Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nie do wiary – kolejna ligowa porażka Lecha!

włącz .

To przestaje mieścić się w głowie. Mistrz Polski w sześciu meczach poniósł cztery porażki! Leje go każdy, kto potrafi wykorzystać jego braki w składzie. Takie są skutki braku letnich wzmocnień. Lech nie ma drużyny potrafiącej równocześnie dobrze pokazywać się w Europie i zdobywać punkty w lidze. Trener Maciej Skorża też już zdał sobie z tego sprawę. Przyznał, że brakuje mu napastników. Zapowiedział, że skoro Lech nie potrafi grać na dwa fronty, to trzeba będzie skupić się na jednym. Oznacza to prawdopodobnie odpuszczenie sobie Ligi Europy, żeby nie stracić miejsca w pucharach za rok.

Wiedzieliśmy, że po dobrym meczu przeciwko Videotonowi piłkarzom Lecha trudno będzie zmobilizować się na ligowy mecz z Piastem Gliwice. Nie spodziewaliśmy się jednak, że zaprezentuje się tak słabo, że składająca się z przeciętnych, ale rozsądnie dobranych i ambitnie grających piłkarzy drużyna tak bardzo obnaży słabość obecnego Lecha, jego luki w składzie, problemy z kreowaniem okazji bramkowych i oddawaniem strzałów. Kolejorz zaczął mecz tak, jakby prowadził 2:0 i nie musiał już o nic walczyć, wystarczy snuć się po boisku, podawać wszerz i do tyłu. Dopiero po kwadransie gospodarzom udało się stworzyć kilka groźnych akcji. Dwukrotnie, po strzałach głową Hamalainena i Thomalli bramkarz Piasta pokazał klasę ratując swój zespół.

Nie było wielu okazji bramkowych, bo Lech ciągle gra bez napastnika. Na tej pozycji nominalnie występował Thomalla, ale zamiast stwarzać zagrożenie pod bramką rywali, wikłał się w walkę na całej długości i szerokości boiska, tracił piłkę na własnej połowie, co omal nie skończyło się stratą bramki. Największy błąd tuż przed przerwą popełnił Tetteh zastępujący przemęczonego Linettego. Podarował piłkę Piastowi, który rozegrał ją na prawą stronę, Douglas nie podjął interwencji i po dośrodkowaniu Vacek z bliska zdobył bramkę. Przesadą byłoby obciążać winą za porażkę Tetteha. Nie był gorszy choćby od Ceesaya, mającego problemy z celnym podaniem na kilka metrów.

Bardzo słabo grał też Formella, który po przerwie już nie wyszedł na boisko. Zastąpił go ten, co grałby od początku gdyby nie mecze pucharowe – Szymon Pawłowski. Był groźny, przeprowadzał rajdy, cóż jednak z tego, skoro jego koledzy z ofensywy nie potrafili wykorzystać podań, źle się ustawiali, łatwo dawali sobie odebrać piłkę. Na nic zdała się chęć do gry, jaką wykazywał Hamalainen. Piast dzięki wielkiej ambicji uniemożliwiał Lechowi stosowanie jego normalnej taktyki polegającej na częstej wymianie piłek. Dlaczego na taką ambicję i równie skuteczny pressing nie było stać Lecha? Odpowiedź jest oczywista. Nie potrafił się zmobilizować, a głodni gry zmiennicy zawodników z pierwszej jedenastki nie nadają się jeszcze do walki na tak wysokim szczeblu.

Piast grał nie tylko ambitnie, ale i mądrze. Nie tylko się bronił, ale i stwarzał zagrożenie pod bramką Gostomskiego. Po końcowym gwizdku kibice Lecha powiedzieli piłkarzom, co myślą o sprężaniu się tylko na mecze pucharowe. Największą słabością drużyny jest brak siły ofensywnej. Sprowadzeni napastnicy okazali się niewiele warci, na dodatek Robak leczy kontuzję. Opieranie ataku na Thomalli jest nieporozumieniem. Trener Skorża przyznał, że będzie z niego korzyść za kilka miesięcy, gdy złapie wspólny język z kolegami. Do tego czasu Lech w ataku nie zaistnieje, chyba że uratuje sezon sprowadzając kogoś, kto potrafi zdobywać gole. Zdaniem trenera, być może trzeba będzie sięgnąć po Kurbiela z zespołu rezerw albo wrócić do ustawienia z Hamalainenem na szpicy i Jevticiem na rozegraniu, ale dopiero gdy Szwajcar wyzdrowieje, czyli nieprędko. Od rozpoczęcia rozgrywek ledwo miesiąc, a już widzimy, jak „fachowo” została zbudowana drużyna, którą Lech chciał pokazać w Europie i z którą chciał powtórzyć ligowe sukcesy.

Lech Poznań – Piast Gliwice 0:1 (0:1)

Bramka: Kamil Vacek (44)

Żółte kartki: Douglas – Zivec, Osyra

Widzów: 17,5 tysiąca.

Lech: Maciej Gostomski – Kebba Ceesay, Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri (64. Tamas Kadar), Barry Douglas – Łukasz Trałka, Aziz Tetteh – Gergo Lovrencsics (70. David Holman), Kasper Hamalainen, Dariusz Formella (46. Szymon Pawłowski) – Denis Thomalla.

Piast: Jakub Szmatuła – Marcin Pietrowski, Hebert Silva Santos, Kornel Osyra, Patrik Mraz – Bartosz Szeliga (10. Gerard Badia – 91. Paweł Moskwik) - Radosław Murawski, Uros Korun, Sasa Ziveć - Kamil Vacek, Martin Nespor (81. Jasip Barisić).