Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kto zagra wiosną w Lechu?

włącz .

Przed wznowieniem rozgrywek w składzie Lecha nastąpią zmiany, ale wciąż nie wiemy, jak bardzo będą one głębokie. Pewne jest odejście Hamalainena, który po rozstaniu się z Poznaniem być może przeniesie się do Grecji. Prawdopodobne jest odejście Linettego, do klubu wpłynęła konkretna oferta, ale młody piłkarz musi postąpić rozważnie i wziąć pod uwagę, że jeżeli wiosną zniknie z oczu Adama Nawałki, może go ominąć wyjazd na Euro 2016. Decyzji o swojej przyszłości nie podjął też Marcin Kamiński.

Obrońcy Lecha, który latem i jesienią był eksploatowany jak żaden inny piłkarz Lecha i jak mało kto w Europie, latem kończy się umowa z Kolejorzem. Może ją przedłużyć, może też związać się z innym pracodawcą, o ile otrzyma taką ofertę. Jest bardzo prawdopodobne, że spróbuje szczęścia w mocniejszej lidze, jednak nie wiemy, czy ktoś go tam zechce. Jeżeli tak się stanie, to pozostaje jedno jeszcze pytanie – czy piłkarz przedłuży wcześniej kontrakt z Lechem, czy też opuści Poznań jako zawodnik wolny z wszystkimi tego konsekwencjami dla niego i dla klubu.

„Kamyk” jest jednym z sześciu graczy Kolejorza, którzy muszą podjąć decyzję o swojej przyszłości, bo w czerwcu wygasa ich umowa. Wiemy już, że propozycję nowego kontraktu otrzymali niemal wszyscy. Burić i Pawłowski są bliscy złożenia podpisu pod nową umową. Decyzji, podobnie jak Kamiński, nie podjął jeszcze Barry Douglas. Nie wiadomo, czy Gostomski otrzyma ofertę ze Szkocji, gdzie był na testach, czy odejdzie gdzieś indziej lub ponownie dogada się z Lechem. Długą i bogatą w sukcesy karierę kończy latem inny bramkarz Kolejorza, Krzysztof Kotorowski. Zajmie się szkoleniem następców. Władze klubu nie złożyły jeszcze propozycji ponownego kontraktu Lovrencsicsowi. Skrzydłowy, z którego nie było ostatnio dużego pożytku, ma więc o czym myśleć. Być może runda wiosenna będzie należała do niego i zostanie w Poznaniu na kolejny sezon.

Braki w składzie Lecha są ewidentne. Klub ma poważny zgryz z napastnikami. Podjęte latem decyzje transferowe, delikatnie mówiąc, nie były trafne. Denis Thomalla stał się dla kibiców symbolem nieudolności. Jeżeli nawet na taką opinię nie do końca zasłużył, to nie ulega wątpliwości, że nie jest to napastnik kompletny. Przekonuje o tym, gdy nie używa lewej nogi bezsensownie usiłując oddać strzał prawą, atakuje bramkę z niewłaściwej strony, ucieka z pola karnego. Ciekawe, jak wszystkie te niedoskonałości udało mu się zamaskować przed skautami Lecha penetrującymi ligę austriacką. Marcin Robak, drugi sprowadzony latem napastnik, to jeszcze większe nieporozumienie. Przyszedł tu z kontuzją i z opinią piłkarza na długo zapadającego na zdrowiu. Wiosną zacznie 35 rok życia, więc potrzeba nie lada wyobraźni, by widzieć w nim zbawcę, obdarować go długim kontraktem.

Nie można wykluczyć, że Lech wznowi rozgrywki w Dawidem Kownackim jako jedynym piłkarzem potrafiącym grać na pozycji napastnika, ale bez żadnego zawodnika, któremu można byłoby powierzyć zadanie zdobywania bramek. Do tej pory można było liczyć na Hamalainena. Na temat Rudniewa krążą sprzeczne informacje. Jeżeli nawet uda się go pozyskać, to nie ma żadnej gwarancji, że pokażę taką klasę, jak podczas swojej poprzedniej gry dla Kolejorza. Niezbędny jest więc jeszcze jeden napastnik, najlepiej potrafiący godzić rolę skrzydłowego i „dziewiątki”. Nikt nie wie, czy Lechowi uda się takiego znaleźć, a jeżeli „wyłowi” gdzieś gracza o takim profilu, to czy transfer nie przekroczy możliwości klubu. O sprowadzeniu solidnego napastnika za darmo nie ma co marzyć.

Pytań na temat składu, w jakim Lech rozpocznie przygotowania do nowej rundy, jest więcej. Wiele zależy od tego, ilu graczy stąd zimą odejdzie. Potrzebą chwili jest znalezienie lewego obrońcy. Gdyby z Bułgarską pożegnał się Linetty, jedynym piłkarzem potrafiącym pełnić funkcję rozgrywającego byłby Jevtić, a nie jest to piłkarz o żelaznym zdrowiu. Decyzje personalne, jakie teraz zapadną, przesądzą nie tylko o wyniku Lecha w tym sezonie. Wyznaczą też rozwój klubu w dalszej perspektywie.