Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jan Urban: mamy chrapkę na Puchar Polski

włącz .

Maraton wyjazdowy Lecha w toku. Po zwycięstwach we Florencji i w Warszawie przyszła pora na Dolny Śląsk: Puchar Polski w Lubinie i liga we Wrocławiu. – Każdy z nas chce się pokazać, szuka szansy, dlatego rotacja jest dobra. Szczęście znów nam sprzyja – mówi Jasmin Burić. – Gramy zbyt dużo meczów, więc muszę rotować składem. Piłkarze, którzy dotychczas mało grali, są mi za to wdzięczni – zapewnia Jan Urban.

Bramkarz Lecha, uznany za ojca dwóch ostatnich niespodziewanych zwycięstw cieszy się, że o awansie w Pucharze Polski zadecyduje dwumecz. Lech chce przywieźć w środę korzystny wynik z Lubina, by w meczu rewanżowym łatwiej było wyeliminować Zagłębie. Mecz w lidze zakończył się porażką Kolejorza. Trener Urban twierdzi, że przeciwnik nie zmienia często składu. Natomiast w Lechu wiele się zmieniło. – Mamy chrapkę na Puchar Polski. Drużyna taka jak Lech nie może odpuszczać żadnych rozgrywek, będziemy walczyć na trzech frontach – zapewnia trener.

Nowy trener zmienił nie tylko mentalną postawę piłkarzy, ale i taktykę. Uznał, że drużyna traci zbyt dużo bramek. Teraz nastawiła się ona na szczelną defensywę, a bronić muszą wszyscy piłkarze, grając blisko siebie, z asekuracją. Gdy uda się nie stracić żadnej bramki, jest duża szansa na zwycięstwo, bo grających w Lechu piłkarzy stać na zdobywanie goli. Już w pierwszym meczu grająca pod wodzą Urbana drużyna miała wielkiego pecha, bo szybko straciła bramkę. Na szczęście nie przełożyło się to na kolejne spotkania, piłkarze nie załamali się kolejnym niepowodzeniem.

W pucharowym meczu przeciwko Zagłębiu Lubin nie zagrają kontuzjowani Kownacki i Robak. Prawdopodobnie trener skorzysta z siedmiu piłkarzy, którzy nie zagrali w Warszawie. – Siódemka jest dla mnie szczęśliwa, to był mój numer, gdy byłem piłkarzem – żartuje Jan Urban. Twierdzi, że jest z czego wybierać, bo na wielu pozycjach ma piłkarzy grających na podobnym poziomie. Tylko na skrzydłach brakuje zawodników klasy Szymona Pawłowskiego, a i ten musi poprawić grę defensywną. Lech do Lubina wyjeżdża w dzień meczu. Trener chce, by często podróżujący piłkarze mogli spędzić w domach jedną noc więcej.