Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Teraz Korona. Lech przedłuży passę?

włącz .

Meczem z Wisłą Lech dowiódł, że potrafi grać nie tylko defensywnie i wyrachowanie, ale i widowiskowo. Wpływ na to miało dojście do zdrowia i pojawienie się na boisku graczy młodych, czerpiących radość z futbolu, pewnych siebie – Kownackiego i Jevticia. Być może w Kielcach też zagrają. Kilku zawodników Lecha ma problemy zdrowotne i do Kielc nie pojedzie. Jeśli uda się przywieźć punkty, będzie to piąte z rzędu zwycięstwo drużyny Jana Urbana.

W meczu z Wisłą nie mógł grać Kasper Hamalainen. Fin twierdzi, że czuje się dobrze, stłuczony mięsień już mu nie dolega, może podjąć walkę na boisku, ale ostateczną decyzję po ostatnim treningu podejmie lekarz. Kontuzjowany Gergo Lovrencsics do Kielc się nie wybiera, być może uda mu się zagrać dopiero w ostatnim meczu w tym roku. Na grypę choruje Dariusz Dudka, nie do końca wyleczył się Denis Thomalla, problemy żołądkowe ma Holman. Po kontuzji Ceesaya pojawił się problem na prawej obronie, gdzie pozostał tylko Tomasz Kędziora, którego lada chwila może wykluczyć z gry czwarta żółta kartka. Trener szuka wyjścia awaryjnego. Być może na tej pozycji spróbuje sił Dariusz Formella.

Korona znana jest z twardej, fizycznej, bezkompromisowej gry, więc Lecha czeka trudna przeprawa. Nadzieją może być fakt, że drużyna z Kielc dobrze spisuje się na wyjazdach, a u siebie ma problemy z wygrywaniem mimo iż stwarza sobie dużo dobrych sytuacji bramkowych. – Chcąc wygrać, musimy zagrać na wysokim poziomie – mówi Jan Urban. Drużyna miała niewiele czasu na dojście do siebie po meczu z Wisłą, więc znów trzeba się spodziewać licznych zmian w wyjściowej jedenastce. – Piłkarze grający co trzy mogą sobie pozwolić tylko na regenerację i na mało intensywne treningi, podczas których przypominamy, jak trzeba zachować się na boisku. Nie możemy natomiast zapominać o tych, co nie grali ostatnio, trzeba z nimi pracować, by nie przeoczyć ważnych rzeczy i by nie uciekały im jednostki treningowe – zwraca uwagę trener Lecha.

Jan Urban chciały, żeby drużyna zagrała w Kielcach na tym samym poziomie, co w środę. – Gdybyśmy z Wisłą grali jedenastu na jedenastu, być może pokazalibyśmy jeszcze lepszą piłkę – twierdzi. – Dotychczas nie mogliśmy grać widowiskowo, liczyło się zabezpieczenie bramki i zdobywanie punktów, nie stać nas było na ryzyko. Teraz postaramy się złapać równowagę między obroną i atakiem – zapewnia.