Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Powitanie Gajosa, pożegnanie Wilusza

włącz .

Jeżeli Maciej Gajos będzie w Lechu spisywał się równie dobrze, jak w Jagiellonii, choć raz będziemy mogli powiedzieć, że w Poznaniu sprowadzili piłkarza lepszego od tego, którego pożegnali. Obrońca Maciej Wilusz to jeden z tych, którzy figurują na długiej liście chybionych transferów Kolejorza. Nie potrafił tu się odnaleźć, grał niewiele, długo leczył kontuzje. W Koronie Kielce spełni swój podstawowy cel: będzie grał dużo częściej.

Największym wzmocnieniem Lecha przed jesiennymi meczami, rozgrywanymi niemal do samego Bożego Narodzenia, może się okazać Karol Linetty. Żegnaliśmy się już z piłkarzem, który pojechał do Brugii, ale szybko stamtąd wrócił, bo kluby nie potrafiły uzgodnić stanowisk w sprawie wysokości odstępnego. Będący w pełni formy i zdrowia Karol jest najwartościowszym piłkarzem Lecha, więc dobrze, że z nami zostaje. To chyba jednak ostatnie jego miesiące w Lechu. Latem będzie mógł odejść za darmo, a zimą podpisać kontrakt z dowolnym klubem, który go zechce.

Linetty to gracz równie dobry w defensywie, jak i w kreowaniu akcji. Gajos to inny typ piłkarza. Skupia się głównie na ofensywie, dysponuje celnym i bardzo mocnym uderzeniem z dystansu, potrafi grać kombinacyjnie (czego nijak nie można powiedzieć o innych tegorocznych nabytkach Lecha). Lech rozpoczął negocjacje z Jagiellonią, gdy odejście Linettego wydawało się przesądzone. W jednym z wywiadów wiceprezes Rutkowski mówił, że nowy piłkarz dołączy do drużyny tylko po sprzedaży Karola. Być może ostatni mecz ligowy uzmysłowił władzom Lecha, że oszczędzanie na drużynie to droga donikąd. Jest ona w tym sezonie żenująco słaba. Nowi piłkarze są dużo gorsi od tych, których w klubie zastali. Mieliśmy więc do czynienia z karykaturą wzmacniania drużyny. W klubie renomowanym sprawcy zostaliby za to rozliczeni. W Lechu obowiązują jednak niestandardowe wzorce zarządzania…

Być może najlepszą inwestycją w klubie okazałoby się zatrudnienie dyrektora sportowego z prawdziwego zdarzenia. Takiego, który potrafi ocenić, jak poszczególni piłkarze wpiszą się w filozofię gry drużyny, jakie są ich możliwości, jak rokują na przyszłość. Taką umiejętność można uzyskać dzięki dużemu doświadczeniu, obyciu w futbolu. Tego nie wyuczą w żadnej szkole, ten rodzaj wiedzy nie jest dostępny żadnemu komitetowi transferowemu. Gdyby policzyć, ile pieniędzy klub stracił na sprowadzaniu piłkarzy, z których nie korzysta, to okazałoby się, jak wysokie są koszty niekompetencji.

Póki co realne są szanse na to, że Maciej Gajos okaże się pierwszym od niepamiętnych czasów nowym piłkarzem Lecha, który z marszu podniesie wartość drużyny. Byłby więc przeciwieństwem tych, których Lech zaangażował tego lata, mając w perspektywie walkę na trzech frontach. Tetteha oglądaliśmy tylko kilka razy. Furory nie zrobił. Mało kreatywny, prymitywnie grający Dudka wyróżnił się tylko czerwoną kartką. Thomalla być może będzie kiedyś dobrym napastnikiem, ale to jeszcze nie jest gracz na miarę ambicji Lecha. Największym transferowym niewypałem wydaje się Robak. Zanim na długo wypadł ze składu, leczył kontuzję z poprzedniego klubu, a potem bez powodzenia próbował wpasować się w styl gry swej nowej drużyny.