Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Porażka Lecha z Dynamem Kijów

włącz .

Uczestnik Ligi Mistrzów, drużyna klasowa, mająca świetnych piłkarzy w składzie, ograła w meczu sparingowym Lecha 2:0. Nie zasłużył on na tę porażkę, kilkakrotnie był bliski zdobycia gola, drugiego stracił w ostatniej akcji meczu, gdy obrona ewidentnie się zagapiła. Trener Jan Urban w drugiej połowie posłał na boisko tylko trzech obrońców. Trudno uznać, że był to eksperyment udany, skoro właśnie po przerwie padły obie bramki. Oby był to ostatni mecz Lecha bez napastnika w składzie.

Przeciwnik był atrakcyjny, ale tego samego nie można powiedzieć o jakości gry w tym sparingu. Była ona od samego początku rwana, nieciekawa, obie drużyny prześcigały się w liczbie niecelnych podań i nieporozumień. Dopiero w 23 minucie zaczęło dziać się ciekawiej – bardzo dobry strzał głową oddał Teodorczyk, a Burić popisał się świetną interwencją. Były napastnik Lecha grał ambitnie, zależało mu na dobrym pokazaniu się na tle dawnych i obecnych kolegów z drużyny.

W pierwszej połowie mecz był wyrównany, choć w akcjach Dynama widać było więcej jakości. Piłka szybciej krążyła między graczami z Ukrainy, ale brakowało im pomysłu na rozegranie jej w ataku. Lech natomiast ograniczał się do akcji w środku boiska, nie przedstawiał żadnej siły ofensywnej. Tylko Gajos i Linetty próbowali bawić się w atakowanie. Za nimi operowali Tetteh i Trałka. Dopiero tuż przed końcem pierwszej połowy Lech wyprowadził akcję lewą stroną boiska, a dobry strzał, choć wprost w bramkarza, oddał Sisinio. Otrzymał dobre podanie od Pawłowskiego.

Po przerwie trener dokonał tylko dwóch zmian wpuszczając na boisko Dawid Kownackiego i Gergo Lovrencsicsa. Zeszli z niego Sisi i Kędziora (najlepszy piłkarz Lecha w pierwszej połowie), co oznaczało grę z trzema nominalnymi obrońcami. W tej części gry Dynamo prezentowało się lepiej niż Lech, który nie konstruował akcji ofensywnych prawie wcale. Nie minęło 10 minut, a Lech przegrywał po akcji, która nie zapowiadała się jako groźna. Wystarczył mocny i precyzyjny strzał z dystansu, po którym Burić był bez szans. Przewaga Dynama wzrosła, przez 10 minut Lech nie podejmował walki.

Gdy ten przestój minął, Lech miał fantastyczną okazję bramkową. Był to prezent od obrońców Dynama, którzy podali do Gajosa, ten odegrał do Kownackiego. Młody zawodnik, będąc w idealnej sytuacji, oddał strzał kompletnie niegroźny. W 70 minucie bardzo dobrą akcję przeprowadził Linetty. Zabrakło napastnika, który wykorzystałby jego dobre dośrodkowanie. Karol kilka minut później popisał się dobrym strzałem, w akcji uczestniczył też Jevtić, który wszedł na boisko w miejsce Gajosa. Potem, po rzucie rożnym, przed dobrą szansą stanął Arajuuri, minął się jednak z piłką.

W drugiej połowie, mimo długiego przestoju całej drużyny, gra Lecha w nowym ustawieniu taktycznym, z trzema obrońcami, nie wyglądała tragicznie. Wpływ na to miał fakt, że przeciwnik nie atakował non stop. Pewnymi interwencjami popisywali się Kadar i Arajuuri, błędów nie popełniał Kamiński. Lech starał się wyrównać, było to jednak niewykonalne – brakowało piłkarzy strzelających gole. Kownacki, delikatnie mówiąc, w ataku nie błyszczał. Chwilę przed ostatnim gwizdkiem sędziego defensorzy Lecha zagapili się i padł drugi gol dla Dynama.

Skład Lecha: Jasmin Burić, Tomasz Kędziora (Lovrencsics), Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Tamas Kadar, Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh, Sisi (Kownacki), Karol Linetty, Szymon Pawłowski, Maciej Gajos (Jevtić).