Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lokomotywa rozpędziła się w końcówce i rozjechała beniaminka

włącz .

Lech długo nie mógł sobie poradzić z dzielnym i ambitnym beniaminkiem. Wysoki wynik – 5:2 – sugeruje ogromną przewagę mistrza Polski, grę do jednej bramki. Niewiele mu jednak brakowało do straty punktów. Gdyby goście zagrali mądrzej, bardziej wyrachowanie, nie straciliby bramek w samej końcówce. Ani jednej, ani drugiej drużynie nie sprzyjało beznadziejne, grząskie i nierówne boisko. Z gry w następnym meczu wykluczyły się podpory Lecha – Trałka i Linetty.

Termalica prowadziła otwartą grę, nękała Lecha szybkimi atakami skrzydłami. Zadziwiała łatwością w dochodzeniu do dobrych sytuacji, oddawała groźne strzały. Nie postawiła zasieków, nie nastawiła się na obronę i kontrataki. Pierwsze minuty były jednak lepsze dla Lecha, który szybciej potrafił przystosować się do trudnych warunków terenowych, odbierał przeciwnikowi piłkę. No i miał w składzie świetnego asystenta – Karola Linettego. W 11 minucie wyprowadził na dobrą pozycję Pawłowskiego, a ten nie miał problemów ze zdobyciem gola.

Szybko okazało się, że trzeba strzelić kilka bramek, by poczuć się pewnie. Termalica natychmiast chciała odrobić stratę, po jej strzale piłka odbiła się od słupka. To nie był mecz do jednej bramki, obie strony atakowały, ale Lech był drużyną bardziej dojrzałą. Zdobył drugą bramkę, gdy Linetty tym razem na dobrą pozycję wyprowadził Nicki’ego Bille Nielsena. Debiutujący w Lechu Duńczyk oddał doskonały strzał, to był filmowy gol, a jego zdobywca szalał ze szczęścia. Nie tylko on, cała drużyna świętowała bardzo długo, bo wydawało się, że jest po meczu, goście już się nie podniosą. Podnieśli się jednak, i to od razu. Wojciech Kędziora przejął piłkę po strzale kolegi i pokonał Buricia. Miał dużo czasu, Kamiński nie pofatygował się z energiczną interwencją.

Stało się oczywiste, że druga połowa będzie dla Lecha trudna. Potwierdziło się to szybko, bo już po kilku minutach był remis. Fatalnie spisał się Volkov. Nowy obrońca zgubił krycie, Kędziora nie miał problemu ze zdobyciem bramki. Zachęcony tym beniaminek nadal atakował, zamykał Lecha na jego połowie, łatwo tworzył okazje bramkowe, w całym meczu oddał więcej celnych strzałów. Za ten radosny futbol został jednak skarcony – znów dzięki Linettemu, który ponownie idealnie obsłużył Pawłowskiego. Skrzydłowy przyjął piłkę będąc na pozycji spalonej, ograł bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Mecz był ciekawy, a końcówka zapowiadała się wręcz frapująco. Lech grał ostrożnie, nie szarżował, ale pola nie ustępował. Sędzia Gil raz po raz używał gwizdka, dyktował rzuty wolne, głównie dla gości. Pokazywał też żółte kartki wykluczając z następnego meczu Trałkę i Linettego, czyli najważniejszych dla Lecha pomocników. W tej sytuacji trener Urban szybko zdjął z boiska Tetteha, bo gdyby i on obejrzał kartkę, Lechowi posypałaby się cała środkowa linia. Termalica nie miała innego wyjścia niż atakować. I znów zadziwiająco łatwo zdobywała teren, pod bramką Buricia kotłowało się.

Wydawało się, że tak będzie wyglądał ten mecz do samego końca, a dla Lecha szczytem marzeń będzie dowiezienie prowadzenia do końca. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Po faulu na Jevticiu w polu karnym sędzia podyktował „jedenastkę”. Kownacki, który kilka minut wcześniej zastąpił zmęczonego Billle, prowadził ożywioną dyskusję z Kędziorą (tym z Lecha), niewiele brakowało, by wydzierali sobie piłkę z rąk, wreszcie obrońca ustąpił, a Kownacki mocnym i celnym strzałem wykorzystał karnego. Trener Urban urządził potem swym kłócącym się graczom awanturę – przyznał się do tego podczas konferencji prasowej. W doliczonym czasie, po błyskawicznej kontrze Gajos zagrał pod bramkę. Wyglądało na to, że Kownackiemu piłka podskoczyła na nierówności, choć nie jest wykluczone, że podniósł ją świadomie i ładnym, skutecznym strzałem z powietrza pognębił beniaminka do końca.

Lech Poznań – Termalika Bruk-bet Nieciecza 5:2 (2:1)

Bramki: Pawłowski (11), Nicki Bille (42), Pawłowski (57), Kownacki (88, karny), Kownacki (90) – Kędziora (43), Kędziora (49).

Żółte kartki: Trałka, Linetty

Widzów: 17 148

Lech Poznań: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Vladimir Volkov - Abdul Aziz Tetteh (77. Maciej Gajos), Łukasz Trałka - Gergo Lovrencsics (65. Darko Jevtić), Karol Linetty, Szymon Pawłowski - Nicki Bille (88. Dawid Kownacki).

Termalica: Krzysztof Pilarz - Sebastian Ziajka, Pavol Stano, Artem Putivtsev, Dariusz Jarecki - Mateusz Kupczak (85. Volodymyr Koval), Bartłomiej Babiarz - Dawid Plizga, Tomasz Foszmańczyk (46. Patrik Misak), Jakub Biskup (79. Martin Juhar) - Wojciech Kędziora.