Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Forma Lecha Poznań – zagadka dla kibiców

włącz .

Już w niedzielę po południu poznamy odpowiedź na pytania, które nurtują fanów: w jakiej formie jest Kolejorz u progu 2016 roku? Na co go stać? Czy styl gry się zmienił? Czy nowi zawodnicy są z drużyną wystarczająco długo i czy ich stan zdrowotny jest odpowiedni, by zagrać w pierwszym ligowym meczu w wyjściowym składzie? Ostatni sparing został przez sztab szkoleniowy utajniony, a na podstawie tych wcześniejszych trudno wyciągać wnioski w sprawie kształtu wyjściowej jedenastki.

Kadrę Lecha opuściło zimą kilku zawodników. Spośród nich można żałować tylko dwóch – Douglasa i Hamalainena (choć ten pierwszy rozstał się z Poznaniem z klasą, a drugi stracił cały szacunek, jakim go tu otaczano). W zamian drużynę zasiliło trzech piłkarzy. Wszystko wskazuje, że Sisi Lecha nie zbawi, nie jest to gracz, który wniesie do gry coś wielce wartościowego. Można go traktować raczej jako cenne uzupełnienie zespołu. Volkov natomiast to gracz wartościowy, doświadczony. Podstawą oceny Bille Nielsena będzie liczba zdobytych goli. Obaj to zawodnicy barwni, budzą zainteresowanie, już są przedmiotem licznych komentarzy. Teraz muszą potwierdzić piłkarską jakość.

Podczas jednego i drugiego zimowego zgrupowania Lech nie wygrał ani jednego meczu kontrolnego. W kilku zaprezentował się z ciekawie, a jego postawa w spotkaniu ze Slavią Praga wzbudziła niepokój. Pozwolił się zdominować, stłamsić, wręcz nie istniał na boisku. Trener Jan Urban z pewnością zdaje sobie sprawę, jak wielkim problemem dla jego podopiecznych jest uwolnienie się spod pressingu ambitnie i szybko grających przeciwników. Wystarczy odrobina agresji, by piłkarze Kolejorza tracili koncept i zimną krew. Ratują się wtedy dalekimi podaniami lub bezpiecznymi zagraniami do tyłu. Sparing przeciwko Czechom wyglądał tak samo, jako pojedynki z klasowymi rywalami w Lidze Europy. Ciekawe, czy drużyny z ekstraklasy potrafią wykorzystać tę słabość Lecha.

Zima pozostawiła też trochę optymizmu – dzięki młodym graczom Lecha. Robert Gumny, a zwłaszcza Kamil Jóźwiak pokazali się jako piłkarze, na których nie tyle można, co wręcz trzeba stawiać. Przed nimi najtrudniejszy czas w piłkarskim życiorysie – wejście do dorosłej drużyny, zaistnienie w niej, pokazanie walorów w meczach o wysoką stawkę. Obaj, oceniając to na podstawie ich wypowiedzi, nie sprawiają wrażenia ludzi nierozsądnych. Woda sodowa nie zaszumi im w głowach. Są przy tym pewni siebie, nie mają oporów przed wchodzeniem w pojedynki z zawodnikami o uznanej klasie. Od dawna Lech nie wprowadził do drużyny żadnego wychowanka swojej akademii. Oby Gumny i Jóźwiak przebywali z pierwszym zespołem jak najwięcej i zamiast jeździć na zgrupowania młodzieżowej reprezentacji szybko zaliczyli ligowy debiut.

Drugie zimowe odkrycie – choć tu przydałby się cudzysłów – to Maciej Wilusz. Warto było skrócić mu okres wypożyczenia. Zdecydowanie wzmocnił defensywę Lecha. To chyba teraz najsolidniejsza formacja, pozwalająca trenerowi na stosowanie różnych ustawień. Wilusz w formie ze sparingu przeciwko FK Krasnodar wydaje się być defensorem solidniejszym, szybszym niż Marcin Kamiński z ostatnich spotkań ligowych, choć takie porównania nie są w pełni uprawnione. Trener Lecha próbował stosować wariant z trzema obrońcami. Być może w niektórych meczach zdecyduje się na to także w lidze.

Trudno powiedzieć, że w Lechu budowa drużyny przebiega systematycznie, planowo, jednym słowem – z głową. Ostatnim trenerem, który opuścił klub po wypełnieniu kontraktu był Franciszek Smuda, potem zadaniem kolejnych szkoleniowców było podnoszenie drużyny po klęskach, usuwanie spustoszeń po poprzednikach. Obecny trener pokazał się jako spec od przywracania zespołowi równowagi. Lech nie grał pięknie, liczyła się skuteczność i odrabianie strat. Liczymy, że wiosną zobaczymy Lecha nie tylko punktującego, ale i grającego tak, że chce się przychodzić na jego mecze. Piłkarza Jan Urbana podziwialiśmy za szybkość i skuteczność, oklaskiwaliśmy jego widowiskowe akcje i efektowne bramki. Chciałoby się, by w podobny sposób grał jego Lech.