Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jan Urban: Nie oglądam się na innych, bo to mi nic nie daje.

włącz .

Po pierwszym treningu w 2016 roku trener Jan Urban spotkał się z dziennikarzami. Odpowiedział na wiele pytań, odniósł się do najnowszych wydarzeń, negatywnie ocenił postępek Hamalainena, wyraził oczekiwania transferowe, scharakteryzował nowego piłkarza Lecha, swego znajomego z ligi hiszpańskiej.

Sisinio Gonzalez Martinez, czyli Sisi

Ten piłkarz ma ogromne doświadczenie. Zaliczył wiele występów w bardzo mocnych pierwszej i drugiej lidze hiszpańskiej. Nie ma co się sugerować tym, że przychodzi tu z drugiej ligi koreańskiej. Chciał spróbować czegoś poza Hiszpanią, choć mógł bez problemów znaleźć sobie klub w ojczyźnie. Mógł też zostać w Korei za dużo większe pieniądze niż otrzyma w Lechu. Przekonał się, że w Korei pieniądze wprawdzie są, brakuje jednak zainteresowania, atmosfery, a ona dla piłkarzy jest niesamowicie ważna.

To prawda, że zadzwonił do mnie i spytał, czy mógłby grać w Lechu. Nie widzę w tym niczego złego. Skoro się znamy, to zwrócił się właśnie do mnie. Zdaję sobie sprawę, że za ten transfer biorę odpowiedzialność. Klub jest jednak bezpieczny, bo piłkarz podpisał tylko półroczny kontrakt, który można przedłużyć, gdy pokaże, co potrafi. Jestem przekonany, że sobie poradzi w naszej lidze. Gra na wszystkich pozycjach w pomocy, kiedyś nawet wystawiłem go na lewej obronie, gdy brakowało nam piłkarza. Był powoływany do młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii, a to świadczy, że potrafi grać w piłkę. Kontuzje jednego i drugiego kolana nie pozwoliły mu wejść na jeszcze wyższy poziom, ale w naszej lidze zagra nie gorzej niż inni hiszpańscy piłkarze, niż Paixao, który też grał w drugiej lidze hiszpańskiej a teraz kluby się o niego biją. Wiele jednak zależy od adaptacji w nowym środowisku. Sisi jest odważny i charakterny, o czym świadczy choćby to, że pojechał zobaczyć, jak wygląda Korea. Jest w pełni sił, na nic się nie uskarża, powinno być dobrze.

 

Hamalainen i inni

Na jego postępowanie wszyscy reagujemy tak samo. Proszę, by nikt mi i klubowi nie zarzucił kłamstw w jego sprawie. On nam mówił, że kierują nim względy rodzinne, dlatego chce z Lecha odejść, poszukać swego ostatniego, bardzo dobrego kontraktu. Wszyscy sobie wyobrażaliśmy, że będzie grał poza granicami naszego kraju. Mógł nam jednak powiedzieć, że jeżeli nie postawi na Lecha, to pójdzie do Legii. Mam żal, że nie był ze mną szczery. Widziałem transparent wywieszony przez kibiców [z napisem „Hamalainen k. stara! Następnego spotka kara”]. Wyrazili w ten sposób swoją opinię na ten temat. Kasper to profesjonalista, super gość, ale w tym przypadku pomylił się. Treść transparentu nie podoba mi się jednak.

Wiem, że Douglas i Kamiński też są kuszeni przez Legię. To normalne, że jeden klub interesuje się piłkarzami innego. Zawodnicy mają prawo pójść do pracy tam, gdzie chcą. Zasady obowiązują, ale przejście do największego konkurenta to nie przestępstwo. Legia chce być jak „Galacticos”. Powalczymy z nimi, damy im radę. W Hiszpanii Atletico Madyt poradziło sobie i z Barceloną, i z Realem. Każdy ma prawo do własnej polityki transferowej, jeżeli tylko pozwalają na to finanse. Nie przejmujmy się tym, co ktoś robi. Bardziej przejmuję się tym, co się dzieje w Lechu, co możemy tu zrobić, jak wykonać progres. Nie ma zamiaru oglądać się na innych. To mi w niczym nie pomoże. Interesuje mnie tylko moja drużyna – Lech Poznań. Obyśmy tylko jak najlepiej wykonali swoją pracę w tym okienku transferowym.

 

Kto przyjdzie do Lecha?

Klub pracuje nad transferami. Działają skauci, wiceprezes Rutkowski, także ja. Rozmowy prowadzone są przez cały czas. Czy w grę wchodzi kolejny piłkarz z Hiszpanii? Jest taki zawodnik, Lech zaczął go obserwować dawno, zanim jeszcze ja tu przyszedłem. Klub zna bardzo dobrze drugą ligę hiszpańską i tamtejszych piłkarzy. Z pierwszej trudno kogokolwiek wyciągnąć ze względów finansowych. Wszyscy wiedzą, że niezbędny jest nam napastnik. Odejście Hamalainena to nie było odejście napastnika, ale typowej „dziesiątki”, piłkarza grającego za napastnikiem. Pełnił tę rolę z konieczności, bo mieliśmy problemy w ataku.

Na pozycji Kaspra gra Gajos, może grać Linetty, jest też Jevtić. Napastników nam natomiast brakuje, nie mamy ich. Mam nadzieję, że „Kownaś” się nie obrazi za te słowa, liczę na niego. Czy biorę pod uwagę, że żaden napastnik do Lecha nie przyjdzie? Trzeba być gotowym na wszystkie scenariusze, także na to, że zanim do gry wróci Robak będziemy mieli tylko Kownackiego. Na początku tego sezonu wszyscy w Poznaniu sobie wyobrażali, że król strzelców, czyli Robak będzie strzelał dużo bramek, że Thomalla dołoży swoje i rósł nam będzie młody Kownacki. Życie wszystko to zweryfikowało. Teraz pracujemy nad przyjściem napastnika, a jeżeli się nie uda, to sobie trochę ponarzekamy.