Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jak wygrać z Jagiellonią?

włącz .

Najmocniejszą stroną młodej drużyny z Białegostoku są kontrataki. Lech musi zdominować rywala i nie dać się zaskoczyć. Wiosną gra inaczej niż jesienią, gdy nastawiał się na żelazną obronę licząc, że któraś z akcji ofensywnych zapewni zwycięską bramkę. Teraz stawia na ofensywę. W dwóch meczach zdobył pięć goli, co jest niezłym osiągnięciem. Niestety, stracił tyle samo, a w Bielsku-Białej został ośmieszony przez ostatnią drużynę w tabeli, za co winę ponosi głównie blok defensywny

Trener Jan Urban przyznaje, że w pierwszej połowie jego zespół nie istniał, nie podjął walki. Zdarzyło się to, czym Lech „uszczęśliwiał” także poprzednich trenerów, a żaden z nich nie potrafił trafić zawodnikom do sumień, zmusić ich do walki od samego początku. Ciekawe, czy także Jan Urban okaże się bezradny. – Całe szczęście, że przy tak fatalnej postawie w pierwszej połowie straciliśmy tylko jedną bramkę. W drugiej wyrównaliśmy, bo inaczej do niej podeszliśmy. Po stracie drugiej bramki graliśmy trójką w obronie. Mecz był fatalny, ale to ustawienie zdało egzamin, zapewniło nam przewagę w ataku. Do momentu straty trzeciej bramki, po błędzie Buricia, wynik był sprawą otwartą. Potem spuściliśmy głowy – analizuje trener.

Prawda jest jednak taka, że przesuwając bocznych obrońców pod bramkę przeciwnika i zostawiając pod własną trzech środkowych trzeba mieć pewność, że nie będą oni popełniać takich pomyłek, na jakie pozwolili sobie Arajuuri i Wilusz, a we wcześniejszych meczach także Kamiński. Skoro gracze Podbeskidzia tak łatwo kaleczyli Lecha kontratakami, to jeszcze skuteczniejsza w tym aspekcie może być Jagiellonia. Ostatni mecz trzeba więc potraktować jako przestrogę. I cieszyć się, że trener będzie już miał do dyspozycji piłkarzy specjalizujących się w odbiorze piłek – Linettego i Trałkę. Ich zmiennicy, a zwłaszcza Gajos, nie byli pewnymi punktami zespołu, a do tego Burić zagrał najgorszy mecz od czasu, gdy na stałe wszedł do bramki Lecha.

Zastanawiając się nad składem, jaki na niedzielę wyznaczy trener Lecha, można być pewnym tylko tego, że nie zmieni on bocznych obrońców, w środku pola zagrają Tetteh z Trałką, na „dziesiątce” Linetty, na skrzydle Pawłowski, w ataku Kownacki. Możemy zgadywać, którzy środkowi obrońcy wybiegną na boisko i kto znajdzie się na prawym skrzydle. Sisi zaliczył debiut, który trudno uznać za udany. Trener tak ocenia jego postawę: - On wiedział, że w naszej lidze gra się siłowo, bo nie ma tu wielu graczy dobrze wyszkolonych technicznie, był instruowany, ale zbyt często starał się prowadzić piłkę, czekać na pojedynek z przeciwnikiem. Musi grać szybciej, pozbywać się piłki zanim zostanie zaatakowany. No i nie może sędziować, a często dziwił się, że można go faulować bezkarnie. Widzę u niego dużo chęci, ale ten mecz dał mu mocno do myślenia. Sprawdził na sobie, jak tu się gra i był zaskoczony.

Nadzieję na ponowną grę od pierwszej minuty daje Hiszpanowi… Lovrencsics, mający duże problemy z odzyskaniem takiej formy, jaką prezentował przed podpisaniem aktualnego kontraktu. Teraz dobiega on końca, Węgier zdaje sobie sprawę, że chcąc go przedłużyć powinien błyszczeć, nijak jednak mu się to nie udaje. W tej sytuacji kibice Lecha z nadzieją czekają na debiut 17-letniego Kamila Jóźwiaka. Długa jeszcze droga przed nim, ale im szybciej wykorzysta ogromny talent i stanie się dorosłym piłkarzem, tym lepiej dla niego i dla drużyny. Młody zawodnik ma ogromne możliwości, dysponuje dobrą szybkością, jest przebojowy i odważny. – Ma szanse na szybki debiut, bo będziemy rozgrywali wiele spotkań w krótkim czasie i konieczne są rotacje – zapewnia trener Lecha.

Nie tylko zdaniem Jana Urbana Lech jest faworytem niedzielnego meczu. – Gramy przecież u siebie, a w takiej sytuacji faworytem jesteśmy zawsze, ktokolwiek by do nas przyjechał. Inna sprawa, że gdyby przyszło nam teraz ponownie zagrać w Bielsku, też bym twierdził, że jesteśmy faworytem – mówi trener Kolejorza. Choć w ostatnim meczu niektórzy zagrali słabo, to ciągle ich potrzebuje i nadal będą otrzymywać szanse. Wszyscy piłkarze Lecha chcą jak najszybciej rozegrać następny mecz, by zrewanżować się za wstydliwą porażkę.