Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Po triumfie w Szczecinie Kolejorz wydobywa się z otchłani

włącz .

Kolejorz nie jest już w strefie spadkowej. Po ograniu Pogoni, dzięki większej skuteczności i kulturze piłkarskiej, awansował tylko o jedno miejsce w tabeli, ale chcielibyśmy wierzyć, że nadrabianie dystansu do czołówki jest w toku. Do tego, by znaleźć się wśród najlepszych potrzeba dużo lepszej, a przede wszystkim pewniejszej i bardziej racjonalnej gry niż przeciwko osłabionej Pogoni, która i tak potrafiła obronie Lecha napędzić strachu.

Nie było mowy o eksperymentach, o rotacji, oszczędzaniu piłkarzy na kolejne spotkania. Trener Urban posłał na boisko wszystkich swych najlepszych zawodników. Wymienił komplet ofensywnych graczy z czwartkowego meczu pucharowego i bocznych obrońców, wysłał boju bardzo dobrego w ostatnich ligowych spotkaniach Tetteha. Brakowało tylko napastnika, zresztą Pogoń miała podobny problem. Obaj jej napastnicy leczą się, więc na tej pozycji zagrał 17-letni Listkowski. Osłabieni gospodarze mieli tylko 17 zdolnych do gry zawodników.Mimo tego Pogoń dobrze sobie radziła w tym meczu, stawiła czoła mocniejszemu personalnie Lechowi.

Pierwsza połowa była wyrównana, choć Kolejorz grał dojrzalej i szybciej. Kilkoma błyskawicznymi podaniami potrafił skonstruować groźny atak i szybko wyszedł na prowadzenie. Obrona Pogoni została rozklepana, przy odrobinie szczęścia gola zdobył Hamalainen. Ten gol był zasługą głównie Kamińskiego, który dobrze wyprowadził piłkę z własnej połowy, a potem rozsądnie ją rozegrał przed polem karnym.

Wydawało się, że Lech opanował boisko i będzie kontrolował mecz, ale szybko dał się zdominować i już po minucie mógł być remis, gdy bohater wcześniejszej akcji, Kamiński pozwolił Rafałowi Murawskiemu na oddanie strzału, na szczęście niecelnego. Były pomocnik Lecha grał ambitnie, często zapędzał się pod bramkę. Było widać, że mu zależy na dobrym występie. Lech natomiast potwierdził, że jest drużyną po przejściach. Brakowało spokoju w rozegraniu piłki, mądrego utrzymania jej w środkowej strefie, zapanowania nad wydarzeniami. To jeszcze nie jest ten Lech, jakiego pamiętamy z ubiegłego sezonu. Dawał się zamykać w polu karnym, groźne dla niego były szybkie akcje skrzydłami, szczególnie w wykonaniu Małeckiego.

Wiadomo było, że po przerwie Pogoń ruszy na Kolejorza. I rzeczywiście osiągnęła dużą przewagę, stworzyła kilka doskonałych okazji bramkowych. Lech nie potrafił dobrzewyprowadzić piłki z własnej połowy, a nawet celnie wybić jej z własnego pola karnego. Wynik ciągle był sprawą otwartą i chcąc sobie zagwarantować zwycięstwo należałodołożyć drugą bramkę. I bramka ta padła. Bardzo dobrze rzut wolny wykonał Lovrencsics, a Trałka był szybszy i bardziej przytomny od obrońców i zaliczył swego pierwszegogola od niepamiętnych czasów.

Niezrażona Pogoń atakowała, Lech niezbyt mądrze, ale z dużym szczęściem się bronił próbując szans w kontratakach. Nie były one najlepsze, a szczególnie dużo strat w decydujących momentach zaliczył Szymon Pawłowski. „Dwójka do zera, Kolejorz żegna frajera!” – mogli na koniec zaintonować kibice Kolejorza, którzy w liczbie ponad tysiąca zasiedli na smutnym, zimnym, przestarzałym stadionie w Szczecinie.

Pogoń Szczecin –Lech Poznań 0:2 (0:1)

Bramki: Hamalainen (11), Trałka (63)

Żółte kartki: Lewandowski, Listkowski,Matras, Fojut – Arajuuri

Pogoń: Jakub Słowik - Sebastian Rudol, Jakub Czerwiński, Jarosław Fojut, Mateusz Lewandowski - Mateusz Matras, Rafał Murawski, Adam Frączczak, Takafumi Akahoshi (68. Michał Walski), Patryk Małecki (78. Takuya Murayama) - Marcin Listkowski (68. Miłosz Przybecki).

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Tamas Kadar - Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh - Gergo Lovrencsics, Karol Linetty (73. Maciej Gajos), Szymon Pawłowski (84. Dariusz Formella) - Kasper Hamalainen (86. Denis Thomalla).