Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Górnik Łęczna sprawdzi wartość Lecha

włącz .

Lech poniósł w nowym sezonie wiele porażek. Większość z nich pozostawiła po sobie wrażenie przygnębiające. Ta ostatnia nie, bo piłkarze dowiedli, że potrafią nawiązać walkę z ekipą składającą się z graczy dużego formatu. Czas na ligę. Jeżeli w meczu z Górnikiem Łęczna Kolejorz zaprezentuje podobną determinację i potrafi wykorzystać swoje atuty, nie powinien mieć problemów z odniesieniem pierwszego od niepamiętnych czasów ligowego zwycięstwa na własnym terenie. Wizerunku klubu to jednak nie poprawi.

Kibice mają duży żal do swojej drużyny. Jeszcze większy do tych, co rządzą w klubie. Doprowadzili drużynę do rozkładu i nie poczuwają się do winy. Mało tego – długo nam wmawiali, że wszystko jest w najlepszym porządku, bo przecież mocni razem i już za chwilę zacznie się seria zwycięstw, a nowo sprowadzeni piłkarze, a szczególnie znakomici napastnicy pokażą swoje snajperskie możliwości i będą bombardować bramkarzy, seriami zdobywać gole.

Nie trzeba być wybitnym znawcą futbolu, by zauważyć, że Marcin Robak wyróżnia się tylko w klubach przeciętnych, nie potrafi zaistnieć w tych trochę lepszych, notuje długie serie meczów bez bramkowych zdobyczy, a leczenie często łapanych urazów zawsze trwa u niego w nieskończoność. Sprowadzenie go  obarczone jest dużym ryzykiem. Trzeba być nie lada naiwniakiem, by na takim zawodniku opierać atak drużyny walczącej o najwyższe cele ligowe i mającej ambicje pokazać się w Europie. Także Denis Thomalla nie jest napastnikiem na miarę Lecha. Brakuje mu instynktu strzeleckiego, jest słabo wyszkolony techniczny, posługuje się wyłącznie prawą nogą. Gdyby w klubie pracował kompetentny dyrektor sportowy, z pewnością zapobiegłby temu transferowi.

Kiedy drużyna przegrywa mecz za meczem, narasta frustracja wśród tych, którzy oddają jej serce, wiążą z nią nadzieje, marzą o czymś zupełnie innym. W takiej sytuacji narasta krytycyzm, inaczej patrzy się na klub jako całość, dostrzega się niedostatki w zarządzaniu nie tylko częścią sportową, ale każdą inną. Podczas spotkania z właścicielem Lecha przedstawiciele środowisk kibicowskich próbowali mu uświadomić, jak źle się dzieje w klubie, jak wiele popełnia się tu błędów i zaniedbań, jak duża jest niekompetencja tych, co od kilku lat odpowiadają za drużynę i za funkcjonowanie całej spółki.

Klub sportowy zwykle ocenia się przez pryzmat wyników sportowych. Lech w tej dziedzinie upadł bardzo nisko, co ujawniło słabości całego organizmu. Jeżeli począwszy od meczu przeciwko Górnikowi Łęczna drużyna zacznie wygrywać, nastrój wśród kibiców się poprawy, ale sprawy zaszły tak daleko, że nikt nie zapomni o bolączkach klubu. Poważne reformy są tu niezbędne, nie tylko po to, by nie narażać więcej Lecha ani na pojedyncze klęski, ani na długotrwałe kryzysy. Oby spotkanie z właścicielem przyniosło coś pozytywnego. KKS Lech Poznań SA nie może być zarządzany amatorsko. Zapełnienie się trybun podczas atrakcyjnego meczu z Fiorentiną tylko w połowie powinno dać do zrumienia nie tylko właścicielowi, ale wszystkim. Także tym, co w tej korporacji odpowiadają za marketing, za sprzedać biletów, a zwłaszcza za ustanawianie ich cen.

Tak czy inaczej, mecz z Łęczną bezwzględnie trzeba wygrać. Trener znów z pewnością wymieni znaczną część składu. Wiele zależy od tego, ile sił w czwartek stracili najwartościowsi zawodnicy. Nie muszą się wprawdzie oszczędzać, bo czeka ich przerwa w rozgrywkach, ale w meczu z włoską drużyną Pawłowski, Hamalainen, Linetty dali z siebie wszystko. Rośnie klasa Tetteha, o którym można powiedzieć, że poważnie wzmocnił drużynę. Prawdopodobnie od początku zagra Gajos. Pewny wydaje się występ odpoczywających ostatnio Arajuuriego, Douglasa, Jevticia.