Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Znów Bazylea!

włącz .

Pech czy szczęście? To się dopiero okaże, ale los nie musiał być tak przewrotny, by ponownie skojarzyć Lecha z Bazyleą. Lepiej już było trafić na innego rywala, także z kibicowskiego punktu widzenia. Poza tym Kolejorz zmierzy się z włoską Fiorentiną i z portugalskim Belenenses, dobrze znanym Ivanowi Djurdjeviciowi, legendzie Lecha. Nie trzeba będzie odbywać dalekich podróży na wschód, najdalej jest do Portugalii. Nie można za to mówić o sukcesie marketingowym.

Odpadnięcie Bazylei z Ligi Mistrzów było dużą niespodzianką. Jak podkreślali komentatorzy, Maccabi Tel Awiw, który wyeliminował Szwajcarów, miał mnóstwo szczęścia (zwłaszcza do sędziego w pierwszym meczu) i świetnego napastnika. Zahavi właściwie w pojedynkę przesądził o wyeliminowaniu FC Basel. Drużyna z Izraela wcale nie grała lepej od Lecha, miała jednak to, czego Kolejorzowi brakowało – dobrą, twardą obronę i skuteczność. Teraz przyjdzie się ponownie zmierzyć ze Szwajcarami. To będzie nowe rozdanie, ale Lech ciągle nie jest faworytem.

Fiorentina to jednak z najlepszych, najbardziej popularnych drużyn we Włoszech. Belenenses to czterokrotny mistrz Portugalii, ale ostatni raz udało się tego dokonać tuż po wojnie. Jeszcze w 2013 roku walczył w drugiej lidze. W latach 2005-2007, czyli tuż przed przyjściem do Lecha, występował tam Ivan Djurdjević.

Żaden z rywali Lecha nie należy więc do ścisłej europejskiej czołówki, wizyta żadnego z nich w Poznaniu nie będzie wielkim hitem. Serie A przechodzi kryzys, ale to ciągle liga bardzo mocna i bogata, a Fiorentina z reguły plasuje się w górnej połówce tabeli. Daleko jej jednak do pięciu-sześciu topowych klubów z tego kraju. W lidze portugalskiej tylko Sporting, Porto i Benfica są poza zasięgiem polskich drużyn. Z pozostałymi, w tym z Belenenses, można powalczyć, tak jak Lech walczył z Bragą i bliski był awansu, ale taktyczne eksperymenty ówczesnego trenera osłabiły poznańską drużynę.