Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech żegna rok porażką. Mogło być jeszcze gorzej

włącz .

Każda seria się kończy. Tę fatalną przerwał Jan Urban, który poprowadził Lecha do sześciu zwycięstw, ale w końcu i on poniósł porażkę. Jego drużyna przegrała w Gliwicach z drużyną lepszą, nie amatorsko, lecz mądrze i z pomysłem zbudowaną, mającą pojęcie o taktyce. Jeżeli Lech ma próbować gonić ligową czołówkę, bezwzględnie musi pozyskać dobrych piłkarzy. Ostatni mecz 2015 roku przekonał wszystkich, jaka jest faktyczna siła Kolejorza.

Przed meczem można się było łudzić, że dolegliwość Hamalainena ustąpi i Lech nie pozostanie bezradny w ataku. Jednak stało się, trzeba było sobie radzić bez niego, a skutek był przewidywalny. Napastnikiem był w tym meczu Kownacki, który jeszcze nie tak dawno zapowiadał się na świetnego piłkarza, ale dziś trudno powiedzieć, że rozwój młodego zawodnika przebiega harmonijnie. Lechowi konstruowanie akcji zaczepnych przychodziło z trudem, choć w pierwszych minutach zapowiadało się na strzelaninę. Nie minęło kilka minut, a obie drużyny stworzyły po groźnej sytuacji. Wynik spotkania mógł otworzyć Pawłowski.

Koniec roku nie jest dobry dla grających w Lechu Finów. Nie zagrał Hamalainen, a z boiska szybko z urazem mięśnia musiał zejść Arajuuri. Zastąpił go Dudka, piłkarz bardzo chaotyczny i często faulujący, ale kilkakrotnie ratujący drużynę z opresji. Po tej zmianie Piastowi wyszedł szybki atak. Badia prostopadłym podaniem na dobrą pozycję wyprowadził Szeligę, a ten minął strzałem rozpaczliwie interweniującego Buricia przerywając długą serię Lecha bez straty gola. Wtedy jeszcze mecz był wyrównany, obie drużyny miały potem okazje bramkowe, ale szczęście opuściło Lecha. W fantastycznej sytuacji po podaniu Trałki znalazł się Linetty, haniebnie jednak spudłował.

Obie drużyny były w tym meczu osłabione. Wydawało się, że ubytki w drużynie gospodarzy są poważniejsze. A jednak Piast dobrze sobie radził. Grał ambitnie, z poświęceniem, stosował pressing utrudniający Lechowi wyprowadzenie piłki z własnej połowy. Trzeba się było ratować podawaniem do Buricia, a ten jak zwykle kopał do przodu. Nawet jeżeli udawało mu się trafić nie na aut lecz w boisko, to i tak piłka padała łupem graczy Piasta. Gra pozycyjna też w Lechu szwankowała. Gajos często podawał do przeciwnika, choć udało mu się oddać mocny i celny strzał. Niewiele brakowało, by celnym strzałem z dystansu Szmatułę zaskoczył Tetteh.

O tym, jak słaby był Kownacki świadczy fakt, że po przerwie zdesperowany Jan Urban zastąpił go Denisem Thomallą, który – jak się wydawało – ostatni mecz w Lechu dawno ma już za sobą. Kolejorz miał mocno wejść w drugą połowę, atakować, dążyć do wyrównania. Starał się, ale po błędach obrony stracił drugiego gola i było jeszcze trudniej. Spokojnie grający i mądrze na boisku ustawiony Piast nie pozwalał Lechowi prawie na nic. Skoro mistrz Polski jest drużyną bez napastników, za rozgrywanie piłki brali się obrońcy. Po doskonałej akcji Kamińskiego przed wielką szansą stanął Thomalla. Mógł się przełamać, potwierdził jednak, że jest transferowym niewypałem. Musiał strzelać lewą nogą, a to przekracza jego umiejętności. Szybko się okazało, że jest jeszcze słabszy niż Kownacki.

Co charakterystyczne, nie było szturmu, gry va banque, były niecelne strzały z dystansu, w czym celował Linetty. Potem zszedł z boiska, a zastąpił go Formella, co miało przyspieszyć grę Lecha, ale spowodowało jeszcze większy chaos w jego szeregach. Osłabiony w ofensywie Piast panował na boisku, po prostu okazał się lepszą drużyną i mistrz Polski miał szczęście, że nie przegrał dużo wyżej. Buricia dwukrotnie ratowała poprzeczka. Lech też miał jeszcze szansę, ale nic z tego nie wyszło, bo sam na sam z bramkarzem znalazł się Thomalla. Ostatnie minuty meczu to totalna dominacja Piasta, który obnażył słabość Lecha i brak profesjonalizmu tych, co za budowę tej drużyny odpowiadają.

Piast Gliwice – Lech Poznań 2:0 (1:0)

Bramki: Szeliga (15), Barisić (48)

Żółte kartki: Mraz, Pietrowski, Barisić – Kadar, Tetteh

Piast: Jakub Szmatuła - Tomasz Mokwa, Uros Korun, Hebert - Patrik Mraz, Mateusz Mak (89. Karol Angielski), Marcin Pietrowski, Radosław Murawski, Bartosz Szeliga, Gerard Badia (75. Paweł Moskwik) - Josip Barisić (90. Sebastian Musiolik).

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri (15. Dariusz Dudka), Tamas Kadar - Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh - Maciej Gajos, Karol Linetty (71. Dariusz Formella), Szymon Pawłowski - Dawid Kownacki (46. Denis Thomalla).