trzecią z rzędu porażkę. Pozostał przecież z jednym napastnikiem i popełniającą błąd za błędem obroną. – Każdy mecz w polskiej lidze jest trudny. Liczę, że w środę trener Górnika zmieni o nas zdanie. Wiemy, jakie popełnialiśmy błędy, każdy mecz dokładnie analizujemy. Będziemy skoncentrowani, by ich uniknąć, podejmiemy walkę. Jestem przekonany, że potrafimy naszą defensywną grę naprawić – zapewnia Paulus Arajuuri, który odpoczywał w ostatnim meczu, bo trener stosuje rotację w składzie.

– Gdybym w każdym meczu wystawiał ten sam skład defensywy, słyszałbym pretensje, że nie wymieniam piłkarzy popełniających błędów. Mamy pole manewru, daję szansę wszystkim, by w końcu wybrać tych najlepszych – tak trener Jan Urban odpowiada na zarzuty o brak stabilizacji w linii obrony. Nikt dziś nie wie, których graczy pośle na boisko w Zabrzu. Pewne jest tylko to, że wśród nich nie będzie Sisinio i Dudki, bo obaj zostali w Poznaniu, właśnie w ramach rotacji. Drobny Hiszpan nie potrafiłby zresztą podjąć walki wręcz przeciwko Górnikowi, który z pewnością spróbuje rozstrzygnąć pojedynek nie za pomocą piłkarskich umiejętności ale siły fizycznej i ambicji.

Problemy zdrowotne mają tylko napastnicy – Bille i Robak. Trener nie może szafować siłami 18-letniego Kownackiego, więc aktualne jest pytanie, który z piłkarzy zagra na pozycji nr 9. Prawdopodobnie będzie to Pawłowski, który kiedyś był napastnikiem. Nie jest silny fizycznie, ale ma wysokie umiejętności i – jak uważa Jan Urban – jeśli jest w dobrej dyspozycji, w pojedynkę potrafi rozstrzygnąć wynik spotkania. Dzięki niemu panuje równowaga w ofensywie i defensywie, bo rywal nie zapędzi się do przodu zostawiając bez opieki tak groźnego piłkarza.

Dla Jana Urbana pojedynek w Zabrzu będzie miał wymiar sentymentalny. Był przecież piłkarzem tego klubu, właśnie tam zaczęła się jego wielka kariera. Potem Górnika trenował. – Przykro mi, że znaleźli się w trudnej sytuacji, nie idzie im ostatnio – twierdzi. Boi się, że po ostatnim ataku zimy boisko na stadionie Górnika będzie w złym stanie. Lechowi na dobre to nie wyjdzie, nie może liczyć na szybką i techniczną grę. Niektórzy dobrze wyszkoleni technicznie gracze Lecha nie czują się dobrze w bezpośrednich starciach o piłkę. Nie dotyczy to Linettego, który nie tylko swobodnie nią operuje, ale i potrafi walczyć do upadłego, grać ciałem. Trenera najbardziej martwi apatia obrońców. Jak twierdzi, robią zdjęcia zamiast walczyć o górne piłki.