Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kibice znów ratują Lecha

włącz .

Grupy kibicowskie Lecha, Lech Poznań Ultras, Stowarzyszenie Kibiców Lecha Poznań oraz kapitan drużyny Łukasz Trałka proszą o wsparcie – jak najliczniejsze przybycie na stadion na mecze z Ruchem w Pucharze Polski i z Górnikiem Zabrze w lidze, gorące dopingowanie. Pomoże to drużynie wyjść z kryzysu. To nie pierwszy w historii przypadek, gdy kibice ratują swój klub. Gdyby nie oni, Lech już dawno byłby pięknym wspomnieniem.

Dzięki opiece Kolei Lech mógł bezpiecznie funkcjonować przez długie dekady. Dzięki gigantycznemu zainteresowaniu kibiców na początku lat 70 wszedł do ekstraklasy, zaczął odnosić coraz większe sukcesy. Zmiany gospodarcze i polityczne, jakie zachodziły w latach 90., pozbawiły go opieki kolejowego sponsora. Trzeba było sobie radzić szukając wsparcia zamożnych poznaniaków, sprzedając dobrych piłkarzy, a takich zawsze udawało się tu wychować. Pod koniec dekady, dzięki marketingowym działaniom kibiców i wyeliminowaniu przez nich chuligaństwa z trybun, osiągnął ogromną popularność.

Nadszedł jednak moment, gdy wszystkie formy pomocy zawodziły, nie było ratunku. Lech pożegnał się z ekstraklasą i znalazł się na krawędzi upadku. Przetrwał tylko dzięki niesamowitemu zaangażowaniu ludzi wywodzących się ze środowiska kibiców. Potrafili przyciągać na trybuny kibiców, zainteresowali Lechem biznesmenów i władze Poznania. Klub wrócił na salony, jego istnienie nie jest zagrożone, ciągle ogniskuje na sobie uwagę całego regionu, utożsamiają się z nim tysiące osób. Niestety, wszystkie te osoby co jakiś czas przeżywają traumę, gdy drużyna sprawia im niespodziewany i bolesny zawód, doznaje niewytłumaczalnych, bolesnych klęsk.

Tak jest i teraz. Klub znalazł się w największym kryzysie sportowym od kilkunastu lat, a jego władze nie mają żadnego pomysłu na zmianę tej sytuacji. Raz po raz czołowa w kraju drużyna w niewytłumaczalny sposób dołuje, a zarząd klubu za każdym razem, z żelazną konsekwencją, próbuje ten problem przeczekać. Nie widać, by ktokolwiek wyciągał wnioski z kolejnych historycznych klęsk, o tym tylko się mówi zaklinając rzeczywistość. To dowodzi, że ludzie władający Lechem, powtarzający frazesy o długofalowych planach, od dawna nie mają pomysłu na budowę drużyny. Właściciel klubu musi to widzieć, ale ma widać inne priorytety niż fachowe zarządzanie drużyną i stałe jej wzmacnianie.

W tej sytuacji znów wszystko wydaje się zależeć o kibiców. Wielu z nich utyskuje, że jeżeli nawet tym razem uda się pomóc drużynie i powstrzymać regres, to i tak „fachowość” władz klubu ściągnie na Lecha następne kłopoty. Zapowiada się jednak, że na najbliższe spotkania z zespołami śląskimi przyjdą licznie i spróbują pomóc swemu Kolejorzowi w odniesieniu zwycięstw, odbiciu się od dna.