Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Prezes Karol Klimczak: w Lechu nie ma kryzysu

włącz .

Z siedmiu meczów w lidze Lech przegrał aż pięć. Oglądanie drużyny nie potrafiącej zmusić się do innej gry niż podania w poprzek boiska sprawia przykrość, a wyniki budzą złość i niedowierzanie. O ile na mecz z Sarajewem przyszło 25 tysięcy kibiców, to na o wiele ważniejsze spotkanie, określane jako wydarzenie pięciolecia, ledwo 14 tysięcy. W klubie, w którym podobne sytuacje w ostatnich latach występują zadziwiająco regularnie, nie zamierzają działać radykalnie.

– Nasza sytuacja ligowa jest trudna, ale to nie kryzys. O kryzysie moglibyśmy mówić za trzy kolejki. Teraz chcemy przede wszystkim pomóc drużynie. Wejście do szatni i zrobienie rozpierduchy byłoby łatwe, ale nic by nie dało – ocenia prezes Lecha. Twierdzi też, że pozyskanie Macieja Gajosa nie jest odpowiedzią na kryzys, bo ten zawodnik obserwowany był od dawna. Odniósł się też do pozyskania przez Lechię Gdańsk Sławomira Peszki: – U nas nie jest tak, że na zakończenie okna transferowego szybko sprowadzamy Peszkę i kogoś tam jeszcze, bo to będzie dobrze odebrane. Pracujemy w szerszej perspektywie. Był nam potrzebny doświadczony, najlepiej ponad 30-letni napastnik, dlatego sięgnęliśmy po Marcina Robaka.

Potem jednak przyznał, że Lech chciał Peszkę sprowadzić, długo z nim rozmawiał, negocjacje trwały do końca okna transferowego. – Ostatecznie piłkarz dokonał innego wyboru. Chciał dłuższego kontraktu i większych pieniędzy. Życzę mu powodzenia – podsumował Karol Klimczak. Nieoficjalnie się mówi, że Peszko chciał się związać z polskim klubem na trzy lata, Lech proponował dwa z opcją przedłużenia o rok, a Lechia spełniła oczekiwania zawodnika.

Wszystkie letnie transfery prezes Lecha ocenia jako trafione. Twierdzi, że nawet jeżeli nowi gracze nie od razu stanowią wzmocnienie, to będzie z nich korzyść. – Jak można już teraz oceniać przydatność Tetteha, skoro ten zawodnik grał tak mało? – pyta. Także sprowadzenia Robaka, jego zdaniem, nie można uznać za zły ruch. Ten piłkarz nie mógł pokazać swoich walorów, bo szybko odniósł kontuzję. – Wystarczy spytać piłkarzy Lecha, jak oceniają nowych kolegów. Powiedzą, że to gracze o dużych umiejętnościach. Będę bronił naszych nowych zawodników. Wierzę w nich – dodaje prezes.

Karol Klimczak jest przekonany, że po przerwie na mecze reprezentacji drużyna wypocznie i będzie regularnie punktować, w międzyczasie trener postara się uprościć schematy gry, a jeżeli za rok też dostanie się do europejskich pucharów, to już będzie potrafiła grać z jednakowym zaangażowaniem co trzy dni, w lidze i w Europie. – Nie ma jednej przyczyny tego, że drużyna przestała teraz grać. Jest ich kilka. Kontuzje, krótki okres wypoczynku, brak czasu na regenerację, szybki start nowego sezonu po wyczerpującym psychicznie poprzednim. Zespół jest jednak bardzo dobrze przygotowany fizycznie. Wiemy to, bo zwiększyliśmy ostatnio częstotliwość badań. Nie tu tkwi problem. Niedawno byliśmy chwaleni za letnie transfery. Teraz, gdy drużyna przegrywa, słyszymy, że te transfery były złe – dziwi się prezes.

Na mecze Lecha przychodzi mało kibiców, ale prezes nie traktuje tego jako lampki ostrzegawczej. – Codziennie spotykam się z kibicami z różnych środowisk, rozmawiam z nimi, znam ich nastroje. Wszyscy chcemy wygrywać, być dumą, ale nie idzie. Zdaję sobie sprawę, że kibice chcą dobrej piłki, bez tego będą znużeni, na stadion nie przyjdą, bo nikt nie chce kupować słabego produktu. Kiedy jednak pokażemy lepszą piłkę, kibice znów będą zadowoleni – zapewnia Karol Klimczak.