Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bohater Arajuuri

włącz .

Bramka fińskiego obrońcy w wyjazdowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski dała Lechowi zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin. Trzeba jeszcze rozegrać rewanż, ale wątpliwe, by Lech go przegrał. Zmiany w prowadzeniu drużyny, wprowadzane przez Jana Urbana, zdają egzamin. Lech nadal gra kiepsko, popełnia mnóstwo błędów, ale jest dobrze zorganizowany w defensywie, nie pozwala sobie strzelać bramek. Rotowanie składem przynosi dobry skutek. Drużyna wygrywa nawet bez najlepszych zawodników w składzie, a przede wszystkim bez dobrego napastnika. Thomalla zagrał tak, jak we wszystkich swoich poprzednich meczach, czyli źle i bezproduktywnie. Nieźle wypadł Holman.

Nie siedmiu, jak w poprzednich przypadkach, ale aż ośmiu zawodników zmienił na ten mecz trener Lecha. Zabrakło tych, którzy w Warszawie najwięcej drużynie dali w ofensywie: Pawłowskiego, Gajosa, Hamalainena, Lovrencsicsa. O sile ataku decydowali Thomalla, Holman i Formella. Odpoczywał Linetty (nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych). Zabrakło też miejsca dla rządzącego w środku pola w poprzednich meczach Tetteha. Była to więc drużyna teoretycznie dużo słabsza od tej z poprzedniego meczu. Takie są koszty rozgrywania wielu meczów w krótkim czasie.

Początek był w wykonaniu Lecha niezły. Nie miał wprawdzie okazji bramkowej, bo i brakowało mu piłkarzy potrafiących je stworzyć, a zwłaszcza oddać strzał, jednak w środku pola nieźle rozgrywał piłkę, a przy tym nie pozwalał Zagłębiu na wyprowadzanie tak szybkich ataków, jakimi załatwiło go na tym samym stadionie w meczu ligowym. Lech nie byłby jednak sobą, gdyby nie postarał się o dobre okazje bramkowe dla rywala. Dwukrotnie znalazł się w dużych opałach i sytuację bardzo dobrymi interwencjami ratować musiał Burić. Doszło do tego po łatwych stratach piłki w środku boiska. Celował w tym zwłaszcza rozgrywający beznadziejny mecz Jevtić.

Jeszcze bardziej niż Szwajcar piłkarzom Zagłębia pomagał Marcin Kamiński. Popełnił dwa katastrofalne błędy, przy wyprowadzaniu piłki i przy interwencji w pobliżu własnej bramki. Gdyby gospodarze potrafili z tych prezentów skorzystać, awans w Pucharze Polski byłby rozstrzygnięty już w pierwszej połowie. Szybko jednak przekonaliśmy się, że choć Lech grał bez napastnika, bo Thomalla tylko udawał, że bierze udział w meczu, to potrafił stworzyć dobre sytuacje bramkowe. Kędziora i Trałka rozegrali świetną akcję, piłka trafiła do Jevticia, a ten nie potrafił ani jej opanować, ani oddać strzału. Kiedy Lechowi udawało się wyprowadzić groźną kontrę, marnował ją przedwczesnym i nieudanym strzałem Formella. Groźnie było po rzutach rożnych wykonywanych przez Douglasa.

Lechowi brakowało rozgrywającego, bo z tej roli nie wywiązywali się ani Jevtić, ani Holman. Nie miał też skrzydłowych, a przede wszystkim napastnika. Mimo tych braków mistrz Polski toczył z beniaminkiem mecz wyrównany. Można było mieć nadzieję, że po przerwie trener Urban wpuści na boisko lepszych piłkarzy, a wtedy Kolejorz zacznie być groźny. Stało się to dopiero pod koniec spotkania, gdy na boisku zameldowali się najpierw Pawłowski, potem Gajos, a na ostatnie minuty  Hamalainen, jednak nie oni przesądzili o wyniku.

Lech przetrwał ataki Zagłębia, znów dopisało mu szczęście, gdy piłka po interwencjach Buricia trafiała w poprzeczkę (w pierwszej połowie) i w słupek (w drugiej). Grał niedobrze, błędów popełniał bez liku, ale potrafił strzelić zwycięskiego gola. Udało się zamknąć Zagłębie w polu karnym. Formella oddał fatalny strzał, wyszedł z tego przypadkowy przerzut na drugie skrzydło, trwały nieudane i chaotyczne próby dobrego rozegrania, aż Trałka dobrze podał do Arajuuriego, a ten w polu karnym zachował się jak rasowy środkowy napastnik – znalazł lukę, oddał celny strzał i sprawił, że Lech jest bliski awansu do półfinału Pucharu Polski.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań 0:1 (0:0)

Bramka: Arajuuri (81)

Żółte kartki: Kędziora, Trałka.

Zagłebie: Martin Polacek - Dorde Cotra, Jarosław Jach, Maciej Dąbrowski - Aleksandar Todorovski - Jarosław Kubicki, Adrian Rakowski (75. Krzysztof Piątek) - Jan Vlasko, Arkadiusz Woźniak (85. Łukasz Janoszka), Krzysztof Janus (67. Jakub Tosik) - Michal Papadopulos.

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Barry Douglas - Łukasz Trałka, Dariusz Dudka (87. Kasper Hamalainen) - Dariusz Formella, Darko Jevtić (63. Szymon Pawłowski), David Holman (77. Maciej Gajos) - Denis Thomalla.