Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

W Lechu czekają na powrót nieobecnych

włącz .

Niewielu piłkarzy ma do dyspozycji trener Mariusz Rumak przygotowujący zespół do trudnego i ważnego wyjazdowego meczu ze Śląskiem Wrocław. Nie dość, że kilku podstawowych piłkarzy ciągle leczy kontuzje, to inni wyjechali na mecze swoich reprezentacji. Jakby tego było mało, ostatnio urazów nabawili się także Szymon Pawłowski i Mateusz Możdżeń, na dolegliwość skarżył się Hubert Wołąkiewicz. Z zawodników uczestniczących we wtorkowym treningu z trudem udałoby się sklecić jedną drużynę.

Zawodnicy wykonywali ćwiczenia bez piłki pod kierunkiem Andrzeja Kasprzaka, trenera przygotowania fizycznego. Na koniec trenowali grę z pierwszej piłki. Osobno od początku z piłką trenowali Łukasz Teodorczyk i Hubert Wołąkiewicz. – Nieliczny skład w zajęciach porannych nam nie przeszkodził. Do treningu popołudniowego zaprosiliśmy najzdolniejszych zawodników drużyny rezerw. W pierwszym tygodniu właściwie ograniczyliśmy się do rozegrania promocyjnych meczów – mówi Mariusz Rumak, trener Lecha.

Trener ciągle martwi się urazami swoich piłkarzy, a końca długiej serii kontuzji nie widać. – Biorąc pod uwagę, że suma szczęść i nieszczęść równa się zeru mogę mieć nadzieję, że przynajmniej w dalszej części sezonu będzie lepiej – mówi trener. Czeka na powrót piłkarzy z meczów reprezentacji z nadzieją, że wszyscy zameldują się zdrowi. Najpóźniej wróci jak zwykle Luis Henriquez, po ważnym wyjazdowym mecz swojej reprezentacji Panamy w Hondurasie. Z badań w klinice w Rzymie wrócił zmagający się z urazem pachwiny Jasmin Burić. Ciągle nie wiadomo, co tego zawodnika czeka - zabieg, czy leczenie zachowawcze. Decyzja zapanie w nabliższym czasie.

Najbliższego przeciwnika Lecha trener ocenia jako zespół o znacznie wyższym potencjale niż wskazują na to ostatnie wyniki. – Oni nie musieli wysyłać czołowych zawodników na mecze reprezentacji, mogli się przez dwa tygodnie spokojnie przygotowywać do meczu z nami. Trener Levy nie będzie mógł prowadzić najbliższego meczu z ławki, ale to niewiele zmienia, bo z tej perspektywy ma się niewielki wpływ na grę. Odpowiednio zmotywuje piłkarzy i patrząc z góry na wydarzenia na boisku przekaże swoim współpracownikom uwagi w przerwie spotkania – domyśla się Mariusz Rumak.

Trener nie zajmuje się jeszcze ustalaniem składu na najbliższe spotkanie, bo nie wie, których zawodników będzie miał do dyspozycji. Urazu w meczu pokazowym w Środzie Wielkopolskiej doznał Szymon Pawłowski, ale dopiero w najbliższych dniach okaże się, czy w sobotę we Wrocławiu nie będzie mógł zagrać. Henriquez wróci do Poznania w czwartek wieczorem i od razu pojedzie z drużyną do Wrocławia. Barry Douglas jest już zupełnie zdrowy i gotowy do gry. Być może będzie już brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Śląsk też ma swoje personalne problemy – stracił skrzydła. Sprzedał Waldemara Sobotę, a Sylwester Patejuk zagrać nie może.

Bartosz Ślusarski, czołowy w ubiegłym sezonie strzelec Lecha twierdzi, że Lech i Śląsk to drużyny o zbliżonej sile, ale od początku sezonu w lidze radzą sobie średnio. Trudno więc wytypować zdecydowanego faworyta sobotniego meczu. – Myślę, że to będzie dobre widowisko. Znamy swoją siłę. Jesteśmy w stanie wygrać na wyjeździe. Swoją formę oceniam dobrze. Czy wraca „Ślusarz” z wiosny? Powoli wraca. Miałem kontuzję, miałem słabe momenty, trener prawie mnie nie wystawiał, długo dochodziłem do siebie, ale to przeszłość. Gramy do maja, będzie okazja się pokazać. Pierwszy krok zrobiłem w meczu z Zawiszą. Stać mnie na powtórzenie osiągnięcia z poprzedniego sezonu. Gra mi się jednakowo dobrze, gdy mam obok siebie drugiego napastnika i gdy jestem z przodu sam. Oceny zależą od wyniku danego meczu. Trener z pewnością będzie próbował różnych ustawień – mówi napastnik Lecha.