Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Urban wyciągnie Lecha z otchłani?

włącz .

Maciej Skorża rozstał się z klubem na zasadzie porozumienia, ale trzeba mu zapłacić odszkodowanie za niedotrzymaną umowę. Kwota jest poufna. Nowy trener, Jan Urban związał się z Lechem do końca sezonu, z opcją przedłużenia po wypełnienia warunków stawianych przez klub. Są one poufne. Z dotychczasowego sztabu szkoleniowego pozostają Andrzej Kasprzak,czyli trener przygotowania fizycznego i dwaj analitycy. Do składu wraca odsunięty przez Skorżę Maciej Gostomski.

Z Urbanem przychodzą do klubu dwaj trenerzy współpracujący z nim wcześniej: Jose Antonio Vicuna, czyli "Kibu" oraz Cesar Sanjuan-Szklarz, Meksykanin po ojcu i Polak po matce. Bramkarzy będzie szkolił Andrzej Dawidziuk. – Zdaję sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji jest drużyna. Wyprowadzenie jej z kryzysu to trudne zadanie w mieście, gdzie presja i oczekiwanie na dobre wyniki są tak duże. Gdybym twierdził, że to niemożliwe, to bym nie przyjął oferty Lecha – podkreślił nowy trener. Stwierdził też, że dla niego obecny klub jest najlepszym w Polsce.

Najtrudniej będzie trafić do piłkarzy mentalnie, a Urban zapewnił, że nie jest typem zamordysty. Zdaje sobie sprawę, że zawodnicy spełnią jego oczekiwania, gdy będą bazować na zaufaniu, a nie na rygorze. – Nie jest łatwo odbić się od dna. Nie wiem, kto w tej drużynie jest liderem, kogo trzeba przekonywać, by brał odpowiedzialność za siebie i za zespół. Z każdym będę rozmawiał, poświęcę na to dużo czasu, ale każdy wie, że najlepszą receptą jest kilka dobrych wyników – mówi Jan Urban.

Trener twierdzi, że kiedy pozostawał bez pracy, odbywał staże w Atletico Madryt, Realu, Espanolu Barcelona. Podczas kursów uczył się zarządzania ludźmi, a teraz będzie miał okazję wszystko to zastosować. Treningi będą zupełnie inne niż w czasach Macieja Skorży, co pozytywnie wpłynie na piłkarzy, będzie elementem zmiany. Urban zamierza dostać się do pierwszej ósemki ligowej, zdobyć Puchar Polski, zagrać dobrze w ciekawych spotkaniach Ligi Europy. Zamierza tak stosować rotację, by drużyna dobrze zniosła duże natężenie meczów. Na temat przyszłych transferów się nie wypowiedział.

Jan Urban przypomniał, że w 1985 roku był już prawie piłkarzem Lecha. Musiał jednak związać się z Górnikiem Zabrze, za czym stała… Legia Warszawa. Był już w Poznaniu, odebrał pieniądze „w innej niż złotówki walucie”, uczestniczył w treningach, jego żona wybierała mieszkanie na osiedlu Czecha. Kiedy podpisanie kontraktu było bliskie, do gry włączył się Jerzy Kopa, mieszkający w Poznaniu ówczesny trener Legii. Chciał go ściągnąć na siłę do Warszawy, straszył powołaniem do wojska. Piłkarz przed Legią się bronił, ale Lech nie miał argumentów, by go wybronić. Potrafił to zrobić Górnik. Nie było więc wyjścia – Urban przeniósł się do Zabrza.

– Legia chciała mnie ściągnąć, ja nie chciałem tam grać, ale potem zostałem trenerem tamtego klubu. W Lechu grać chciałem, ale nie mogłem, a teraz zostałem tu trenerem – podsumował Jan Urban.