Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Eksperymenty kadrowe zamiast wzmocnień

włącz .

Trzy tygodnie przed wznowieniem rozgrywek ligowych przygotowania piłkarzy Lecha wkraczają w decydującą fazę. Zakończyło się zgrupowanie na Cyprze, poświęcone przede wszystkim pracy nad kondycją i siłą zawodników. Trzeba naładować akumulatory na cały rok, letnie przygotowania będą krótsze. Na koniec Lech rozegrał mecz kontrolny przeciwko FK Ufa. Wynik był bez znaczenia. Z tego meczu zapamiętamy przede wszystkim próby wypełniania luk w składzie. Budzi to niepokój.

Zimą odeszło z Lecha kilku zawodników, którzy nie stanowili o jego sile, ale i dwóch ważnych, okrzykniętych gwiazdami Kolejorza – Hamalainen i Douglas. Być może nie są to ostatnie ubytki zespołu. Tak klasowych graczy zawsze trudno zastąpić. Szczególnie dotyczy to Fina, który wziął na siebie obowiązek zdobywania goli. Kilka tygodni przed pierwszym ligowym meczem drużyna powinna doskonalić taktykę, zgrywać formacje, wpasowywać nowych zawodników. Problem w tym, że ich nie ma. Do tej pory udało się ściągnąć z wypożyczenia obrońcę Wilusza i pozyskać pochodzącego z Hiszpanii pomocnika, rekomendowanego przez trenera Urbana (na zdjęciu).

W meczach kontrolnych powinni występować piłkarze, spośród których trener wybierze jedenastkę na pierwszy mecz ligowy. Jan Urban pozostał jednak z tym samym problemem, jaki miał w grudniu. Wciąż brakuje mu napastnika, ale po stracie Hamalainena odczuje to jeszcze boleśniej niż jesienią. Sparing przeciwko rosyjskiej drużynie próbował wykorzystać jako okazję do sprawdzenia w roli „dziewiątki” innych piłkarzy. Przed przerwą najbardziej ofensywnymi piłkarzami byli Kownacki i Gajos, ale żaden z nich nie potrafi grać tyłem do bramki. Jeszcze gorzej w tej roli po przerwie wypadł Pawłowski.

Innym eksperymentem trenera, wynikającym z straty Douglasa, było powierzenie Formelli funkcji lewego obrońcy. To piłkarz dynamiczny, silny, szybki. Nie byłby jedynym skrzydłowym przekwalifikowanym na defensora. Już Maciej Skorża zapowiadał, że wypróbuje młodego piłkarza na tej pozycji, mowa jednak była o prawej obronie, bo ten zawodnik nie ma lepszej lewej nogi. Okoliczności zmusiły Jana Urbana do przetestowania Formelli po lewej stronie boiska. Nie można powiedzieć, że była to próba nieudana, ani że piłkarz znalazł wymarzone dla siebie miejsce na boisku. Być może coś z tego będzie, ale nie zwalnia to władz Lecha z poszukiwania zmiennika dla Kadara.

Starania klubu o nowego napastnika przeciągają się. Mówi się o powrocie do Lecha Rudniewa, co jednak będzie nieosiągalne, gdy piłkarz ten znów zaistnieje w pierwszej drużynie HSV. Podobno Lech chciałby też wypożyczyć z włoskiego Carpi Wilczka, króla strzelców ekstraklasy w barwach Piasta Gliwice, który w serie A kompletnie się nie sprawdził. W grę wchodzić ma też pozyskanie z Ruchu Mariusza Stępińskiego. Grając w Widzewie świetnie się zapowiadał, okrzyknięto go nadzieją polskiego futbolu. Bundesligi jednak nie podbił. Polskiej ekstraklasy w barwach Wisły też zresztą nie, ale w nowym sezonie błyszczy w ataku drużyny z Chorzowa, zdobył dwie (prawie identyczne) bramki przy Bułgarskiej psując debiut trenerowi Urbanowi. Ruch tego piłkarza tanio nie sprzeda, szczególnie zdesperowanemu Lechowi.

Można go było mieć dużo taniej, jednak wydawało się, że Dawid Kownacki rozwija się lepiej i to on będzie zdobywać gole dla Kolejorza, szybciej stanie się dojrzałym piłkarzem. Życie weryfikuje takie przewidywania. Tylko doświadczeni trenerzy i dyrektorzy sportowi mają wyczucie i intuicję pozwalające postawić na właściwego człowieka, w konsekwencji zarobić dla swego klubu niemałe pieniądze. W Lechu takich znających się na futbolu osób niestety brakuje. Być może „Kownasia” czeka dużo ciekawsza przyszłość niż Stępińskiego, ale w tej chwili władzom Lecha bardzo potrzebny jest ten drugi.