Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zagłębie Lubin to nie FC Basel. Ten mecz trzeba wygrać

włącz .

Piłkarze Kolejorza chcą przedłużyć zwycięską ligową passę. W niedzielę na Bułgarską przyjeżdża Zagłębie Lubin, za tydzień Lech spróbuje w Gliwicach pokonać lidera rozgrywek. Mecz przeciwko FC Basel pokazał, jaka przepaść dzieli mistrza Polski od drużyny regularnie i z sukcesami grającej w europejskich rozgrywkach i jak słaba jest polska liga. Wystarczyła seria zwycięskich meczów, by z dna tabeli szybko przemieścić się do górnej jej części.

Zagłębie to ligowy beniaminek, ale drużyna jest doświadczona, ma zawodników z wieloletnią praktyką gry w ekstraklasie. Pierwszy mecz z mistrzem Polski nadspodziewanie łatwo wygrała, potem przegrała z nim oba spotkania w Pucharze Polski, ale trener Piotr Stokowiec ogłosił, że tamtą przygodę potraktował eksperymentalnie, zamierza rozprawić się z Lechem w ekstraklasie. Trener Jan Urban zdaje sobie sprawę, że goście zechcą wykorzystać pucharowe zmęczenie przeciwnika. Z powodu chorób i kontuzji kilku piłkarzowi nie może stosować takiej rotacji, jak w ostatnich tygodniach.

– W meczu z FC Basel nikt nie doznał poważniejszego urazu. Z pewnością nie zagrają wcześniej kontuzjowani Lovrencsics i Ceesay. Chory jest Dudka. Zostało nam pięciu obrońców. Kilku piłkarzom grożą wykluczające ich z gry żółte kartki, ale w dalszym ciągu muszą walczyć twardo. Pretensje będę miał tylko za kartki głupio otrzymane, np. za dyskusje z sędzią – mówi trener Urban. Jego zdaniem w starciu z Zagłębiem to Lech będzie faworytem. Gości nie mają niczego do stracenia, przyjadą do Poznania po punktową zdobycz. Jeśli Lech chce wygrać szósty mecz z rzędu, swoje trzy punkty będzie musiał wybiegać.

Do tej pory zadaniem Lecha było wyjście ze strefy spadkowej. Kolejnym krokiem miało być wejście do pierwszej „ósemki”, a gdy stało się to faktem, trzeba zbliżyć się do czołówki. – Mamy o wiele większe ambicje niż miejsce w górnej części tabeli –zapewnia trener. Krytykuje obecny system rozgrywek, ale przyznaje, że dzięki podziałowi punktów, przy dobrej grze, łatwiej będzie dogonić liderów tabeli. Presja ciążąca na Lechu ciągle jest więc duża. Po meczu z Zagłębiem zetknie się z nieznaną sobie sytuacją – będzie miał aż tydzień, a nie trzy dni na przygotowanie się do następnego, ostatniego już w tym roku meczu.