Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trudny mecz Lecha w Gdańsku

włącz .

Lech rozegrał w tym sezonie mnóstwo spotkań w ekstraklasie, pucharach europejskich i Pucharze Polski. Piłkarze mają prawo czuć się zmęczeni, a czeka ich jeszcze kilka tygodni meczów rozgrywanych co trzy dni. Trzeba więc grać w składzie ciągle zmienianym. W Gdańsku eksperymentów nie będzie. Trener nie postawi na zawodników, o których trzeba powiedzieć, że nie wiadomo w jakim celu zostali tu sprowadzeni i obdarzeni długimi kontraktami.

Wszyscy piłkarze Lecha są zdrowi. Także Dawid Kownacki, którzy mógłby już zagrać, ale nie wiadomo, czy trener po tak długiej przerwie od razu wpuści go na głęboką wodę. Być może da mu szansę w którymś z następnych meczów. Pawłowski i Hamalainen nie pograli sobie długo w Lizbonie, jest więc bardzo prawdopodobne, że wejdą na boisko w pierwszym składzie. Nie można natomiast powiedzieć tego o Gajosie. W pełni sił jest już Jevtić, który pojechał do Lizbony, ale boiska tam nie powąchał. Lovrencsics i Formella są w kiepskiej dyspozycji i ich gra przeciwko Lechii byłaby wątpliwa gdyby nie fakt, że Lechowi brakuje skrzydłowych.

Trener nie ukrywa, że chcąc myśleć o zwycięstwie w Gdańsku, trzeba stwarzać sobie sytuacje bramkowe. O grze Thomalli wypowiada się dyplomatycznie – twierdzi, że walczy, biega, przeszkadza przeciwnikom. Niemiec nic jednak nie daje drużynie w ataku. Został tu sprowadzony jako napastnik, a nie specjalista od biegania i przeszkadzania. Nie wiadomo, jakie będą dalsze losy tego zawodnika, ale w tym roku nadal będzie grać, a właściwie markować grę tylko po to, by lepsi od niego złapali oddech.

I piłkarze, i trener liczą, że jeszcze w tym roku Lechowi uda się wskoczyć do górnej połowy tabeli, a wiosną kontynuować odrabianie strat do czołowych drużyn. Łatwe to nie będzie. Piłkarze grają wprawdzie lepiej niż przed przyjściem do klubu nowego trenera, ale do szczytu formy brakuje im bardzo dużo. W ich postawie, nawet w meczach zwycięskich, nie widać pewności siebie i spokoju. Powtarzają się błędy w rozegraniu piłki, zbyt często wycofywana jest ona do bramkarza, który ją potem wybija byle gdzie, choćby i na aut. Najbliższy przeciwnik Lecha też spisuje się poniżej oczekiwań, więc zrobi wszystko, by w niedzielę wygrać.

Niewątpliwym odkryciem Jana Urbana jest Abdul Aziz Tetteh. Trener rotuje składem, więc piłkarz z Ghany może znacznie częściej pokazywać się na boisku niż na początku rozgrywek. Potrafi to wykorzystać. Imponuje siłą fizyczną i spokojem, a do pełnej klasy brakuje mu kreatywności – umiejętności podawania piłki nie do kolegi najbliższego, lecz do tych, którzy wychodzą na dobre pozycje. W tym elemencie znacznie lepszy jest Karol Linetty, który jednak grał w Lizbonie, więc prawdopodobnie zobaczymy go na boisku dopiero w środowym meczu przeciwko Wiśle.

Zmęczeni często rozgrywanymi meczami piłkarze Lecha do Gdańska polecą w sobotni wieczór samolotem, unikając męczącej podróży autokarem. Być może ułatwi to grę przeciwko Lechii, choć warto pamiętać o niespodziance, jaką Kolejorz sprawił we Florencji. Kłopoty logistyczne spowodowały, że dotarł do Włoch z opóźnieniem, musiał zrezygnować z treningu na Artemio Franchi w przeddzień meczu, ale potrafił pokonać faworyzowanego rywala.