Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech w Bazylei. Do trzech razy sztuka?

włącz .

Kiedy Bazylea eliminowała Lecha z Ligi Mistrzów, nikt by się nie spodziewał, że przewrotny los tak szybko ponownie zetknie te kluby. Pokonanemu Kolejorzowi pozostała walka o Ligę Europy. Miał szczęście – trafił na dołujący Videoton. Bazylea wydawała się mieć otwartą drogę do Ligi Mistrzów, ale pechowo uległa Maccabi Tel Awiw. Czy za trzecim razem Lechowi uda się urwać silnym Szwajcarom choćby punkt?

Remont pasa startowego na Ławicy spowodował, że piłkarze Lecha, zanim wsiedli do wyczarterowanego samolotu, musieli pojechać aż do Szczecina. W środowy wieczór czeka ich oficjalny trening na St. Jakob-Park, gdzie w czwartek o 19 zmierzą się z mistrzem Szwajcarii, drużyną, która w krajowych rozgrywkach idzie jak burza, tylko raz dała się pokonać. Dla odmiany Lech zapomniał, jak się w lidze wygrywa, także ze Szwajcarami przegrał oba wcześniejsze mecze. Mówiąc oględnie – nie będzie faworytem. Wyjazdowy remis byłby wielką niespodzianką. Nie ma w składzie takiego napastnika, jak Izraelczyk Zahavi, którego gole pozbawiły FC Basel gry w Champions League. Trenerzy Lecha z pewnością przygotują taktykę pozwalającą wykorzystać słabsze strony rywala, ale to za mało, taki plan trzeba jeszcze zrealizować.

Na korzyść Szwajcarów przemawia też decyzja zarządu Lecha, który znalazł oryginalny, nigdzie nie praktykowany sposób na wyjście z kryzysu: nakazał trenerowi odpuszczenie rozgrywek europejskich, skupienie się na lidze. Nie wiemy, jakie instrukcje otrzymał przed wyjazdem Maciej Skorża, ale pocieszające jest to, że zabrał do Szwajcarii wszystkich najlepszych zawodników, a zostawił w Poznaniu ocenianego jako największy transferowy niewypał Denisa Thomallę. Inna dobra wiadomość to odzyskanie formy (oby nie na chwilę) przez Ceesaya i Kadara. Obaj ostatnio spisują się nieźle, więc trzeba dać im odpocząć przed kolejnymi meczami, a w Bazylei na bokach obrony wystawić Kędziorę i Douglasa. Ten drugi w Białymstoku zagrał beznadziejnie, ale można wierzyć, że teraz spisze się lepiej.

Bez Łukasza Trałki Lech nie wygrywa, nawet kiedy gra dobrze. Kapitan Kolejorza odzyskał zdrowie i poleciał z drużyną do Bazylei. W wyjazdowym meczu przeciwko FC Basel miał dwie dobre okazje bramkowe, pomylił się minimalnie. Być może ten rywal i ten stadion mu odpowiada. Kontuzję wyleczył też Marcin Robak i to on prawdopodobnie pokaże się w pierwszym składzie, bo Dawid Kownacki, który przełamał miesięczną strzelecką zapaść drużyny, grał ostatnio co kilka dni. Trudno jednak wierzyć, że Robak zbawi Lecha. Nie rozegrał jeszcze ani jednego dobrego spotkania w nowych barwach, nie potrafi grać kombinacyjnie ani zamieniać na bramki kontrataków. To specjalista od strzelania goli z pierwszej piłki, z pola karnego.

W ubiegłym sezonie najlepszym strzelcem Lecha był Hamalainen. Wydawało się pewne, zwłaszcza po odejściu Sadajewa, że klub sprowadzi solidnego napastnika. Nie doczekaliśmy się tego, rolę strzelców próbują pełnić Thomalla i Robak (gdy jest zdrowy), a na domiar złego Hamalainen, który latem prawie nie trenował, jest cieniem samego siebie. Nikt się nie zdziwi, jeżeli w czwartek nie zagra, a na „dziesiątce” pokaże się człowiek z Bazylei – Darko Jevtić. Gdyby w formie był Lovrencsics, z pewnością zagrałby w pierwszym składzie. W ostatnim ligowym meczu nie znalazł się jednak nawet w osiemnastce. Pawłowski gra ostatnio często, dużo za często, jak na jego zdrowie, więc raczej trener oszczędzi go na niedzielny mecz z Cracovią. Prawdopodobny jest za to występ Gajosa. Nie wiemy, czy Linetty będzie miał siły rozegrać kolejny mecz. Jeżeli nie, trener ma do dyspozycji Tetteha i Dudkę. Ghańczyk był ostatnio mocno eksploatowany, więc raczej trener postawi na Dudkę. Niestety…

Wydaje się, że trener Skorża wystawi w Bazylei następujący skład: Burić – Kędziora, Kamiński, Arajuuri, Douglas – Trałka, Dudka – Gajos, Jevtić, Formella – Robak.