Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zapędzili się w kozi róg

włącz .

Klubowe młyny mielą powoli. Bardzo powoli. Dopiero dwa dni po krakowskim blamażu zarząd Lecha zaproponował kibicom spotkanie, podczas którego zaprezentowane zostaną decyzje i plan naprawczy. Także właściciel klubu zaakceptował propozycję spotkania z kibicami, choć w jego przypadku młyny mielą jeszcze wolniej i termin ma zostać przedstawiony dopiero „w najbliższych dniach”.

Jak z tego wynika, program naprawczy przedstawią kibicom te same osoby, które do ogromnego bałaganu doprowadziły. Roztrwoniły wszystko, co było siłą Kolejorza, od dobrych wyników sportowych i dobrej opinii nie tylko w Polsce po poparcie najliczniejszych w kraju kibiców. Klub szczycący się niechęcią do zwalniania trenerów w trakcie rozgrywek czyni to raz za razem, właściwie nie potrafi już postępować inaczej, a jednak nigdy nie ma pod ręką planu awaryjnego! Maciej Skorża, właśnie z powodu braku alternatywy, raczej w klubie pozostanie. Otrzyma misję wyprowadzenia drużyny z kryzysu, za który sam ponosi odpowiedzialność.

Władze Lecha w obecnym położeniu znalazły się na własne żądanie. Po każdym blamażu, którym drużyna raczyła w ostatnich latach kibiców, nie podejmowały radykalnych działań uznając, że lepiej siedzieć cicho i czekać, aż emocje opadną. Teraz już tak łatwo nie opadną. Wieloletnie zaniedbania skumulowały się, ludzie mają dość. Wszyscy zdają sobie sprawę, że dalsze słuchanie zaklęć i zapewnień, że teraz to już na pewno zespół odpali, nie ma sensu. To już nie jest niepoważne. To jest obraźliwe dla wszystkich, którym dobro Lecha leży na sercu.

Łatwo wskazać palcem ludzi, dzięki którym klub znalazł się na krawędzi, jest pośmiewiskiem całej Polski. Ciekawe, czy prezes Jacek Rutkowski tym samym osobom powierzyłby zarządzanie swoimi biznesami. Gdyby tak postąpił, szybko poszedłby z torbami. Kompetencje niezbędne są wszędzie, w każdym rodzaju biznesu, także w futbolu. Maciej Skorża jawił się jako jedyny pracownik KKS Lech Poznań SA znający się na futbolu. Gdyby miał teraz odejść, pozostałaby po nim nie tylko pustka, ale i doświadczeni piłkarze, z którymi nie wiadomo, co robić. Żaden inny trener nie potraktowałby Robaka i Dudki jako zbawców drużyny.