Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Marcin Robak przedłużył chorobowe

włącz .

Lech cieszył się niegdyś opinią klubu potrafiącego sprowadzić napastników, zrobić z nich klasowych piłkarzy, sprzedać ich za godziwe pieniądze. Być może uda się powrócić do tej tradycji, ale to, co się tu dzieje ostatnio, woła o pomstę do nieba. Z powodu chybionych transferów drużyna pozbawiona jest ataku, a jej celem było walczyć o czołowe miejsce w lidze, dobrze zaprezentować się w Europie. Denis Thomalla stał się symbolem nieudolności, Marcin Robak wróci na boisko najwcześniej w marcu.

Ostatnim dobrym napastnikiem sprowadzonym na Bułgarską, a potem korzystnie sprzedanym, był Łukasz Teodorczyk. Przeszedł do Dynama Kijów w ostatnich godzinach okienka transferowego, a ponieważ klub od kilku lat nie prowadzi przemyślanej polityki transferowej, nie miał kto go zastąpić. Decyzja o sprowadzeniu z Lechii Sadajewa wydawała się kolejną z serii chaotycznych, ale piłkarz ten odnalazł się w Lechu, bardzo mu pomógł. Latem zdecydował się jednak wrócić do Czeczenii, więc drużyna znów została z niczym, bo sprowadzeni do Poznania napastnicy okazali się transferowymi niewypałami.

Potrzeba nie lada wyobraźni, by wierzyć, że Denis Thomalla stanie się kiedykolwiek napastnikiem na miarę Lecha. Piłkarz ten jest słabszy od Vojo Ubiparipa, a za sprowadzenie nie spełniającego oczekiwań Serba i podpisanie z nim długo obowiązującego i kosztownego kontraktu na władze klubu spadła krytyka. Już pierwsze zagrania Niemca o polskich korzeniach pokazały, jak duże ma on braki w technice, potrafi grać tylko prawą nogą, źle u niego z koordynacją ruchów. Teraz władze klubu mają kłopot. Nie wiadomo, czy ten zawodnik zgodzi się odejść, choćby w ramach wypożyczenia, do klubu słabszego niż Lech.

Marcin Robak wiosną skończy 34 lata. Nie jest pewne, czy do tego czasu będzie gotowy do gry. Właśnie – jak informuje oficjalna strona klubu – przeszedł operację, która ma zakończyć przewlekłą kontuzję stawu skokowego. Ten piłkarz nie pierwszy raz ma problemy zdrowotne. Poprzednie dolegliwości leczył bardzo długo. Do Poznania, gdzie miał być podstawowym napastnikiem, przyszedł nie w pełni wyleczony, dolegliwości powracały, aż okazało się, że jedynym ratunkiem będzie chirurgiczny zabieg i kilkumiesięczna rehabilitacja. Jeżeli nawet zawodnik będzie gotowy do gry wiosną, to nie od razu stanie się pełnowartościowym napastnikiem.

Odejście zimą z Lecha Hamalainena wydaje się przesądzone. Jedynym piłkarzem potrafiącym grać na pozycji napastnika pozostanie młody Dawid Kownacki. Potrzebą chwili jest więc sprowadzenie do Poznania co najmniej jednego napastnika. Nie ma co liczyć na dogadanie się z Artjomem Rudniewem. Gdyby nawet pozyskanie go okazało się proceduralnie możliwe, byłby to krok bardzo ryzykowny. Nikt nie wie, w jakiej obecnie formie jest ten piłkarz, w żadnym ważnym spotkaniu nie wystąpił od niepamiętnych czasów, a nie grałby w Lechu za pieniądze symboliczne. Kibice Lecha mogą tylko mieć nadzieję, że Kolejorza nie zasili kolejny weteran z polskiej ligi lecz napastnik potrafiący zdobywać bramki.

Nie tylko napastnik jest Lechowi potrzebny, zespół według wszelkiego prawdopodobieństwa opuszczą przecież Hamalainen i Linetty, czyli środkowi pomocnicy. Drużynie brakuje też skrzydłowych. Nie wiemy, czy z Norwegii wróci Keita, który nie spełniał oczekiwań poprzedniego trenera, ale Jan Urban być może zamieni go w piłkarza równie pożytecznego, jak Abdul Aziz Tetteh. Pewne jest tylko to, że zimą w klubie nastąpią ważne ruchy transferowe. Dziwne by było, gdyby przygotowania do nich nie były już poważnie zaawansowane.