Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rewanżowy mecz w Pucharze Polski. To nie będzie formalność.

włącz .

Lech wygrał w Lubinie w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski, ale tylko 1:0, więc wystarczy stracić u siebie bramkę, by gra zaczęła się od początku. Zagłębie, które też chce awansować do półfinału, nie będzie miało niczego do stracenia. Dla Kolejorza zdobycie Pucharu Polski może okazać się jedynym sposobem na pokazanie się w przyszłym sezonie w Europie.

Do czwartkowego meczu Lech przystąpi po przerwie reprezentacyjnej. Tym razem tylko sześciu graczy opuściło Poznań na dłużej. Pozostali dostali trzy dni wolnego na zregenerowanie sił, złapanie oddechu. – To było nam potrzebne. Co prawda dzięki systemowi rotacji skład drużyny często się zmienia, ale i tak graliśmy bardzo często. Teraz czeka nas dziewięć spotkań w ciągu miesiąca. Nigdy czegoś takiego jeszcze nie przeżywałem – mówi Abdul Aziz Tetteh. Piłkarz z Ghany chwali sobie transfer do Poznania i to, że trener ostatnio na niego stawia.

Węgrzy – Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics wrócili do Poznania radośni, bo ich reprezentacja awansowała na Euro. Twierdzą, że zamierzają dojść do wysokiej formy i zapewnić sobie miejsce w kadrze na tę imprezę dzięki dobrej grze w Lechu. Jana Urbana taka postawa cieszy, Lech będzie miał z tego korzyść. – Kadar mówi, że woli grać w środku obrony, a w reprezentacji też gra na lewej stronie i spisuje się bardzo dobrze – uśmiecha się trener Lecha. Zamierza przekonać podopiecznych, by do meczu z Zagłębiem przystąpili tak, jakby to nie był rewanż lecz pierwsze spotkanie. - Najważniejsze to nie stracić bramki i wygrać - podkreśla.

Kilku graczy ciągle leczy kontuzję. Marcin Robak, który nie dał Lechowi właściwie nic, wciąż ma problemy z kontuzjowaną kostką – mimo upływu wielu tygodni wciąż czuje ból, skarży się na opuchliznę. Trener Urban nie robi sobie złudzeń – w tym roku już nie ma co liczyć na tego napastnika. Jeżeli nawet wyzdrowieje, to i tak trzeba będzie długo czekać, aż wróci do formy. Różne urazy leczył przecież miesiącami. Lekkomyślność władz Lecha, czyli nieszczęsnego komitetu transferowego zdumiewa. To nie pierwsza kontuzja w karierze tego ponad trzydziestoletniego piłkarza, a z każdą zawsze zmaga się długo.

Przedłuża się leczenie Kownackiego. Może już biegać, ale wykluczony jest fizyczny kontakt z przeciwnikiem. Być może gotowy do gry będzie za tydzień. Maciej Gostomski leczy uraz przywodziciela, więc w Pucharze Polski rezerwowym bramkarzem będzie Kotorowski. Darko Jevtić jest zdrowy, trenuje z drużyną, wraca do formy. W meczu przeciwko Zagłębiu nie zagrają reprezentanci Polski – Linetty, Kędziora, Formella. Ceesay trenował z mniejszym obciążeniem, leczył uraz stopy. – Podczas przerwy w meczach skupiliśmy się głównie na przygotowaniu fizycznym, bo czeka nas maraton meczów i nie będzie już możliwości tego potrenować. Na pracę nad taktyką zawsze znajdzie się czas – mówi Jan Urban. W środowy wieczór wybrał się do Wronek, by obserwować derbowy pojedynek rezerw Lecha przeciwko Warcie.