Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nowi w Kolejorzu. Będzie ciekawie. Ale czy będą zwycięstwa?

włącz .

Dopiero po kilku spotkaniach będzie można ocenić, czy nowi zawodnicy Lecha podnieśli wartość drużyny, czy też jej jakość jest niższa niż jesienią. Dziś można powiedzieć tylko tyle, że klub pozyskał graczy barwnych, o ciekawych osobowościach. Wszyscy mają za sobą grę w dobrych ligach, lepszych niż polska, w klasowych drużynach. Nie ma wątpliwości, że poradzą sobie z presją, z oczekiwaniami kibiców. Wiosenne mecze będą trudniejsze i ważniejsze od jesiennych, zapowiada się ciężka rywalizacja o czołowe miejsca w ekstraklasie. Początek już w niedzielę.

Wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski oficjalnie ogłosił zamknięcie okresu transferowego. Kadra klubowa już się nie zmieni. – Sisi będzie grał na skrzydle, ma ogromne doświadczenie. Liczymy, że nam pomoże. Nicki rozegrał ponad 200 meczów w mocnych ligach. Volkova, który zastąpi Douglasa znamy od czasu, gdy grał w Sheriffie Tyraspol, już wtedy chcieliśmy go pozyskać. To zawodnicy potrafiący grać pod presją. Im jest większa, tym lepiej się czują, to ich napędza – zachwala wiceprezes. Sisi i Volkov podpisali umowę obowiązującą do końca sezonu z opcją przedłużenia, Nicki Bille Nielsen związał się z Lechem na 2,5 roku, też z możliwością przedłużenia.

Piotr Rutkowski podkreśla, że każdy z nowych graczy pomoże w rozwoju młodym graczom Kolejorza, będą oni mieli od kogo się uczyć. Gumnego i Jóźwiaka czeka stopniowe wprowadzanie do drużyny. Każdy z nich ma własną ścieżkę rozwojową. Minie co najmniej rok, zanim wywalczą stałe miejsce w składzie, tak było z Kędziorą, Linettym, Kownackim. Nie będzie kolizji z zawodnikami doświadczonymi, grającymi na tych samych pozycjach. Młodzi mają umowy obowiązujące do czerwca 2017 roku. – Będziemy się zabezpieczać, by zostali z nami na dalsze lata. Nie zamierzamy toczyć wyścigów o własnych wychowanków – zapewnia wiceprezes Lecha.

Vladimir Volkov: Mam pozytywne wrażenia, wszystko w klubie mi się podoba, zostałem ciepło przyjęty. Będzie fajnie. Nie mam problemów z porozumieniem się z piłkarzami. Pomagają mi Jasmin Burić i Darko Jevtić, mówimy w tym samym języku. Zależało mi na dłuższym kontrakcie niż do czerwca, ale z obecnego też jestem zadowolony. Myślę, że zapracuję sobie na przedłużenie umowy, latem na ten temat porozmawiamy.

Nicki Bille: Przyszedłem tu, bo tego klubu nigdy nie satysfakcjonuje drugie miejsce, zawsze chce wygrywać. Ja też nie lubię przegrywać. Chcę zdobyć mistrzostwo i zagrać europejskich pucharach. Cele moje i Lecha się pokrywają, nie zadowala nas nic innego niż tytuł. Jestem zdrowy, w dobrej kondycji, w niedzielę mogę dać z siebie sto procent. Grałem już na dużych stadionach, przy licznej publiczności. Najlepszą ligą jest hiszpańska, ale i we Francji trudno było rywalizować z pochodzącymi z Afryki silnymi, szybkimi, mocno zbudowanymi obrońcami. Cieszy mnie presja, potrzebuję jej, ona mi pomaga, bo mam w sobie wiele emocji. Czy jestem szalony? Tak, ale w pozytywny sposób.

Sisinio: Wiem, że Lech zawsze gra o najwyższą stawkę, ale bieżąca sytuacja weryfikuje cele. Bardzo trudno będzie już w tym sezonie zdobyć tytuł, więc być może będziemy walczyć o miejsce w czołówce i start w europejskich pucharach. Chcę pomagać młodym zawodnikom w rozwoju. W polskiej lidze gra się siłowo, ale taki jest współczesny futbol, moja technika pomoże mi. Miałem trzy poważne kontuzje, które utrudniły mój piłkarski rozwój, ale zmieniły mnie jako człowieka. Teraz cieszę się każdym treningiem w Poznaniu. Dobrze, że tu jestem. Lubię czytać książki, szczególnie historyczne. Pozwalają zrozumieć, skąd pochodzimy. Akcja ostatniej książki, którą czytałem, toczyła się w Polsce, w Warszawie.