Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Chiński remis Lecha. Dobra postawa Jóźwiaka i Gumnego

włącz .

Jiangsu Suning to średniak chińskiej ekstraklasy, ale wystarczająco bogaty, by kupić z Chelsea za 27 milionów euro Ramiresa, reprezentanta Brazylii. To prawdziwa gwiazda, niestety w meczu z Lechem jeszcze nie zagrał. Kolejorz wystąpił w młodzieżowym składzie. Znów swoje duże możliwości pokazali Kamil Jóźwiak i Robert Gumny. Rosną nam obiecujący piłkarze. Lech był w sparingu lepszy, ale tylko zremisował. Prowadził, dał się zaskoczyć tuż przed końcem.

Trener Jan Urban wpuścił na boisko wszystkich swych młodych zawodników. Nie zawiedli, choć obrońcę Dejewskiego można winić za błąd, po którym Lech stracił prowadzenie. Pierwszy raz w koszulce Kolejorza pokazał się Nicki Bille. Grał też Darko Jevtić, który miał jeszcze leczyć uraz kostki, ale zdążył dojść do siebie. Nie było eksperymentów taktycznych, dostępu do bramki Kotorowskiego broniło czterech piłkarzy.

Chińska drużyna grała żywiołowo, ambitnie. I nic dziwnego, trenerem jest tam Dan Petrescu zawsze wymagający od swych podopiecznych maksymalnego zaangażowania. Umiejętności Chińczyków nie są jednak zbyt wysokie. Między Ramiresem a resztą drużynie z pewnością wystąpi przepaść, a dotyczy to nie tylko wysokości pensji. Pierwszy strzał w meczu, po kwadransie, oddał Nicki Bille, trafiając z ostrego kąta z boczną siatkę.

Pierwsza połowa należała do Lecha. Miał zdecydowaną przewagę, choć groźnych akcji skonstruować nie potrafił. Ładnymi rajdami i celnymi podaniami popisywał się Jóźwiak, szarżował Bille, rozgrywał piłkę Gajos. Chińczycy rzadko przedostawali się na połowę Lecha, ale to oni oddali pierwszy celny i mocny strzał w meczu. „Kotora” nie zaskoczyli. Potem mieli jeszcze jedną dobrą okazję, a po chwili świetnie piłkę rozegrali Gumny i Jóźwiak, lecz dobre podanie młodego skrzydłowego umiejętnie wykorzystał Jevtić lobując bramkarza. Kolejorz objął prowadzenie.

Także druga połowa cechowała się przewagą Lecha. Na samym jej początku znów widzieliśmy dobrą współpracę Jóźwiaka i Jevticia. Chińczycy pierwsze zagrożenie pod bramką Kotorowskiego stworzyli po kwadransie, a zawdzięczają je niepewnemu w interwencji Dejewskiemu. Strzał zawodnika z Chin był na szczęście niecelny. Gra się wyrównała, bo Lech spoczął na laurach, jakby zadowalało go nikłe prowadzenie, choć i tak częściej był przy piłce. Przeciwnicy kilkakrotnie zaatakowali, Kolejorza z opresji musiał ratować Kotorowski. Potem znów popisał się Jóźwiak. Przeprowadził błyskotliwy rajd, minął kilku przeciwników, niestety ostatnie podanie przecięli obrońcy i zamiast groźnej akcji był tylko rzut rożny.

Chińczycy próbowali przedostawać się pod bramkę Lecha długimi podaniami. Kilka razy się nie powiodło, wreszcie tuż przed końcem dopięli swego. Ceesay nie nadążył za akcją, potem jeszcze skiksował Dejewski i Kotorowski dał się pokonać mocnym strzałem. Było jeszcze kilka minut na zdobycie gola, Lech zdążył przeprowadzić kilka akcji, nie odzyskał jednak prowadzenia. Przez całą drugą połowę napastnik Kownacki był osamotniony, rzadko otrzymywał piłkę, jeszcze rzadziej sam inicjował ataki.

Skład Lecha: Kotorowski, Ceesay, Dejewski, Wilusz, Gumny, Dudka, Gajos (Sisi), Jevtić, Lovrencsics (Formella), Jóźwiak, Bille (Kownacki).