Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Znów porażka! Lech dostarczycielem punktów!

włącz .

Drużyna przegrywa mecz za meczem, w połowie rundy obsuwa się na samo dno tabeli, strzela najmniej bramek w lidze, frekwencja systematycznie maleje, oburzeni kibice już nie tylko wygwizdują i wyszydzają swoich piłkarzy, ale każą im się wynosić z boiska. Tymczasem prezes klubu arogancko ruga dziennikarzy krytykujących drużynę i piszących o kryzysie Lecha, chwali doskonałe transfery i zapewnia, że mocni razem. Trener na pomeczowej konferencji chwali debiut Gajosa i kolejny raz obiecuje, że drużyna teraz to już na pewno zacznie wygrywać. I to wszystko dzieje się naprawdę!

W ostatnich dekadach Lech równie fatalnie zaczął sezon tylko raz – gdy spadał z ekstraklasy. Teraz spisuje się równie beznadziejnie, a dopiero co zdobył mistrzostwo Polski. Dotychczas wymówki były różne – gra co trzy dni, koncentrowanie się na meczach pucharowych, kontuzje w drużynie. Po przerwie reprezentacyjnej drużyna – jak zapewniali trenerzy i piłkarze – zresetowała się psychicznie, mocno potrenowała i gotowa była do pogoni za ligową czołówką. Przyszedł mecz z jedną z najsłabszych drużyn w lidze i okazało się, że Lech gra równie beznadziejnie jak do tej pory. Słabiutki, mający problemy z opanowaniem piłki Thomalla po przerwie zszedł z boiska, do ataku poszedł Hamalainen. Na tym polega sprowadzanie do klubu napastników?

Na domiar złego Lechowi nie dopisywało szczęście, było ono natomiast przy Litwinie Zubasie. Ten bramkarz już raz obronił wszystkie strzały piłkarzy Lecha, który miał miażdżącą przewagę w spotkaniu z Bełchatowem. Teraz na samym początku gracze Lecha stworzyli dobrą sytuację, bombardowali bramkę, ale wyglądało to tak, jakby celowali w bramkarza. To zniechęciło gospodarzy, mecz się szybko wyrównał, ataki Podbeskidzia były coraz groźniejsze. Po 20 minutach z trybun rozległy się pierwsze gwizdy, potem było ich coraz więcej. W drugiej połowie za sprowadzonego do Lecha na przyuczenie Thomalli wszedł rekonwalescent Kownacki, który jest dużo lepszym piłkarzem. Po co Lechowi gracze słabsi od tych, których już ma?

Bezradność piłkarzy Lecha była tak śmieszna, że gwizdy i obelgi z trybun zamieniły się w ironiczne oklaski, a bezproduktywnie wymieniane podania kibice kwitowali gromkim „ole!”. To był śmiech przez łzy, bo niespodziewanie Podbeskidzie wykorzystało fatalne taktyczne ustawienie Lecha na boisku i po kontrze zdobyło bramkę. Lech tworzył sytuacje bramkowe, ale zawsze na posterunku był Zubas, który odbił dobre uderzenie głową Arajuuri’ego po rzucie rożnym, albo Lechici gubili się, źle się ustawiali w polu karnym, wzajemnie sobie przeszkadzali, podejmowali złe decyzje albo nie podejmowali żadnych. Partaczyli w ten sposób wszystkie swoje akcje ofensywne. Nowy nabytek Gajos nie wykorzystał trzech wybornych sytuacji bramkowych. Hamalainen i Kownacki nie mogli zdecydować się na strzały, Pawłowski był cieniem samego siebie, a wprowadzony na boisko Lovrencsics zwiększył i tak niemały chaos w szeregach Lecha.

W drugiej połowie kibice nie przebierali w słowach kwitując postawę swych „ulubieńców”, na końcu mieli dla nich porcję ogłuszających gwizdów i prośbę o szybkie opuszczenie boiska. Na pomeczowej konferencji trener, który przygotowywał drużynę do rozgrywek martwił się brakiem skuteczności, choć to on akceptował transfery mające wzmocnić siłę ofensywną. Mówił coś innego niż dzień wcześniej, gdy cieszył się z przerwy w meczach co trzy dni. Teraz martwił się, że ta przerwa wybiła jego drużynę z rytmu i że reprezentanci nie mogli trenować z kolegami. Obiecał, że Lech wróci na właściwe tory i zacznie wygrywać. W czwartek ma mecz pucharowy, za tydzień jedzie do Białegostoku. Nikt już się nie zdziwi, gdy seria ligowych porażek przedłuży się. Mistrz Polski stał się przecież dostarczycielem punktów, ligowe drużyny nie mogą doczekać się meczu z Kolejorzem.

Lech Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)

Bramka: Szczepaniak (57)

Kartki: Douglas, Kędziora – Kato, Możdżeń, Mójta

Widzów: 11.902

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri, Barry Douglas - Łukasz Trałka, Karol Linetty (75. Dariusz Formella) - Maciej Gajos, Kasper Hamalainen, Szymon Pawłowski (64. Gergo Lovrencsics) - Denis Thomalla (46. Dawid Kownacki).

Podbeskidzie: Emilijus Zubas - Adam Pazio, Gracjan Horoszkiewicz, Krystian Nowak, Adam Mójta - Damian Chmiel (11. Jakub Kowalski – 89. Lukas Janić), Kohei Kato, Mateusz Możdżeń, Frank Adu (90.+2 Kamil Jonkisz) - Mateusz Szczepaniak - Robert Demjan.